powrót do bloga

rss wpisy: 198 komentarze: 117

W obliczu miłości

Czyli o 28-latce, która w jednej osobie jest podwójną mamą, żoną, gospodynią domową, córką, przyjaciółką, a co najważniejsze po prostu kobietą.

Utworzono: 2013-01-09

Ach ta zima

 Za oknami wreszcie biało. Niby fajnie, ale... no właśnie znowu jakieś ale...

Lela dzisiaj wstała lewą nogą. Wszysto było na "nie", najdrobniejszy kontakt fizyczny wywoływał przeraźliwy płacz, ale jak mozna "sytul"-ić dziecko bez dotyku? Nie jest to mozliwe. Do tego Niki jak przystało na starszego brata nie daje jej spokoju. Chodzi za nią, tłumaczy, rozkazuje. Na odległość widać, ze zaraz tak ja rozdrazni, ze Lela  mimo mojego sprzeciwu - przyrznie mu czyms przez głowe. Sama ledwo patrzyłam na poczynania moich dzieci, ale obiecałam sobie, ze dopoki sytuacja nierobi się tragiczna nie interweniuję. Najwyzsza pora nauczyć się samemu rozwiązywać swoje problemy. Oczywiście tak jak przewidziałam Lela nie patrząc na moje zakazy, aby uwolnic się od swojego "prześladowcy" uderzyła Nikiego słuchawką od telefonu. Teraz podwójny ryk. Do choroby jak ja to dzisiaj wytrzymam?? 

Koniec - idziemy na dwór. Co prawda za sympatycznie nie jest. Śnieg z deszczem daje po oczach, ale lepsze to niz wojna dwóch jakze upartych stworzeń.

Zaczęliśmy od saneczek. Nie zdązyliśmy opuścić podwórka już słychać Lelowe:

"neeeee, Lela tu".

Ok, jestem cierpliwa, wzięłam ją na rękę, a za sobą, jak wielbłąd, ciągnełam Nikosia. Znowu słyszę

"neeee, Lela opa".

Dobrze, pójdziesz na nózkach. 

"neeee, Lela titit"

Proszę siadaj. Teraz Nikoś się zbutował i nie wpuścić siostry. Spodziewałam się rezultatu. Znowu ryk, ale to taki, jakby ją obdzierali ze skóry.

"Lela titit, Lela tu"

Na szczęście Nikoś jest bardzo ugodowy i wpuścić drącą i wyginającą się siostrę. Sama już wychodziłam z siebie, a na domiar złego spotkałam moją sąsiadkę, która jak zwykle dawała mi swoje cenne rady: "Pani, uspokój ją", "Pani, weź ja na ręce", "Pani, nawdycha się powietrza i będzie chora". Pomyślałam sobie mając już słowa na końcu języka - zamknij się kobieto, na szczęście Lela przestała płakać, bo na choryzoncie pojawiła się nasza kicia.

Pełna entuzjazmu wróciła na podwórko. Z Nikosiem zabraliśmy się za lepienie bałwana, a mnie wpadł do głowy, jak już teraz wiem, głupi pomysł zbudowania im śnieżnego autka. Czasami się zastanawiam skąd mam takie "błyskotliwe" pomysły. Już na samym początku słyszałam 

"Lela, titit, Lena tu, Lela ała"

Po wielkich męczarniach powstało nasze - jak to Niki nazwał - bmw. Lela pierwsza przetestowała siedzenie - zdało egzamin. Teraz pora na Nikosia. 

"Ata neeee, Lela tu"

Jak to Nikoś nie? Przecież autko jest dwuosobowe. Nikoś płacze przed autkiem, Lela w środku. Dogodź im. Nie da się. W końcu na przekór Leli Nikoś wszedł do autka, ale co to? Ono nie jedzie? Znowu ryk. Przestałam już interweniować, bo to krócej niż depresja z udziałem uspokajającej mamy. Niestety depresję pogłębił kot, który przyszedł się pobawić. Lela postawiła swoim płaczem chyba całą ulicę. 

"Miau tam, Lela tu"

Niestety kicia nie chciała współpracować i się schować. No coz bywa i tak. Żadne noszenie na rękach, żadna zabawa w akuku nie były w stanie jej uspokoić. W końcu Niki odparł:

"Mamusiu, choc do domku, Lelunia się tu nie uspokoi. Ona jest głodna i śpiąca. No zobacz jest już dwunasta - pora spanka"

Szczęka mi opadła i tak jak zarządził mój synek wróciliśmy do domu cali i w 50% szczęśliwi :)

 

Komentarze

Jeśli chcesz dodać komentarz musisz się zalogować.

Szczęśliwa i spełniona mama i żona, kobieta o wielu zainteresowaniach, uwielbiająca ludzi..
Wrzesień 2020
PN WT ŚR CZ PT SO ND
  01 02 03 04 05 06
07 08 09 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30        

Co sądzisz o tym, by każda kobieta mogła zażądać porodu w drodze cesarskiego cięcia?



Zobacz wyniki ankiety, skomentuj