rss wpisy: 9 komentarze: 4

ALE!ksandra

  • Utworzono: 2013-10-04

    Nikt nie skomentował jeszcze tego wpisu. skomentuj

    Osiem miesięcy, osiem ząbków i ...angina

    Kilka dni temu Olcia skończyła 8 miesięcy – jak ten czas szybko leci! Ma już 8 ząbków – 4 na górze i 4 na dole. Siedzi już bardzo ładnie i próbuje sama siadać. Na razie jeszcze nie bardzo wie jak ma się podnieść, ale to tylko kwestia czasu:). Pełza już bardzo sprawnie i bardzo szybko - ba! – ona już nawet nie pełza, ona się po prostu czołga, a jak namierzy „CEL” (czyli np. kapeć lub kable), to gna w jego stronę niemalże z prędkością światła;). Przybija piątkę i sprawia jej to dziką radość. A jak się rozgadała! Mówi: mama, tata, baba, bam, bum. Myślę, że jeszcze nie jest świadoma znaczenia tych słów, ale bardzo miło jest jej posłuchać:].
    Eh...ale żeby nie było tak słodko – kilka dni temu wszyscy się rozchorowaliśmy (cała nasza trójka). Maleńką męczy okrutnie kaszel i katarek. Swoją drogą – ile tego wszystkiego może się zmieścić jeszcze w tak małym nosku?!. Trochę mnie to martwi, że dopiero początek okresu "zarazkowego", a Olcia już chora. Mam nadzięję, że to ostatnia jej choroba w tym roku:].
     

  • Utworzono: 2013-07-20

    Nikt nie skomentował jeszcze tego wpisu. skomentuj

    Spacerówka i takie tam...


                Tydzień temu byliśmy na weselu – tydzień minął jak jeden dzień:]. Ciocia z wujkiem dali radę, chociaż Mała ogłosiła strajk głodowy po naszym wyjściu i nakarmienie jej graniczyło z cudem. Trzeba przyznać - nieźle dała im w kość - ale jakoś po wielu próbach udało się cioci ją troszkę nakarmić i ululać. Do domu wróciliśmy przed pierwszą, a Ola już wtedy słodko spała - jak gdyby nigdy nic się nie stało. Laktator okazał się praktycznie niepotrzebny więc nie miałam z nim żadnych problemów.
                 W tym tygodniu byliśmy też z Olą u lekarza – dostała jakiejś wysypki. Na szczęście to raczej nic poważnego – smarujemy przepisaną maścią i schodzi. No i najważniejsze wydarzenie tygodnia: Oleńka przesiadła się z gondoli do spacerówki! Co prawda jeszcze w niej nie siedzi, ale i tak ogląda świat z nowej perspektywy i myślę, że ta perspektywa bardzo jej się podoba. Może widoki zmobilizują ją do nauki siedzenia, bo na razie jej się nie spieszy, ale spokojnie - wszystko w swoim czasie...
    Jeszcze za kilka dni  skończy 24 tygodnie czyli 6 miesięcy – jak ten czas szybko leci! Z jednej strony mam wrażenie, że jest na świecie góra 3 miesiące, a z drugiej strony – że jest z nami od zawsze:].
     

  • Utworzono: 2013-07-12

    Nikt nie skomentował jeszcze tego wpisu. skomentuj

    Już jutro...


            Jutro wybieramy się z mężem na wesele – to pierwsze nasze wyjście odkąd urodziło się nasze Maleństwo, tj. od niemal sześciu miesięcy. Stres niesamowity – Ola zostaje pierwszy raz bez nas na parę godzin – a my bez niej! Ciocia z wujkiem się nią zajmą – myślę, że będzie dobrze, chociaż mała akurat ząbkuję i nie wiem czy nie da im do wiwatu;].
    Problem dwa – moje piersi – dwie mleczne bańki:]. Na pewno nie wytrzymam 10 godzin bez odciągnięcia pokarmu, ale jak tu zmieścić laktator do torebki wizytowej?!:]. Jestem skazana na reklamówkę pod pachą?! Ratunku!
     

  • Utworzono: 2013-07-02

    Nikt nie skomentował jeszcze tego wpisu. skomentuj

    Ząbki, ząbki...

