Ocena:
oceń

rozmiar czcionki

|

|

|

|

Czy rodzice mogą krzyczeć na dziecko?

Krzyk to nie jest metoda wychowawczą, ale czasami pomaga

O tym, że krzyk negatywnie wpływa na dzieci, rozmawiamy z Moniką Jackowską, psychoterapeutą poznawczo-behawioralną z Poradni „Co tam? Psychoterapia bliska Tobie”

Dorośli pokazują dziecku, jak należy radzić sobie z emocjami, jak je wyrażać, w którym momencie, jakich słów używać, gdy jesteśmy zdenerwowani.

Fot. Fotolia

Dorośli pokazują dziecku, jak należy radzić sobie z emocjami, jak je wyrażać, w którym momencie, jakich słów używać, gdy jesteśmy zdenerwowani.

Dlaczego krzyczymy?

Ludzie w ten sposób wyrażają złość, gdy ich granice zostaną przekroczone albo frustrację, np. z powodu niezaspokojonej potrzeby, niespełnienia oczekiwań. Złość zawsze wiąże się ze wzrostem adrenaliny we krwi, a ona powoduje, że ruszamy się szybciej i mówimy głośniej. Krzyczymy na siebie nawzajem, na dzieci i to najczęściej, gdy zachowania innych przekraczają pewne granice, ktoś nie spełnia poleceń bądź zachowuje się w niewłaściwy sposób. W swojej pracy spotykam wielu rodziców, którzy krzyczą na swoje dzieci nieustannie z powodu własnych frustracji – stresów w pracy, zaganiania, wysokich wymagań wobec dziecka i siebie. W ten sposób odreagowują stres. Zdecydowanie mniejszą grupę stanowią rodzice, którzy starają się wcale nie krzyczeć na dzieci, a jeśli im się zdarzy, to odczuwają z tego powodu duże wyrzuty sumienia.

 

Czy dziecko, na które rodzice krzyczą, może się bać lub czuć zagrożone?

Wszystko zależy od tego, co krzyczą, za co, jak często, czy idzie za tym jakaś kara i jaka jest relacja między rodzicami a dzieckiem. Jeśli zachowanie rodziców jest nieprzewidywalne, niekonsekwentne, częste i nieadekwatne do tego, co robi dziecko, to ono zaczyna postrzegać ich jako ludzi zagrażających jemu, niesprawiedliwych i wyrządzających krzywdę. Może zatem uwierzyć, że wszyscy tacy są i biernie poddawać się karom, szarpaniu, epitetom (wejdzie w rolę ofiary). Może powielać zachowania rodziców i wybuchać, by rozładować swoje napięcie i frustracje. Może stać się agresywne. Równie dobrze może zacząć unikać kontaktów społecznych i stronić od ludzi. Wszystko zależy od temperamentu dziecka i jego doświadczeń w życiu rodzinnym i szkolnym. Dziecko bardziej spokojne zareaguje inaczej na krzyk niż dziecko zahamowane czy energiczne, tzw. „żywe srebro”. Ogromne znaczenie ma tu także więź, jaką rodzic ma z dzieckiem. Przy ciepłej i czułej relacji, krzyk nie zostawi takich skutków, jak w przypadku relacji chłodnej.

 

Strach to nie jedyna konsekwencja krzyku.

Dorośli muszą wiedzieć, że dziecko wychowujące się w rodzinie, w której krzyk jest obecny na co dzień, może stracić do nich zaufanie. Zdarza się, że rodzice w gabinecie psychologicznym narzekają, że ich pociecha jest zamknięta w sobie, nie chce z nimi rozmawiać, siedzi przed komputerem, unika wyzwań. Dopiero po wnikliwej psychoedukacji uświadamiają sobie, że ich syn albo córka czują się nieakceptowani i niezrozumiani, a w relacjach społecznych towarzyszy im lęk przed odrzuceniem, krytyką czy krzywdą. Jednak zdecydowanie częściej dzieci przejmują sposób zachowania rodziców i same zaczynają krzyczeć na innych.

 

Krzyczący rodzice będą mieli krzyczące dzieci?

