Ocena:
oceń

rozmiar czcionki

|

|

|

|

Jak dziecko przygotować do pierwszych podstrzyżyn?

Pod jakim kątem wybrać salon fryzjerski?

Twierdzenie, że przy pierwszym spotkaniu dzieci widzą we fryzjerze nieobliczalnego Sweeney Todda, wcale nie jest przesadą. W jego rękach nożyczki i maszynka elektryczna jawią się malcom jako narzędzia tortur. Są na szczęście sposoby, by osłabić te pierwsze wrażenia.

Przed pierwszą wizytą u fryzjera należy oswoić dziecko z hałaśliwymi dźwiękami.

Fot. iStockphoto

Przed pierwszą wizytą u fryzjera należy oswoić dziecko z hałaśliwymi dźwiękami.

Niektóre mamy przez pierwsze lata same próbują skracać włosy swojego dziecka. Coraz częściej jednak powierzają tę czynność fachowym dłoniom. Emilia Napiórkowska z warszawskiego salonu fryzjerskiego mówi, że wśród jej klientów zdarzały się nawet kilkumiesięczne bobasy. - Zwykle jednak zachęcam, by rodzice przychodzili do mnie po raz pierwszy w okolicach 1. roku życia. To dobry moment, by zacząć oswajać malucha z miejscem, w którym często będzie bywał w swoim życiu. Muszę jednak zaznaczyć, że nie każde dziecko jest już w tym wieku gotowe na taką wizytę.

Przygotowania w domowym zaciszu

Jakie zatem warunki powinien spełniać bobas, by nie było obawy, że w popłochu ucieknie spod ręki fryzjera? - Przede wszystkim musi być oswojony z hałaśliwymi dźwiękami – twierdzi Emilia Napiórkowska. - Najlepszym testem odporności na hałas jest odkurzacz i suszarka do włosów. Jeśli dziecko się ich boi, warto poczekać i najpierw, powoli, oswoić je z nimi. Można kupić miniaturową suszarkę do włosów i pozwolić dziecku pobawić się nią, kiedy nie jest podłączona do prądu. Potem pokazujemy dziecku, jak ona działa i do czego służy. Kilkulatkom można nawet pozwolić posuszyć swoje włosy. Chodzi o to, by dziecko wiedziało, że działanie suszarki nie wiąże się z bólem, ani innymi przykrymi doznaniami, a wręcz przeciwnie.

To, do czego służy maszynka elektryczna może z kolei zaprezentować tata, podczas porannego golenia. Podobnie jest z nożyczkami, które również kojarzą się dzieciom nie najlepiej. Trzeba im udowodnić, czasem poświęcając jeden kosmyk swoich włosów, że obcinanie nic nie boli. Pamiętajmy, że u dziecka ciekawość wywołuje na tyle silne emocje, że często neutralizuje początkową nieufność. To warto w tym przypadku wykorzystać.
Kiedy malec jest już oswojony z akcesoriami fryzjerskiej pracy, można pomyśleć o wyborze odpowiedniego salonu. - Nie wszędzie małe dzieci są przyjmowane. Myślę, że to dobrze, gdyż do najmłodszych klientów trzeba mieć odpowiednie podejście – uważa Emilia Napiórowska. - Ogromna cierpliwość nie wystarczy. Potrzebne tu jest zrozumienie emocji dziecka i umiejętność radzenia sobie z nimi. Dziecko zawsze nieufnie reaguje na nowe. Trzeba pozwolić mu powoli, w jego tempie, ze wszystkim się oswoić. Dobry fryzjer dziecięcy to wie i zakłada, że wizyta malucha będzie trwała dłużej od przeciętnej. Że będzie potrzebny długi wstęp na zabawę i rozmowę, zanim malec stanie się bardziej ufny. Pierwszy salon fryzjerski powinien być miejscem kameralnym, bez gwaru i tłumu klientów. Dobrze też, by nie było to miejsce, w którym nadal hołduje się białym fartuchom, bo te automatycznie kojarzą się dzieciom z lekarzem, a więc czasem nieprzyjemnymi badaniami.