    I już wiadomo skąd problemy ze snem - mamy już pierwszy ząbek – prawą dolna jedynkę! Kolejna już „w drodze”. Mam wrażenie, że Ola dopiero co się urodziła, dopiero co zaczęła przewracać się sama na brzuszek, a tu już ząbki...:]
    Ostatnio też przekonałam się, co to takiego ten lęk przed obcymi u niemowlaka. Byłyśmy z maleńką u teściów na weekend no i złożyło się, że był tam też wujek z ciocią, – czyli zdecydowanie za dużo osób, które rzadko Ola widzi. W pierwszy dzień zrobiła mi taką „awarię”, że aż strach – no bo oczywiście wszyscy naraz chcieli ja zobaczyć i coś do niej powiedzieć – w sumie to chyba sama bym się popłakała:). Po kilku atakach paniki Ola zaakceptowała otoczenie – babcia już jej nie przerażała, ciocia okazała się świetną towarzyszką zabaw, a najciekawszy okazał się pies teściów, który umyślnie ją ignorował:].
    Poza tym Ola spróbowała już marchewki – smakowała jej, chociaż po pierwszej łyżeczce była nieco zaskoczona smakiem, ale po chwili otwierała szeroko uśmiechniętą buźkę:) - słodkie!
     

  • Utworzono: 2013-06-17

    Permanentne zmęczenie.

    Czy są na świecie jacyś młodzi rodzice, którzy nie są ciągle zmęczeni i niewyspani? Wstawanie w nocy po kilka razy jest dość męczące zwłaszcza, gdy nie można tego w żaden sposób odespać. Od rana człowiek chodzi w trybie „zombie” i stąd później ciekawe historie typu kluczyki od samochodu w lodówce lub dwie różne skarpetki. W środku nocy mój mąż zapalił światło żeby przebrać płaczącą Olę i dać mi ją do nakarmienia – jak co noc. Niby nic nadzwyczajnego – problem tylko w tym, że dziecko spało jak zabite;). Gdybym mu tego nie uświadomiła, pewnie wyciągnąłby ją z łóżeczka i obudził. Ja natomiast chciałam dziś dodać sobie majonezu do kawy inki i wstawić czajnik do lodówkii... Nic jednak z tego nie przebije historii naszego znajomego, który opowiadał, że jak co noc wstał żeby przyrządzić mleko modyfikowane dla swojego szkraba – wiadomo trochę to zajmuje. Jakież było jego zdumienie, gdy z butelką w ręku zastał puste łóżeczko! I nagle olśnienie – żona z synkiem wyjechała do teściów...;). Pocieszeniem jest, że za kilka (kilkanaście?!) lat nasze dzieci będą spały dłużej od nas. Chociaż wtedy pewnie będziemy narzekać na to, że tak trudno je dobudzić, aby wstały do szkoły:].

  • Utworzono: 2013-06-13

    Nikt nie skomentował jeszcze tego wpisu. skomentuj

    Same nowości.

    Rozszerzamy dietę naszej Oli – zaczęliśmy od wprowadzania glutenu – czyli od kaszy manny. Kaszka jest na moim odciągniętym mleku –smak znajomy, więc młodej bardzo smakuje – zajada, aż uszy jej się trzęsą. No i kaszkę podajemy łyżeczką – co samo w sobie już jest nowością – to też bardzo jej się podoba. Pierwsze podejście było ciekawe – mała najpierw zaczęła wcinać śliniak, który jej założyłam – bo przecież to też nowość i trzeba „obadać”:), potem przez 5 minut udało mi się zaaplikować jej kilka łyżeczek w sekwencji: nabieram kaszkę na łyżkę - odkładam łyżkę - wyciągam Oli śliniak z ust - nakładam kaszkę na łyżkę - odkładam łyżkę - wyciągam Oli śliniak z ust - nabieram kaszkę na łyżkę i w końcu trafiam do otwartej radośnie buzi. W międzyczasie kaszka wystygła i cała zabawa się skończyła;).

  • Utworzono: 2013-06-12

    Nikt nie skomentował jeszcze tego wpisu. skomentuj

    No i się zaczęło!

    „Poczekaj aż nauczy się chodzić – wtedy to się zacznie!”- podejrzewam, że każda matka niemowlaka skarżąca się innej, nieco bardziej „doświadczonej” matce na to, jak mało ma czasu dla siebie zajmując się dzieckiem, a wyjście na zakupy oraz inne wcześniej prozaiczne czynności są wręcz czasem niemożliwe, słyszała ten komentarz. I wtedy od razu robi się lepiej – no tak na razie to ja mam „szczęście” :). No cóż – nie do końca tak długo się czeka na to „zaczęcie”. Moja czteromiesięczna Ola zrobiła mi wczoraj niespodziankę. Wystarczyło, że na chwilę spuściłam ją z oczu, kiedy leżała na macie edukacyjnej – i wybrała się na mały spacerek (na pleckach odpychając się nóżkami) po pokoju i gdyby nie ława, zapewne powędrowałaby pod samą ścianę;). Złapana przeze mnie na „gorącym uczynku” zrobiła minę niewiniątka mówiącą „No co? Ja tak tylko na spacerek...”. Nie groziło jej na szczęście żadne niebezpieczeństwo, ale możecie sobie wyobrazić moje zdumienie, kiedy wchodząc do pokoju małą zamiast na macie, zobaczyłam kawałek dalej pod ławą. Wtedy zrozumiałam, że tak naprawdę nie muszę czekać, aż zacznie chodzić, żeby mieć więcej „atrakcji” niż dotychczas:)