Tak. Często przypominam o tym na sesjach terapeutycznych. Dorośli pokazują dziecku, jak należy radzić sobie z emocjami, jak je wyrażać, w którym momencie, jakich słów używać, gdy jesteśmy zdenerwowani. To my jesteśmy wzorem dla naszych dzieci i uczymy ich jakim rodzicem należy być albo jakim być nie można. Ludzie najczęściej na dwa sposoby radzą sobie z takim przekazem rodzicielskim – albo powielają przykład matki/ojca albo robią całkowicie odwrotnie tzn. w ogóle nie podnoszą głosu na dzieci, a jeśli im się to zdarzy, to przepraszają. Każda przesada jest niedobra. Dzieci z rodzin, w których nie podnosi się głosu często są bardzo wystraszone w klasie, na świetlicy szkolnej, a potem nie radzą sobie w konfrontacji z krzyczącym szefem czy sfrustrowanym małżonkiem. Boją się krzyku, co w warunkach polskiej szkoły może być nie lada problemem. Z kolei dzieci, które mają silną i ciepłą więź z rodzicem, ale nie raz dostały reprymendę podniesionym głosem, traktują złość jako naturalny element życia ludzkiego, który wcale nie musi oznaczać poniżenia, bólu czy krzywdy.

 

Krzyczeć czy lepiej tego w ogóle nie robić?

Nie znam rodzica, który nie krzyczałby na dziecko. I jestem daleka od wymagania od dorosłych, aby spełnili nierealny standard, jakim jest niekrzyczenie. Najzdrowszy jest złoty środek czyli szkodliwe może być zarówno nie podnoszenie głosu wcale albo ciągłe krzyczenie. Takie zachowania mogą prowadzić do emocjonalnych problemów dziecka. Sam krzyk nie jest niczym złym, ale niezwykle ważne jest z jakiego powodu krzyczymy (czy adekwatnie do przewinienia), jak często oraz przede wszystkim, co krzyczymy pod wpływem złości. Agresja słowna jest wyjątkowo szkodliwa. Kiedy rodzic podnosi głos tylko w wyjątkowych, wybiórczych sytuacjach, kiedy zachowanie dziecka jest rzeczywiście niedopuszczalne, mówi o swojej złości i konkretnie o jej przyczynach, to pokazuje w ten sposób dziecku, że przekroczyło pewne granice. Dziecko wie, że przesadziło, bo rodzic jest zdenerwowany. Ma wtedy szansę na poprawienie swojego zachowania. Natomiast, jeśli rodzice krzyczą cały czas, za drobnostki, używają epitetów, tracą panowanie nad sobą, wzbudzają poczucie winy, wówczas przyczyniają się do wzrostu pobudzenia swoich dzieci. Młody człowiek nie wie za co i kiedy będzie skrzyczany, chodzi napięty, czujny, dlatego sam często okazuje złość. Z czasem zaczyna myśleć, że nie jest dość dobry dla swoich rodziców i buduje niską samoocenę.

 

Czy dzieci, na które się krzyczy stają się grzeczniejsze niż te, którym rodzice wszystko spokojnie tłumaczą?

Uważam, że nie ma tu żadnej zależności. Jak już mówiłam wcześniej, na to, jak dziecko będzie się zachowywać mają wpływ różne czynniki, m.in. temperament, więź z rodzicem, doświadczenia życiowe, metody wychowawcze, grupa szkolna, środowisko, w jakim dorasta dziecko. Samo tłumaczenie często nie wystarczy, a czyny mają większe znaczenie niż słowa. Ważne jest to, co rodzic pokazuje swoim zachowaniem, czy jest stanowczy, czy wyciąga konsekwencje, czy dotrzymuje słowa, panuje nad sytuacją, przestrzega jednolitych reguł i zasad. Czasami konkretne i konsekwentne zachowanie przynosi większe efekty niż tysiąc słów. Badania pokazały, że grzeczne dzieci częściej wyrastają w rodzinach ciepłych, okazujących sobie miłość, ale także stawiających wymagania wobec dziecka, racjonalne oczekiwania co do jego postępowania.

 

Czasem wydaje nam się, że jeśli nie podniesiemy głosu, to nie ma szans, żeby dziecko się uspokoiło. Jakie są inne sposoby, żeby dorosły znalazł ujście swojej frustracji, emocji, a dziecko zrozumiało, że np. robi źle?