Ostatnie przygotowania dotyczą wyboru godziny pierwszej wizyty, bo i ona ma istotne znaczenie. Pani Emilia radzi, by przyjść z dzieckiem po południowej drzemce i podwieczorku, kiedy malec jest wyspany i ma pełen brzuszek – Unikniemy wtedy sytuacji, które potencjalnie wywołują u dziecka rozdrażnienie.

 

Strona: 1 2
Oceń artykuł:
nie lubię lubię to | Bądź pierwszym który to lubi.

Komentarze

  • kasztanka2 | 07-11-2014 13:36:19

    Mój synek miał ponad rok, gdy po raz pierwszy udaliśmy się do fryzjera - była to znajoma pani z dobrym podejściem do dzieci, wcześniej zademonstrowała mu narzędzia, którymi będzie się posługiwać, a dodatkowo chwilę wcześniej synek oglądał jak strzyże jego tatę i widząc, że to nic nie boli chętnie usiadł na fotelu. Dopiero pod koniec pracy zaczął się wiercić i nudzić i trzeba było kombinować, że...
  • wojtaszek | 08-02-2015 20:28:06

    Mój siostrzeniec panicznie bał się wizyt u fryzjera i za kazdym razem strzyżenie włosów było męką dla niego, mamy i fryzjerki. Wczoraj odwiedził zakład fryzjerski przyjazny maluchom w którym dla chłopców był specjalny fotel w kształcie motoru , dziecko siedzi wygodnie i po skończonym strzyżeniu otrzymuje dyplom , lizaka i balonik z logo firmy. Szymon był zachwycony i powiedział że będzie z rado...
  • joanka106259 | 20-02-2015 10:57:03

    Trzeba dziecko przygotować do wizyty i opowiedzieć o niej. Jeżeli malec boi się maszynki dobry fryzjer obetnie go również nożyczkami bardzo ładnie. Ja zawsze trzymałam synka na kolanach i był przez to spokojniejszy.
  • mikaa997 | 07-03-2015 18:22:40

    W dużych miastach są super salony fryzjerskie dla dzieci. Kolorowe ściany, fotele w kształcie samochodu itp... masa gadżetów przyjazdynch dla dzieci. Uważam że to idealne miejsce na pierwsze strzyżenie. No i oczywiście mama także powinna być blisko

Poczytaj również

Zobacz więcej na temat: strach, przedszkole, kosmetyki dla dzieci

Warto zobaczyć

Rozszerzanie diety dziecka

Polecamy

Jeżeli dziecko nie ma jeszcze 150 cm wzrostu, według przepisów powinno siedzieć w foteliku lub na podstawce.

Jak przewozić starsze dziecko samochodem?

Tylko połowa dzieci w wieku powyżej czterech lat jest należycie przewożona w samochodach. Tymczasem do 12. roku życia o bezpieczeństwo dziecka należy dbać w szczególny sposób.

czytaj

Przy 28-dniowym cyklu, jeśli do zapłodnienia doszło w 14. dniu cyklu, hormon w moczu pojawi się dopiero po 4 tygodniach od zapłodnienia.

Test ciążowy. Po ilu dniach od spodziewanej miesiączki zrobić test?

Testy domowe z moczu mają około 95 procent skuteczności. Zazwyczaj, gdy są przedwcześnie zrobione, częściej są fałszywie ujemne niż fałszywie dodatnie. Testy te wtedy częściej mówią, że kobieta nie jest w ciąży niż, że jest.

czytaj

Mocno zaczerwienione gardło, gorączka i wysypka. To może być tzw. choroba bostońska

Choroba bostońska u dzieci. Objawy i leczenie

Syn znajomej dostał wysokiej gorączki i bolało go gardło. Lekarz podejrzewał anginę. Ale gdy pojawiła się wysypka, nie było wątpliwości: to wirusowa "gorączka bostońska". Przepisany antybiotyk okazał się niepotrzebny.

czytaj

Najmilsza rzecz w czasie tych wakacji to:



Zobacz wyniki ankiety, skomentuj