rss wpisy: 253 komentarze: 514

Moje dzieci, mój mąż, moje życie:)

Wszystko co mnie cieszy i smuci. Czyli to czym chciałabym się z Wami podzielić o mojej rodzince.
  • Utworzono: 2017-03-17

    Nikt nie skomentował jeszcze tego wpisu. skomentuj

    Hubiś: Zapalenie gardła.

    Kaszel mnie męczy od kilku dni i mama zabrała mnie do lekarza. Okazało się, że mam zapalenie gardła i do stałem kilka leków, antybiotyk i inhalacje. Z lekarstwami jakoś sobie daję radę, choć za smaczne to one nie są. Ale usiedzieć na tych inhalacjach to prawdziwy wyczyn!!!
  • Utworzono: 2017-03-13

    Nikt nie skomentował jeszcze tego wpisu. skomentuj

    Co u nas?

         Wiem, ze nie odzywałam się tutaj baaardzo długo, ale nie wyrabiam z czasem. Najmłodszy jest ze mna 24/24h, do tego dwójka szkolna ma sporo nauki i co chwilę pomagam odrabiać lekcje, pomagam nauczyć się wiersza, modlitwy czy jakiejś regułki. Robimy doświadczenia, piszemy różne prace, malujemy różności.  Ehhhhh... co chwilę coś do szkoły muszą zrobić lub przynieść i tylko jest MAMO!!! A ja najchętniej zaszyłabym się w ciemnym kącie z dobrą książką i poczytała sobie. Ale czytam też, tylko nie w ciszy i spokoju, ale razem z najmłodszym, kiedy to ja czytam swoja książkę a on swoja ogląda i co chwilę dopytuje TU? ja odpowiadam KRÓWKA, on TU? a ja odpowiadam PIESEK itp.  I tak się dziwię, ze rozumiem co czytam w swojej książce i co ta się dzieje :) Ale tak jest wszystko u nas ok. Jeszcze choróbska mogłyby nas całkowicie opuścić i było by super :) Bo o ile najstarszy synio kaszlał z tydzień i widzę, że syropek działa i mu przechodzi, to najmłodszy kaszle mocniej! Nigdy nie jest tak jabyśmy sobie tego życzyli! To do usłyszenia! Niedługo znów tu naskrobię :)

  • Utworzono: 2016-03-30

    Nikt nie skomentował jeszcze tego wpisu. skomentuj

    I po świętach.

         Szybko te święta wielkanocne minęły! Najpierw całą sobota w kuchni spędzona, bo przecież ktoś to jedzenie musi przygotować. Jeszcze mi się zachciało iść na nocną mszę do kościółka 9 od 23.00 do 0.30 w nocy). A rano już o 7.00 pobudka, bo Hubi obudzony i cycusia od mamy chce. No to śniadankęłam szykować jak reszta do kościoła pojechała, Hubi mi pomagał. Potem wspólnie zjedliśmy i posprzątaliśmy. A na obiad do teściów byliśmy proszeni, na kawkę do moich rodziców . I czas zleciał. A dzieci zadowolone, bo wszędzie Zajączek jakieś prezenty pozostawiał. 

       W lany poniedziałek synkowie mamę spryskali wodą. Więc jak to się mówi, chyba szczęście będę miała :) Potem obiadek, po obiadku goście zjechali i wesoło było. ór, spać i już po świętach. Jeszcze wczoraj dzieci wolne miały od szkoły, ale dziś już normalnie do szkoły poszli. Więc teraz znów normalka - ze tak się wyrażę ;) 

     

  • Utworzono: 2016-03-30

    Nikt nie skomentował jeszcze tego wpisu. skomentuj

    Kiedyś było inaczej.

