Utworzono: 2009-12-08

Poród

Termin miałam na 20 grudnia.Wiedziałam,że nie urodzę w terminie,ale chciałam przynajmniej po 13-tym urodzić,ponieważ jestem bardzo przesądna.

Rano,13 grudnia ,godzina koło 5.30 budzę Krystiana do pracy i czuję,że coś mnie brzuch pobolewa.Krystian już zaczynał panikować,ale ja drąc się na niego tłumaczyłam ,że tylko brzydziej mówiąc kupe mi się chce.Okazało się,że gdy tylko wyszedł z domu,napisał zaraz mojej mamie o wszystkim.Ta wpadła do pokoju jak burza i powiedziała,że tak się własnie poród zaczyna.Ja wkurzona napisalam do Krystiana że jest paplą i chciałam dalej spać.Jednak brzuch mnie bolał co raz bardziej.Postanowiłam pójść i powiedzieć to mamie.Zdążyłam wstać z łóżka,a tu chlust wody mi odeszły.Mama zadzwoniła po karetkę.Panikowała jak tylko się da,płakała,Krystian dzwonił do matki(bo ja już wyłączyłam komórkę)i też płakał,tylko ja zachowałam spokój,spokojnie się przemyłam ,spakowałam do końca i czekałam na karetkę.Żałowałam,że nie kazałam Krystianowi zostać w domu.W karetce właczyłam telefon i napisalam do najbliższych,że jadę rodzić.Na izbie przyjęć coraz bardziej brzuch mnie bolał.Na salę porodową położyli mnie koło 7.30,a do ktg podłaczyli o 8.Od godziny 9 zaczynaly się porządne bóle.Widziałam z łóżka zegarek i tylko odliczałam minuty jak mnie znowu skórcz złapie.Chciałam już urodzić,ból był coraz mocniejszy,aż prawie mdlałam.W końcu poczułam,że mam parcie na kupkę.Zawołałam położną,a ona powiedziała mi,że zaczęłam rodzić.Uznałam,że jest jakaś nienormalna!No,bo jak mogę rodzić,skoro czuję dokładnie,że tylną"dziurką"chce mi coś wyjść,a nie przednia.No,ale jednak miała racje.Parcia były co raz mocniejsze,czułam że zaraz dziecko wyjdzie a położne spokojnie sobie zakładały rękawice i przygotowywały narzędzia.I tu znowu miały rację,bo zanim urodziłam,upłynęło jeszcze parę minut.Kazały mi przeć i najlepiej zamknąc oczy i nie krzyczeć,to szybciej urodze.I tak o to jak o 12.15 zaczęłam rodzić,tak o 12.30 była już na świecie moja córcia.Na chwilę tylko położyli mi ją na klatkę i potem zabrali.Założyli mi dwa maleńkie szwy i miałam odpoczywać.Czułam głód ale nie chciało mi się jeść.Czułam się taka pusta,a brzuch był śmieszny-jak u staruszki:)Przynieśli mi małą na próbę karmienia.Nie chciało jej się jeść,ale trochę possała.Zapomniałam dodać,że zdążyłam tylko urodzić,a Krystian zadzwonił i już wiedział,,że ma córkę:)

Komentarze

Jeśli chcesz dodać komentarz musisz się zalogować.

Zaszłam w ciążę mając 18 lat. Na szczęście wszystko się dobrze ułożyło:)Obecnie siedzę w domu i wychowuję mojego skarba
Grudzień 2019
PN WT ŚR CZ PT SO ND
            01
02 03 04 05 06 07 08
09 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
  • Avatar

    Niunia,Myszka (Oliwcia)

    Urodziny: 13.12.2006

    Imieniny: 5.3

Co sądzisz o tym, by każda kobieta mogła zażądać porodu w drodze cesarskiego cięcia?



Zobacz wyniki ankiety, skomentuj