powrót do bloga

rss wpisy: 11 komentarze: 0

Utworzono: 2015-12-03

Mikołajkowe rozważania

Zbliża się 6 grudnia - dzień, na który cały rok czekają grzeczne dzieci. No, właśnie grzeczne dzieci... W nasze mikołajkowe historię wplotę troszkę swoich rozważań :) Marcel ma sześć lat, w tym roku oczekuje na Mikołaja już od listopada. Słyszę tyko pytania, jak długo jeszcze, kiedy spadnie śnieg i Mikołaj przyjedzie?Wieczorami przegląda gazetki Lego i szuka zestawów, które chciałby dostać. Marzy, marzy i marzy... Wierzy w to, iż Św.Mikołaj spełni każde jego życzenie. Bardzo chciałabym, aby tak się stało, ale Marcel wierzy też w to, iż Mikołaj ma fabrykę zabawek, więc ceny zestawów, o których marzy go nie interesują, bo wszytko Elfy mogą stworzyć. W tym jego radosnym oczekiwaniu staram się ostudzić jego zapał, bo nie chcę, aby przestał wierzyć w magię Mikołaja a jednocześnie życzenia ciężko spełnić...Pozwoliłam sobie na użycie tego utartego zdania "Mikołaj przynosi prezenty grzecznym dzieciom, a Ty byłeś grzeczny cały rok?" - zapadła cisza a po chwili Marcel się rozpłakał i wyznał, że się stara ale tak cały rok być grzecznym to nie umie i nie da rady. Wytłumaczyłam wtedy, że Mikołaj oceni jego całoroczne zachowanie i coś przyniesie a wtedy trzeba cieszyć się ze wszystkiego, bo on wie, co będzie dla niego najlepsze. Usłuchał...Patrząc na tą naszą tegoroczną historię myślę sobie, że czekanie na Mikołaja to dla dziecka czas radości, ale i trwogi. Myślenie o tym czy było się grzecznym, co Mikołaj przyniesie, może być stresujące. Obserwuję wyczekiwanie sześciolatka i widzę jak coraz więcej pytania się pojawia, więcej wątpliwości i jak bardzo trzeba się postarać, aby utrzymać tą wiarę w Mikołaja jak najdłużej. Gdy synek był młodszy było dużo łatwiej i prościej. Pierwszy raz na kolanach Mikołaja usiadł, gdy miał dwa lata. Mikołaj przyszedł do przedszkola,do którego uczęszczał od dwóch tygodni, więc sporo emocji jeszcze w nim się mieszało.Usiadł jednak na jego kolanach wraz ze swoim misiem.Taki mały słodziak. Od przedszkolanki dowiedziałam się, że tylko Marcel nie płakał na widok Mikołaja - reszta maluchów tak entuzjastycznie nie podeszła do brodatego Pana :) Przedszkolanka stwierdziła nawet, że dla niektórych dzieci wizyta Mikołaja była niemal traumatycznym przeżciem. Tutaj przypomniała mi się historia męża, który za wiele z dzieciństwa nie pamięta, jednak pierwsze spotkanie z Mikołajem utkwoiło mu w pamięci - zwłaszcza to jak chciał usiec z jego kolan i płakał. Czyżby trauma? Dorośli myślą, że dziecko ucieszy widok Mikołaja a jednak ... bywa różnie. Kolejnego roku w przedszkolu Marcel przeżył prawdziwą "mikołajową" przygodę - udało mu się przyłapać Mikołaja, który wchodził przez okno do przedszkola. To dobiero przeżycie :) Nie każdy może zauważyć Mikołaja jak zakrada się z prezentami :) Pamięta to do dziś i mile wspomina. Jednak jako sześciolatek zastanawia się, jak Mikołaj daje radę dotrzeć do wszystkich przedszkoli. Pamietając jak sama w zerówce przestałam wierzyć w Mikołaja, bo udało mi się zauważyć, że jego broda jest sztuczna i zobaczyć twarz Pana, który go udawał, postanowiłam powiedzieć synowi, iż są to pomocnicy Mikołaja. Mikołaj ma dużo zajęć, mnóstwo dzieci do odwiedzenia więc potrzebuje pomocy.

Będziemy się starali, aby magia Mikołaja była z nami jak najdłużej :) Swoje listy już napisaliśmy. Marcel pierwszy raz w tym roku sam wypisał swoje marzenia i z niecierpliwością czeka, co Mikołaj nocą pozostawi mu na parapecie (przecież wiecie, że w blokach nie ma kominów więc Mikołaj wchodzi przez okno) . Sam też przypomina, że dla Mikołaja trzeba zoatswić szklankę mleka i ciastko, aby miał siłę dojechać do wszystkich dzieci :)

 

Mam Cię

Komentarze

Jeśli chcesz dodać komentarz musisz się zalogować.

Wesoła mamuśka :)
Sierpień 2017
PN WT ŚR CZ PT SO ND
  01 02 03 04 05 06
07 08 09 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      

Najmilsza rzecz w czasie tych wakacji to:



Zobacz wyniki ankiety, skomentuj