          Dziś sama jestem mamą 3 dzieci, z czego starsza dwójka lubi chadzać własnymi ścieżkami. Ja jako mama lubię jednak mieć kontrolę nad swoimi dziećmi, choćby w takiej postaci, że wiem gdzie są i z kim. Kiedy czasem bierze mnie na wspomnienia, to aż się sama dziwię, że kiedy to ja byłam dzieckiem, moja mama najczęsciej nawet nie wiedziała gdzie jestem czy z kim jestem! Po szkole przychodziłam do domu, zjadałam obiad, odrabiałam lekcje i już mnie w domu nie było! Biegłam do sąsiadów jednych lub drugich, w każdym razie tam gdzie były dzieci i razem bawiliśmy się w chowanego, ganianego, w zbijaka, czasem razem łaziliśmy po drzewach czy po prostu po płotach. Albo szliśmy na pachte do sąsiada, wiem ze to nie ładnie, ale co zrobić, jak ktoś miał cudne truskawki w ogródku, a nam sie chciało taką dobroć zjeść. I o dziwo nikt kiedyś nie skarżył się na nas do rodziców, no chyba że jakąś wielką szkodę się komuś zrobiło, ale tak, to każdy machnął ręką i było po sprawie. A dziś? Dziś każdy od razu przyleci do rodzica, albo i lepiej, zadzwonią, żeby poskarżyć się na moje dziecko, bo zrobiło to czy tamto! Ehhh.... Kiedyś to nawet jak się pokłóciłam z przyjaciółką lub nawet pobiłam się z nią, to rodzice nawet o tym nie wiedzieli, a jeśli się dowiedzieli, to mówili, ze same musimy dojść do porozumienia i oni się do tego wtrącać nie będą. I my po kilku dniach już znów byłyśmy przyjaciółkami. A dziś rodzice potrafią z każdym nawet najmniejszym pierdołem zadzwonić do innego rodzica na skargę. Nawet tym rodzicom przyjść sie nie chce - wolą zadzwonić! Dziwne - ale prawdziwe. Nie jednokrotnie opowiadfałam synom, że kiedy byłam w ich wieku lubiłam z kolegą z sąsiedztwa jeździć małym motorkiem - on kierował a ja jako pasażer jeździłam. Ale osobiście bym nie pozwoliła synom takim sprzętem jeszcze jeździc! He, he, jestem chyba bardziej zaborcza od mojej mamy. Jednak staram się mieć do synów zaufanie, tak jak moja mama miała je do mnie. Oczywiście ja starałam się tego zaufania nie stracić u mamy, bo wtedy miałabym przechlapane. Tak samo jest z moimi chłopcami - dopuki nie stracą mojego zaufania, to "cugle" mają popuszczone :) 

  • Utworzono: 2015-10-16

    Nikt nie skomentował jeszcze tego wpisu. skomentuj

    Nagroda dla Hubisia.

     W sierpniowym konkursie za wpisy w ksiązeczce zdrowia dziecka mieliśmy to szczęście, ze wygraliśmy i Hubi dostał przepiękną nagrodę od eBobasa ufundowaną przez firmę Ziaja. 

     

     Bardzo dziękujemy za cudną nagrodę!!!

     

     

  • Utworzono: 2015-10-04

    Nikt nie skomentował jeszcze tego wpisu. skomentuj

    Hubiś: Mój chrzest.

    Nastał ten wielki dzień, w którym ja wraz z rodzicami, moimi dwoma starszymi braćmi, rodzicami chrzestnymi oraz najbliższymi gośćmi zajęliśmy w kościele honorowe miejsca z przodu, ponieważ odbywał się mój chrzest święty. Wszyscy byli mega przejęci - pewnie tez dlatego moja matka chrzestna z wrażenia zapomniała przywieźć mi moją szatkę - na szczęście mamcia wyjęła szatkę od chrztu Ksawka i miałem jego szatkę podczas chrztu. Ale nie zasnąłem przez caluteńką mszę! Musiałem się przecież przyglądać, co też ten ksiądz wyprawia. Ale cieszę się, że teraz już należę do tej wielkiej chrześcijańskiej rodziny. A na imprezie w domku czekało mnie mnóstwo gości i mnóstwo prezentów :)
  • Utworzono: 2015-07-06

    Nikt nie skomentował jeszcze tego wpisu. skomentuj

    Osłonki piersi Canpol babies.

          Hubercik choć od początku ładnie ssał piersi i spijał mleczko, tak zdażyło się kilkakrotnie, że troszkę niby przysnął, a potem ciągle trzymając maminą pierś w usteczkach szarpnął dosyć mocno całą piersią! Tym sposobem nadwyrężył mi pierś i trochę mnie pobolewa, w szczególności, w tym pierwszym momencie, kiedy synio łapie za nią. Chętnie więc zaczęłam wypróbowywać osłonki piersi z Canpol babies. Na pierwszy rzut oka to bardzo byłam zaskoczona delikatnymi osłonkami zapakowanymi w eleganckie pudełeczko. Widziałam w szpitalu jak moja współlokatorka używała innych osłonek - dosyć masywnych i sztywnych, no i nie była z nich w ogóle zadowolona, bo miała ogromny problem z utrzymaniem ich na piersi podczas próby karmienia synka. A ja z tymi osłonkami z Canpola to żadnych problemów nie mam - super przylegają do piersi i się utrzymują na niej przez całe karmienie. Choć synio mój z początku nie za chętnie łapał za tę osłonkę na maminej piersi, ale w końcu załapał i chętnie ciągnął mleko. Dzięki osłonkom mam pewność, że więcej mi nie uszkodzi piersi. 

  • Utworzono: 2015-07-02

    Nikt nie skomentował jeszcze tego wpisu. skomentuj

    Wkładki laktacyjne z aloesem.

          Kolejny fajny produkt firmy Canpol babies który chcę Wam dziś przedstawić, to wkładki laktacyjne z aloesem. Są zapakowane w ładne, estetyczne i kolorowe pudełko. W pudełeczku są dwa woreczki, a  w każdym woreczku jest po 20 wkładek - z czego każda jest zapakowana w osobny woreczek. Tak dla higieny i estetyki. 

