rss wpisy: 11 komentarze: 3

Kacperowy pamiętnik.

  • Utworzono: 2013-05-10

    Nikt nie skomentował jeszcze tego wpisu. skomentuj

    chwalipięta.

     Są takie momenty, którymi nie sposób się nie pochwalić. Wiadomo, kazda matka z dziecka swojego dumna jest, prawda powszechnie znana. Dla każdej matki jej dziecko jest tym najlepszym we wszystkich dziedzinach- to fakt powszechnie znany nr.2. Dziecko matki jest najpiękniejsze ze wszystkich to prawda powszechnie znana numer trzy. 

    Co więc innego mam czuć/robić ja, matka która te trzy prawdy powszechne zna i bezgranicznie im hołduje? Nic innego, jak tylko się swoim dzieckiem wszem i wobec chwalić oczywiście!

    1 czerwca Kluska świętuje swoje pierwsze urodziny (chociaż znam mamę, która imprezę wyprawia co pół roku, takie "półuodziny"), w związku z tym ja i tatuś szykujemy wszystko co najlepsze na tą okazję. Pan Kluska oczywiśce nie pozostaje dłużny i w ciągu ostatnich kilku dni naprawdę dostarcza całą masę radości i dumy. Po pierwsze- w końcu urosly mu wlosy! Można przeczesywać palcami siwe pasemka, co do tej pory było niemożliwe, bo pałka byla łysa. Klucha bardzo tą pieszczorę polubił, a my z tatą przy kapieli bawimy się w jego fryzjerów stylistów ;) Drugą rzeczą jest mądrość mojego dziecka, które podchodzi do wózka, wskazuje na drzwi i mówi "tam!", w związku z czym całe dnie spędzamy na dworze. Dzięki temu nauczył się też po ludzku pić z kubka niekapka, ale nadal jest ksieciem, któremu trzeba go trzymać do picia... Mogę to przeboleć zwłaszcza, kiedy patrzę na trzyletnie dzieci na placu zabaw z butelkami w ręku. Trzecią rzeczą na liście chwalipięty jest moment, na który czeka się chyba najbardziej ze wszystkich. Pierwsze kroki. Co z tego, że nie są płynne, że gubi balans, że potyka się o własne nogi... Jest to najpiękniejszy widok na świecie me Kluska wyjątkowo przypomina zombie, kiedy chodzi. Jego uśmiechu i radości związanej z tymi samodzielnymi kroczkammi nic nie zastąpi, tylko patrzę i się cieszę, jak się gramoli z szeroko rozstawionymi nogami, wyciągniętymi do przodu rękoma, szurając przy tym nogami, bo oderwać czasem jeszcze za ciężko. Pierwszy spacer bez trzymanki zaliczył zaledwie pięć dni temu,  teraz przeszedł cały park i plac zabaw prowadząc wózek. Trochę Korzeniowski ;)

  • Utworzono: 2013-04-28

    Nikt nie skomentował jeszcze tego wpisu. skomentuj

    miał być czas...

     ...ale czas mój zjada dosłownie każda bzdura i stąd blog zdaje się umierać śmiercią naturalną. Za nieco ponad miesiąc urządzamy wielki bal, bo Kluska kończy rok. Zleciał ten rok jak z bicza... A ja mam szkołe, milion prac, przygotowania do imprezy i problemy w domu na głowie... Czasem siedzę i po prostu zastanawiam się "co zrobić teraz?". Do tego sezon wiosenny przyszedł i oznacza to pół dnia poza domem, bo Kluska ukochał siedzenie na placu zabaw i zaczepianie dzieciaków. 

    Poznał ostatnio dziewczynkę, tak mu się spodobała, że zerwał jej kwiatka... No dobra, kępkę trawy- ale liczy się gest! Bezkarnie się poobmacywali po czym dziewczynka uciekła, a biedna Klucha stał i patrzył za nią, bo nadal nie chce sam chodzić...