Niestety w większości trudnych sytuacji krzyczenie tylko zaognia konflikt. Ważne jest, abyśmy dali sobie i dziecku czas na ochłonięcie z najbardziej intensywnych emocji. Odradzam wyciąganie konsekwencji w stanie silnego zdenerwowania. Najczęściej jesteśmy wtedy zbyt surowi i jednostronni. Nie ma super metody na dziecko, które zachowuje się niegrzecznie. Ważne jest, żebyśmy ustalili, dlaczego tak się zachowuje. Warto podejść do dziecka i nawiązać z nim kontakt wzrokowy, powiedzieć co nam się nie podoba w jego zachowaniu, wyrazić swoje oczekiwanie. Możemy podnieść głos, jeśli dziecko nas zignoruje za pierwszym razem. Gdy i to nie zadziała możemy przypomnieć konsekwencje niepodporządkowania się, powiedzieć jasno, co zrobimy, jeśli się nie uspokoi i ostatecznie zrealizować to, przed czym ostrzegaliśmy. To dziecko wybiera, co woli – dalej się bawić czy zakończyć grę. Niezwykle istotne jest, aby konsekwencje były logiczne, sprawiedliwe zastosowane zawsze po naszym ostrzeżeniu. Powtarzalność konsekwencji nauczy dziecko, że nie żartujemy. Czasami niezbędny jest trening umiejętności wychowawczych pod okiem psychologa.

 

W jaki sposób dorosły, który ma problem z opanowaniem swoich emocji, może sobie z tym radzić?

Trudno opanować krzyk samą siłą woli. Ważne jest, abyśmy zastanowili się czy mamy tak od zawsze, czy też w ostatnim czasie staliśmy się bardziej sfrustrowani i niecierpliwi. Zastanówmy się jaka sytuacja do tego doprowadziła. Wychowywanie dziecka wymaga czasu, cierpliwości, rozumienia i wiele akceptacji. Nie da się wychować dziecka w biegu, wymagając od niego szybkich rezultatów, niecierpliwiąc się, gdy robi coś nie tak jak chcemy albo poznaje świat, granice, zasady panujące w świecie. Zachęcam do skorzystania z pomocy psychoterapeutycznej, jeśli uważamy, że nadmierne krzyczenie jest naszym problemem.

Oceń artykuł:
nie lubię lubię to | Bądź pierwszym który to lubi.

Komentarze

  • Asiiiia | 14-08-2017 13:12:51

    Myślę, że spokojna rozmowa i wyjaśnienie więcej dadzą niż krzyk.

Poczytaj również

Zobacz więcej na temat: wychowanie dziecka

Polecamy

Wzmożone napięcie mięśniowe minie szybko dzięki rehabilitacji.

Wzmożone napięcie mięśniowe. Przyczyny i objawy

Nieprawidłowe napięcie mięśniowe to często spotykany problem u dzieci. Bardzo łatwo je zauważyć. Objawy wzmożonego napięcia mięśniowego to nienaturalne prężenie się i wyginanie do tyłu w literę C.  

czytaj

Od 28. tygodnia ciąży mama powinna codziennie odczuwać ruchy dziecka.

Jak odczytywać ruchy dziecka w brzuchu matki?

Jak rozpoznać ruchy dziecka? Kiedy można czuć pierwsze ruchy dziecka? Czy da się je odróżnić od perystaltyki jelit, chociaż czasem objawiają się bulgotaniem, przelewaniem? Kiedy maluch kopie, tylko dlatego, bo się obraca, a kiedy wyraźnie daje znać, że...

czytaj

Podczas zatrzymywania laktacji, dziecko przystawiamy na krócej do piersi, tak, by pierś nie do końca była opróżniana.

Zatrzymanie laktacji. Farmakologiczne i naturalne

Powrót do pracy, kłopoty ze zdrowiem, bariery psychologiczne czy inne powody mogą zmusić kobietę do podjęcia się zatrzymania laktacji wcześniej niżby chciała. Jak to zrobić, aby organizm kobiety i jej dziecko dobrze to znieśli? O czym może świadczyć mleko...

czytaj

Co było/jest/będzie dla ciebie najważniejsze przy wyborze imienia dla dziecka?



Zobacz wyniki ankiety, skomentuj