         Wkładki te zawierają wyciąg z aloesu, dzięki czemu szybciej zagoją nam się podrażnienia na piersiach, a dodatkowo jeszcze mają właściwości przeciwzapalne. Czyli super dla naszych piersi! W szczególności dla tych kobiet, które mają nieźle pogryzione piersi - oj jeszcze pamięta co to za ból! Przy pierworodnym uczyłam się - jak karmić synka piersią, a on uczył się - jak złapać ten sutek, aby poleciało mleczko! Nasza nauka szła opornie - bo nikt dobrze mi nie wyjaśnił, jak mam choćby przytrzymać synia przy tej piersi, żeby nie pogryzł mi sutków! Ale przetrwałam i to, no i długo potem karmilam piersią. Ale o dziwo zarówno przy karmieniu pierwszego synia, jak i drugiego nie miałam problemów z wyciekającym mlekiem z piersi. A tym razem ten problem mam. No i wkładki się u mnie super sprawdzają. Dzięki nim moje staniki i bluzki nie mają śladów po wyciekającym mleku. Jednak dobrze, że ktoś takie cudo wymyślił :) Jeszcze fajną sprawą jest tasiemka z klejem na odwrocie wkładki. To pomaga przytrzymać wkładkę w miejscu. Jednak u mnei akurat ta tasiemka z klejem się nie sprawdza, bo nie mam stanika dla karmiącej mamy, tylko zwykły stę całą miseczkę od stanika odgiąć - odchylić w całości, żeby maluch mógł porządnie załapać cycusia. Więc wkładkę muę najpierw wyjąć ze stanika, a potem odchylam miseczkę i karmię syna, a po karmieniu wkładam wkładkę spowrotem na pierś w staniku. 

     

  • Utworzono: 2015-07-01

    Nikt nie skomentował jeszcze tego wpisu. skomentuj

    Wysokochłonne podkłady poporodowe Canpol babies.

          Wysokochłonne podkłady poporodowe Canpol babies są wykonane z oddychającej miękkiej warstwy, która bardzo dobrze zatrzymuje wszelkie płyny. Jak dla mnie to te podkłady sprawdziły się zaraz po porodzie. Są dosyć szerokie, to znaczy z przodu i z tyłu są szersze, a tuż przy udach są węższe - czyli są wyprofilowane, by jak najlepiej dopasować się do kobiecego ciała. Są też wyjątkowo cienkie, miałam okazję porównać je też z innymi podkładami poporodowymi, innych firm, więc te z Canpola są dosyć cienkie.  Bardzo podobał mi się też fakt, że te podkłady mają z tyłu pasek taśmy klejącej. Ponieważ wtedy jest lepszy komfort  podczas chodzenia czy nawet spania. Lepiej sie wtedy trzymają bielizny. A w szczególności u mnie super te podkłady sprawdziły sie z majtkami z Canpola. Jeden minus tych podkładów, to chyba cena, wiem, że są droższe od innych podkładów. Ale są warte swojej ceny:) 

  • Utworzono: 2015-07-01

    Nikt nie skomentował jeszcze tego wpisu. skomentuj

    Majtki poporodowe Canpol babies.

          Znacie majtki poporodowe Canpol babies? Ja ich wcześniej nie znałam, choć niby wiedziałam, że są majtki poporodowe jednorazowe i wielorazowe. Ale nie miałam okazji wcześniej ich wypróbować. Tym razem - po moim trzecim porodzie miałam taką okazję. I chcę napisać, że te majtki są rewelacyjne! U mnie super się spisują.  Nie ugniatają, nie cisną, dopasowują się super do kobiecego ciała, dobrze utrzymują podkłady poporodowe, ale i zwykłe podpaski też. Rozciągają się dosyc mocno i są w różnych rozmaiarach, więc każda kobie spokojnie dobrać według siebie rozmiarek. No i nie ma problemu z przepraniem ich. Wystarczy trochę wody i mydło czy troszkę proszku, raz dwa i są przeprane. Schną też szybko, więc szybko możemy założyć je spowrotem na pupę :) To co mi się nie podoba w tych majtkach, to fakt, że ta przepuszczająca powietrze nylonowa siateczka jest podatna na wszelkie zaciągnięcia. Nawet zwykły zadzior w paznokciu może zadrzeć nylonową siateczkę. Choć dziurę w tych majtusiach nie tak łatwo zrobić - u mnie na majtkach są porobione zadziory, ale dziurki nie ma żadnej. Gorąco polecam te majtki poporodowe z Canpol babies wszystkim przyszłym mamusiom i świeżo upieczonym mamusiom :)

<img src="https://static.ebobas.pl/img/main/control_prev.gif" class="img_paginator" alt="" />
123456789

Mama 3 wspaniałych chłopaków oraz rosnącego w brzuszku Bąbelka :) W tym roku rodzina nam się powiększy :)
Październik 2019
PN WT ŚR CZ PT SO ND
  01 02 03 04 05 06
07 08 09 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      

Co sądzisz o tym, by każda kobieta mogła zażądać porodu w drodze cesarskiego cięcia?



Zobacz wyniki ankiety, skomentuj