  • Utworzono: 2013-02-22

    Nikt nie skomentował jeszcze tego wpisu. skomentuj

    Matka sprzątaczka, dziecko .... dziecko jak dziecko.

    Bolący kark, plecy, nogi, ręce, wymoczona w chemikaliach skóra dloni- która mama tego nie zna? Ja dziś wpis tworzę właśnie w takim stanie- każdy włos w inną stronę, ja pachnąca pomarańczowym superpłynem do zmywania, który walczy z zapachem leśnej pasty do podłóg, kolana lekko zdarte od odkurzania w kuckach... No cóż, jest to cena jaką płaci się za pachnący, czysty, mily domeczek w jaki teraz zamieniła się jaskinia pełna porozrzucanych zabawek, kurzu pod meblami, zaciapanych paneli na których dumnie stał stolik zalany syropkiem, którego ostatnio czesto używamy... 

    Perfekcyjna Pani Domu jeszcze by rak nie załamała nad tym tak bardzo, ale testu bialej rękawiczki bym nie przeszła. Dzisiaj więc zakasałam rękawy i ! Zapraszam panią Perfekcyjna, nich zobaczy jak się sprząta !

    A co robi w tym czasie Grubas, kiedy ja zapierdzielam ze szczotą, odkurzaczem i ścierą? Ano, odkrywa uroki trzaskania wszystkim, co w rękę wpadnie. A to o ścianę, a to o podlogę, a to zabawka o zabawkę, i tak mija mi dzień za dniem, w tym dzisiejszy sprzątający w rytm trzaskania, łopotania i walenia zmieszany z radosnym śmiechem, poważną rozmową z którąś z licznych zabawek, ostatnio Klucha podchwycił melodyjkę 'kosi kosi' więc i taki akompaniament dla stukówpuków się zdarza. 

    Najgorszy jest jednak ryk rozczarowania, kiedyokazuje się, że grawitacja ściąga zabawkę w dół, z ręki na ziemię. O ile na podłodze szybko sam sobie potrafi pan Klucha poradzić, o tyle bęc z łóżeczka na ziemię nie jest juz mile widziany i co by się nie działo, matka w mojej osobie musi, MUSI zerwać się pędem i podnieść zgubę, bo dziecko owej minuty z życia bez niej sobie nie wyobraża. 

    Sprzątanie? Jasne, milion razy przerywane, wymieszane z zabawianiem i wynajdowaniem dawno nie widzianej zabawki, żeby zainteresować... Ach, gdzie te czasy, kiedy zrolowana Paróweczka w beciku spędzał całe dnie śpiąc, wyglądając przy okazji jak hot dog w wersji z naleśnikiem zamiast bułki? :)

     

  • Utworzono: 2013-02-16

    Nikt nie skomentował jeszcze tego wpisu. skomentuj

    My, samotniki.

    Grubcio i ja, matka, pogrążyliśmy się w chorobie. O ile Grubemu choroba nie przeszkadza w funkcjonowaniu, zabawie, wspinaczce, pełzaniu i śpiewaniu, o tyle ja przez trzy dni nie byłam w stanie zleźć z łóżka, a kiedy tylko zamknęłam oczy od razu zasypiałam i tak pogrążona w śnie spędzałam ze 20 godzin na całą dobę. Przez pięć dni nie byłam w stanie wyrzucić z siebie zadnego dźwięku, więc o ile byłam przytomna to porozumiewałam się na migi. na szczeście mieliśmy dostatek probek mleka i Grubas miał się czym napaść, bo ja oblewałam się siódmymi potami, więc tatuś wykarmiał.

     

    Akurat tak się zlozylo, że wszyscy wokół nas w tym samym czasie byli chorzy, więc zdani byliśmy na wolne tatuśka, żeby posiedział w domu.

