powrót do bloga

rss wpisy: 13 komentarze: 1

Dusieńka

Utworzono: 2010-07-26

Poród

Co dziwne nawet nie wspominam go źle. Najbardziej chce mi się śmiać jak sobię przypomnę reakcję mojego męża na wiadomość, że zaczęłam rodzić. Ale może lepiej zacznę pokoleji.

Pod koniec ciąży musiałam dużo leżeć z powodu podwyższonego ciśnienia. Na ostatniej wizycie mój gin powiedział, że mogę urodzić już za dwa tygodnie. (W sumie pomylił się o cztery dni :D) Na dwa dni przed porodem zaczął odchodzić mi czop śluzowy. W wieczór poprzedzający, gdy kładłam się spać, usłyszałam jakby coś pękło w brzuchu :D (wiem, że to śmiesznie brzmi, ale nie wiem jak inaczej opisać ten dźwięk). Szybko poszłam do łazienki i okazało się, że odeszła sama końcówka czopu podbarwiona krwią. Nie miałam wtedy jeszcze skurczy, więc stwierdziłam, że poczekam na skurcze i sprawdzę co ile minut wsytępują. Jak wyszłam z łazienki minęłam się w korytazu z mężem, ale nic mu narazie nie mówiłam, bo nie chciałam go stresować. Przeczekałam trzy pierwsze skurcze, które okazały się nieregularne. Doszłam wtedy do wniosku, iż poczekam na kolejmy i pójde się wykąpać, umyć oraz wymodelować włosy. Na szczęście skurcze nie były bolesne, ale nie spodziewałam się tego co się stało jak wstałam po kolejnym skurczu. Cienkim strumykiem zaczęły wypływać mi wody płodowe. Szybko poleciałam do łazienki ubrać się i dopiero wtedy zawołałam męża, który musiał zadzwonić po mojego tatę żeby zawiózł nas do szpitala. Jak powiedziałam mężowi, że zaczęłam rodzić to pierwsze co stwierdził, to to iż robie sobie z niego "jaja" :D Oczywiście reakcja moich rodziców była taka sama :) Wszyscy kazali mi się nie denerwować, a ja byłam zaskakująco spokojna nawet bez ich przypomnień.

Na izbę przyjęć trafiłam około pierwszej z cztero centymetrowym rozwarciem. Zaczęły się również boleśniejsze skurcze w odstępach 10 min. P wypełnieniu wszystkich papierków, zostałam przyjęta na porodówkę o1 w nocy, a rozwarcie było na 6 cm i skurcze co 5 min. Podłączyli mnie pod ktg i kazali leżeć :(

Miałam o tyle szczęści, żę trafiłam na gina który prowadził całą moją ciążę. Stwierdził, że urodzę na 100 % do siódmej rano. Od razu kazał mi podać czopki, a jak one nie pomogą to zastrzyk i kroplówkę z oksytocyny. Po czopkach rozwarcie zwiększyło się do 8cm, a bóle nie dawały mi leżeć. Te z brzucha dawało się przeżyć, ale najgorsze było jak były również z kręgosłupa. Po półtorej godzinie położna podała zastrzyk. Kilka minut po 4 podłączono mi kroplówkę, ponieważ rozwarcie zwiększyło się tylko o centymetr. Zazarz potem miałam pełne rozwarcie i zaczęły się bóle parte.

Gdy położna zadzwoniła po lekarza, ten był w szoku, że to tak szybko poszło. Trzecia faza porodu trwała ok 20 minut i już o 4:35 nasza córeczka była na świecie. Ważyła 2700 g i miała 51 cm.

Pomimo nacięcia i nie dużych rozmiarów naszej Dusieńki i tak pękłam w obie strony. Chce również dodać, że przez cały ten czas mąż był przy mnie i trzymał mnie za rękę. Uciekał tylko gdy nie dawałam już rady i krzyczałam z bólu. Gdy zobaczył naszą córeczkę i usłyszał jej pierwszy krzyk to popłakał się ze szczęścia.

Z całego tego przeżycia najbardziej dłużył mi się czas do momenu, aż nasza kruszynka zapłakała, chociaż to podobno trwało niecałą minutę :D

Nadunia

Komentarze

Jeśli chcesz dodać komentarz musisz się zalogować.

jestem szczęśliwą mamą i żoną
Grudzień 2019
PN WT ŚR CZ PT SO ND
            01
02 03 04 05 06 07 08
09 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          

Co sądzisz o tym, by każda kobieta mogła zażądać porodu w drodze cesarskiego cięcia?



Zobacz wyniki ankiety, skomentuj