  • Utworzono: 2013-05-20

    Nikt nie skomentował jeszcze tego wpisu. skomentuj

    Rączki

          Olcia odkryła swoje dłonie! Wcześniej po prostu wpychała je do buźki a teraz ogląda je uważnie z każdej strony, pod różnym kątem robiąc prześmiesznego zeza:-). W rezultacie i tak lądują w ustach, ale najpierw zostają dokładnie obejrzane.
           Mało tego dziś dostaliśmy wspaniały prezent od naszej córeczki w postaci 6,5 godziny nieprzerwanego snu – człowiek od razu lepiej funkcjonuje.
     

  • Utworzono: 2013-05-14

    Nikt nie skomentował jeszcze tego wpisu. skomentuj

    Od czego by tu...

    Każdy, kto kiedykolwiek zabrał się za pisanie bloga stanął prawdopodobnie przed tym samym pytaniem - „od czego by tu zacząć?". Jeśli o mnie chodzi to cóż...powód ma trzy i pół miesiąca a na imię mu Ola. Ola właśnie grzecznie śpi po sytym posiłku, co daje mi okazję do „wystukania” kilku słów.
    Może zacznę od początku – o tym, że Olcia pojawi się na tym świecie dowiedziałam się mniej więcej rok temu (oczywiście wtedy nie wiedziałam jeszcze, że będzie to właśnie ONA). Po wielkiej radości zaczęły pojawiać się pytania i wątpliwości: „czy to dobry moment?”, „czy jestem na to gotowa”? no i oczywiście „czy będę dobrą mamą?”. Tak minęło 9 szczęśliwych miesięcy wypełnionych radością oczekiwania i szykowania „wyprawki”. Miałam to szczęście, że ciążę znosiłam bardzo dobrze – żadnych wymiotów, nocnych zachcianek i większych wahań nastroju – po prostu ciąża idealna. Potem nastąpiło nieuniknione – poród, który to również nie odbił się traumatycznie na moim życiu, chociaż po historiach, jakie słyszałam od doświadczonych matek dziwię się, że nie zemdlałam ze strachu zanim jeszcze weszłam na porodówkę... No i powitaliśmy na świecie nasze maleństwo – Olę.
    Czytając powyższe myślisz pewnie – „dobra ciąża, dobry poród – niemożliwe – na pewno później było gorzej” – otóż nie! Olcia od początku okazała się być super dzieckiem – mało płakała (pomijając sytuacje, gdy była głodna lub miała mokro), spała dużo i mając kilka tygodni przesypiała niemal całe noce, nie łapała infekcji i ładnie rosła. No i na chwilę obecną nic się nie zmieniło. Oczywiście życie to nie bajka i zdarzały się gorsze chwile – dopadał mnie „baby blues” i było wtedy ciężko, ale której matce się to nie przytrafiło? Teraz z dnia na dzień jest coraz lepiej – z Olą razem się poznajemy – już wiem jak płacze, gdy jest zmęczona, a jak kiedy jest głodna, i codziennie zaskakuje mnie – a to nową minką, a to nową sylabą. Teraz, kiedy wyjście na spacer nie jest dla mnie już wyzwaniem ponad siły, a płacz dziecka nie wywołuje ataku paniki myślę, że znajdę czas, aby móc opisać nasze „przygody”. Cieszę się, że mogę obserwować, jak rozwija się moja kruszynka i – jako matka pierwszego kwartału – czekam z niecierpliwością aż obiecany „roczny macierzyński” wejdzie w życie – wtedy będziemy miały dla siebie jeszcze więcej czasu.
     

<img src="https://static.ebobas.pl/img/main/control_prev.gif" class="img_paginator" alt="" />
<img src="https://static.ebobas.pl/img/main/control_next.gif" class="img_paginator" alt="" />

<p>Szczęśliwa mama małej Oli - obecnie na urlopie macierzyńskim:)</p>
Listopad 2020
PN WT ŚR CZ PT SO ND
            01
02 03 04 05 06 07 08
09 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30            

Co sądzisz o tym, by każda kobieta mogła zażądać porodu w drodze cesarskiego cięcia?



Zobacz wyniki ankiety, skomentuj