     

    Kiedy juz wstałam z łóżka, okazalo się, że wszyscy nadal są chorzy, tatusiek wyruszył do pracy i zostaliśmy sami z hektolitrami syropków i smarowidełek, do tego Grubas dotknął pilot od telewizora i nagle wszystko się zepsuło. I tak siedzieliśmy jak jaskinowcy, telefonow nie odbierałam, bo rozmawiac nie moglam, mówię od dwóch dni.Nikt nas nie odwiedza, bo wszyscy chorzy... Kraby pustelniki dwa z nas są. Jeden plus tego jest taki, że Kluska nauczyla się porządnie pod okiem matki raczkować, noga za nogą, nie jak wąż, któremu urosły lapki.

     

     

  • Utworzono: 2013-02-07

    Tłusty czwartek.

    To chyba moje ulubione święto w całym kalendarzu. Pączki pożeram w tonach, nie sztukami. Postanowiliśmy Grubaskowi też urządzić małą ucztę, żeby tez mogł sobie poświętować z nami. Zamiast tłuściutkiego, polukrowanego i pelnego marmolady pączka dostał do rączki pierwszego biszkopcika.

    Zaznaczę tyko, ze Gruby moze się juz pochwalić 4 ząbkami, co dało niezwykły efekt dźwiękowy. Zakupiliśmy biszkopciki Hippa, więc nie były takie mięciutkie jak zwykłe biszkopty, których ja osobiście nie znoszę. Psrzyzwyczajony jest do flipsa, ze może go sobie poskrobać, więc to samo zrobił z biszkopcikiem. Skrobal, skrobał i wyglądal jak króliczek z marchewką :) A jak się cieszył! Popił sobie herbatką z kubeczka, beknął na cały głos, żeby na drugim końcu miasta slyszeli jego zadowolenie i dumny z siebie odwrócil się i zabrał się za swój mały warsztat.

     A Wy jedliście juz dzisiaj swojego pączka ? :) 

    Wesołego święta tłuszczu i slodkości :D

     

  • Utworzono: 2013-01-31

    Nikt nie skomentował jeszcze tego wpisu. skomentuj

    Je, pije, skacze i wyje.

     Kacper osiem miesięcy ma, jest wielki, gruby i bardzo samolubny. Wystarczy przejść obok niego i nie spojrzeć w jego kierunku i od razu zaczyna histerycznie wyć. Ostatnio żeby jeszcze bardziej zwrócić na swoja małą osobkę uwagę rodziców zaczął wykonywać całą masę rożnorodnych akrobacji, których nie powstydziłby się ruski akrobata.

    Ruscy akrobaci od zawsze są dla mnie wyznacznikiem gibkości i ekwilibrystyki, dlatego moje dziecko do nich porównuję :)

    Od dwóch tygodni jednak Kacper posiadł umiejętność, którą posiadam ja i tatuś. Zaznacze, ze moje dziecko jeszcze nie siadało samodzielnie aż tu nagle, podciągnął się za barierki w łóżeczku i stanął na nogach, zatrząsl się jak galaareta i dumny z siebie zaczął piszczeć. Stał tak i stał, jakby robil to od zawsze.

    Minęły dwa dni mineły a dziecko zaczęlo chodzić z podparc wstanie tak opiera się i dzie do oporu. Czasem opiera się łokciami o barierki i zaczyna sobie bić brawo, wtedy dopiero komicznie wygląda! Matka, czyli ja, tylko lata za dzieckiem po pokoju bo Kacper wspina się nawet na paczkę chusteczek nawilzanych. Wystarczy, że cos odstaje od ziemi i biedne dziecko myśli sobie, że da się na to wspiąć. 

    Kiedy dopadnie do swojego pchacza o spokoju mogę pomarzyć. Dwa niepewne kroki przy nim i zaraz orientuje się, że może się dzięki niemu przemieszczać i zwiedzać całe mieszkanie. A matka jak na smyczy, bo przy okazji chwyta wszystko, co mu wpadnie w oko. Ech, to moje dziecko :)

  • Utworzono: 2013-01-25

    Nikt nie skomentował jeszcze tego wpisu. skomentuj

    Dermatolog i namiastka SPA

    Z Kluchą mieliśmy dzisiaj pierwszą wizytę u dermatologa. Lekarz rodzinny rozpoznał zajady, okazalo sie jednak że to zupełnie coś innego. Dostałam 6 recept- na każdej maści i balsamy- jedne robione, inne gotowe. Do tego profil pediatryczny(o ile dobrze pamiętam) za jedyne 150 zł, bo po co takie badanie refundować?

    Sama wizyta bardzo pomyślnie i spokojnie przebiegła, Kacper ostatnio indoktrynowany 'Kosi kosi' nawet zaczął sam w gabinecie zabawę i wielce uradowany był faktem, że pani doktor podlapała temat.

    Na całe szczęście dostaliśmy się do lekarza dość szybko, bo całe ciało zaczęlo Kacprowi obsypywać suchotkami a mamy szczęście mieszkać w bardzo niedalekim pobliżu wojewódzkiego ośrodka zdrowia z całą masą lekarzy różnych specjalności, a może specjalizacji? nigdy nie wiem :).

    Teraz zamieniamy się w male spa, bo co chwilę czymś trzeba dziecko zasmarować, nakremować, przetrzeć, przyłożyć, zrobić okład. Bleh! No i muszę jeszcze bardziej okroić swoją dietę- bo jestem na diecie, dzięki które 4 kilo- dopóki nie otrzymamy wyników profilu. To już nic chyba nie będę jadła... Przynajmniej dziś na wadze ukazały się tylko 2 kg do 70 więc na razie się tym nie przejmuję :)

     

  • Utworzono: 2012-12-19

    Nikt nie skomentował jeszcze tego wpisu. skomentuj

    Praktyczne prezenty.

     Drugiego grudnia mieliśmy chrzest Kacpra. Teraz pływamy w zabawkach, ktorymi Kacper wydaje się wcale nie być zainteresowany. Dlatego na Mikołaja dostał zabawki do kąpieli, chociaż na chwilę zatrzymują go w miejscu, inaczej w pokoju wody po kostki :) Chwyt ma co raz lepszy i już wie, jak rękę obrócić żeby trafiła w cel dlatego ta chwila spokoju jest naprawdę bardzo krótka, coz trzeba i z takich chwil korzystać zeby go umyć. Jak zaciśnie poślady to nawet nie ma co marzyć o porządnej kąpieli, a zdarza sie ostatnio tak, ze sika od razu kiedy tylko jego pupka dotknie wody. 

    Skoro kąpiel załatwiona trzeba tez o inne sprawy zadbać więc mama wiedzac, ze ciotki, babcie, wujki i cały świat będzie chcial go uraczyc zabawkami wyszukała szczoteczki do zębów. Na razie co prawda gryzą mnie tylko dwa ząbki ale ciezko myc mu buzie tylko zwilzoną gazą, dlatego kupilam zestaw szczoteczek od maczugi po 'dorosłą' z włosiem z Canapol Babies. Dlugo szukałam tej szczoteczki maczugi, jak już znalazam bez zestawu to za 20 zł, a tu caly zestaw niecałe 15. Zoabzcymy jak moje dziecko będzie się na ten prezent zapatrywało. :) A że nie ma agresywnej muzyczki i światełek to pewnie będzie się tym trochę interesowal i bedzie pożytek zamiast kolejnego odlożonego do pudla super sprzętu dla dziecka za miliony.

  • Utworzono: 2012-11-22

    List do Mikołaja.

    Staramy się, zeby Kacper dostał jak najlepsze pezenty pod choinkę- ktorej nawet prawdopodobnie nie będziemy mieć w tym roku ze względów różnych- brak czasu, pieniędzy, trzeba dokupić ozdoby... Dlatego bierzemy udział w konkursach roznego rodzaju. Wsytarczy oddanie głosu tutaj zeby zwiększyć szansę na wygranie nagrody. Każdy ma mozliwosc oddania 1 głosu dziennie na wybraną pracę, do tego posiadacze konta w serwisie rozdają głosy o wartości 3 punktów. Czekamy na każdego rodzaju wsparcie, udostępnianie i trzymanie kciuków :)

     

    PS: czy ttylko mnie przy dodawaniu polskich liter ucina co jakiś czas połowę tekstu???

     

  • Utworzono: 2012-11-16

    Nikt nie skomentował jeszcze tego wpisu. skomentuj

    Plany, plany.

    Na dzień dziecka zaplanowałam sobie śniadanie w postaci naleśników z truskawkami, czekoladą i bitą śmietaną. Na obiad chciałam zjeść roladki z kurczaka i cukinię- a wieczorem fondue serowe z grzankami. Matko, jak ja na to czekałam. Niesamowicie głodna poszłam spać i cieszyłam się, że nie będę musiała robić tego wszystkiego sama.

    W 27 tygodniu ciazy zaplanowałam sobie zakupy, bo moj wielki zad juz się nie mieścił w spodnie rozmiaru 40, trzeba było kombinować. Wstałam niesamowicie wypoczęta, w czasie ciazy chyba nigdy tak dobrze mi sie nie spało i nigdy nie wstałam w lepszyn nastroju. Zjadłam kanapkę, poszłam siusiu i... wybiegłam po telefon. Do szpitala, mozliwe ze nic takiego, kartę ciąży wziąć ze sobą, niestety nie do mnie bo u nas nie ma patologii.... Szybkie pakowanie w płaczu, koszula, kapcie, przybory higieniczne, bielizna, dokumenty.

    I ciągle płacz. A jakie to krwawienie było, ciągłe? A krew była świeża czy zaschnięta? I tak i tak. A ile tej krwi? No niewiele, a brzuch czemu taki duzy? Na cztery bardzo długie dni zamknęli mnie w szpitalu. Sama na sali, zapłakana, a kiedy wychodziłam do lazienki słyaszlam tylko, ile to musiałam zaplacić za salę i ze mogłam jechać do prywatnego szpitala. Poprawiało mi to humor, bo przynajmniej nie musiałam słuchać tego od kogoś  na sali non stop.

    Pierwszy plan- zakupy na ciaze, nieudany. Drugi- dzień dziecka, również nieudany. O 4.30 zaczęły się skurcze zeby o 6 sie skończyły, w szpitalu okazuje się, ze rozwarcie jest juz prawie calkowite ale dziecko ulozone na ciezka cesarkę i poczekamy na wody, może się bobas ogarnie i zejdzie na własciwy tor. Godzina 13, lekarka przebija mi pęcherz z wodami, dziecko powoli schodzi na dobry tor, kroplówka prawie pusta. Godzina 15, środek gimnastyki- na pilce, przy lozku, niesamowity ból, bo dziecko splywa po pęcherzu. Godzina 16, czwarta próba rodzenia, jedyna zakończona sukcesem. Godzina 16:15 Kacper płacze po raz pierwszy. 

    Wszystkie plany mi krzyżuje od ciąży dlatego już nie planuję, bo zawsze coś wyskakuje.

     

<img src="https://static.ebobas.pl/img/main/control_prev.gif" class="img_paginator" alt="" />
12

Mama, kucharka, sprzątaczka- kobieta :)
Grudzień 2020
PN WT ŚR CZ PT SO ND
  01 02 03 04 05 06
07 08 09 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      

Co sądzisz o tym, by każda kobieta mogła zażądać porodu w drodze cesarskiego cięcia?



Zobacz wyniki ankiety, skomentuj