rss wpisy: 4 komentarze: 0

Czekamy w Budapeszcie

Ostatnie tygodnie, ostatnie dni - we dwoje - spędzimy w Budapeszcie. Pierwsze dni i tygodnie później - także. O rozterkach, o badaniach, o tym co w głowie i w okolicach głowy, co do Ciebie - zanim nas poznasz..
  • Utworzono: 2013-11-28

    Nikt nie skomentował jeszcze tego wpisu. skomentuj

    28 listopada 2013 czwartek

    A więc CC. Ale za to (za to??) w poniedziałek, a nie już jutro.. :) Nie wiem, inne matki zdają się przyspieszać ten moment, nie mogą się go doczekać, a ja? Ja odwlekam.. Czuję się dobrze (odpukać) z małymi wyjątkami. Czuję się cudnie, niemal. Dzisiaj byliśmy w Urzędzie Emigracji odebrać karty ubezpieczenia, ale mnie się nie dostała ;( Po sprawdzeniu okazało się że owszem, procedury (jednak) rozpoczęto, ale są w trakcie, i będzie trzeba te 10 km w jedną stronę przez zatłoczone miasto wykonać raz jeszcze. Z Dzidziusiem do tego. Niefajnie. Mieliśmy dzisiaj gościa, naszego pierwszego. Antoine, kolega M.z pracy, zgłosił się na ochotnika żeby rozwiązać problem używania wifi na służbowym kompie M. Przyjechał, 5 minut, działa.. Nie wiem jak to się stało że M.(lub M.przy mojej asyście) nie dał rady. Nazwijmy to złośliwością rzeczy martwych. Pępek czuję, piecze mnie.. I wystaje jak głupi:) M.nie może wyjść z podziwu że "2 dni" (skąd on to wziął?) PRZED, a ja normalnie chodzę, takoż się zachowuję, wszędzie mnie pełno, i wogle. No cóż, on ma porównanie ;) Ja mam "tylko siebie" za wyznacznik. Dopieka nam się pierwszy chleb, pieczołowicie przygotowywany od dni 5, czy 6.. Brakującą mąkę uzupełniłam taką jaką znalazłam w sklepie, czyli niekoniecznie odpowiednią.. zobaczymy. Mam nadzieję że będzie dobry :) Pachnie fajnie. Jego ostatnia minutka w piekarniku, ha! Śpiąca jestem.. Po zakupach tescowych też zmęczona. To już prawie piątek, a więc prawie sobota i - omg!! - niedziela!! a po niedzieli jest przecież poniedziałek.. Boję się? :)
  • Utworzono: 2013-11-23

    Nikt nie skomentował jeszcze tego wpisu. skomentuj

    23 listopada sobota 17:09

    A więc to już być może ostatni TAKI weekend.. ostatni TAKI a Maurycy poszedł na górę (daleeeko) prasować (!), podczas gdy ja miałam się zdrzemnąć (zmęczona po niedospanej nocy), ale trochę się kręciłam i stłukłam mój ulubiony piękny kubek.. i już nie śpię.. Byliśmy dzisiaj w VII dzielnicy, chciałam poczuć trochę klimat żydowskiej dzielnicy i odwiedzić jakiś lokalny market (wyszło tylko trochę, odwiedziliśmy Grand Market Hall, bo mniejszy który M.wybrał z listy, chyba nie istnieje), i może muzeum (nie wyszło) i kino (nie wyszło tzn kino w sumie nie było planowane na dzisiaj). Zaliczyliśmy fajne ciastko z kawą w fajnym miejscu z rzeczami do domu, a wcześniej gulasz z kluseczkami w "kultowej" knajpie (jednej z, znalezionej na jakimś forum) (jakżesz ona się nazywała...). Mały Bąk się rusza jak szalony ostatnio, nie że non stop, ale coraz jest aktywniejszy:) Pewnie czuje że to już niedługo, albo że COŚ już niedługo, tylko jeszcze nie wie co ;) Ma więc być cesarka.. Mały nie chce (albo chce, ale nie może) się odwrócić, a mała ilość wód płodowych wcale mu w tym nie pomaga :( Ostatnio w środę ważył jakieś 2900+, wydaje mi się że to ciągle mało, biorąc pod uwagę że ja ważyłam 3600 i mierzyłam 56 cm, Maurycy zaś ważył 4000 i mierzył ..nie wiem ile, a jest za wysoko żeby go spytać ;) Maleństwo moje.. Nasze:) Kryszyna. JAK ta nasza kruszyna będzie mieć na imię??? to już nie przelewki, to już nie sierpień... to już za tydzień JAKIŚ (może uda się "dotrzymać" do grudnia, drugiego, poniedziałku..jak nie to będzie trzeba polubić w końcu za Coś listopad;))) A my wciąż nie wiemy.. Emil? Filip? Eryk? (ale tu nie ma opcji zdrabniania, nie mówcie mi że mogłoby to być Eryczek, a zwłaszcza Eryś...;))) Emilian..? ehh.. A następnie: ..Eryk Mikołaj? czy Emil Franciszek? ..Emil Maurycy? ..Filip Mikołaj? ..Filip Franciszek? ..Filip Maurycy? (ha, mój bystry M.odkrył wczoraj że to jak pewna znana fajkowa kompania, więc sama nie wiem, ale jednocześnie powiedział, że mu się podoba, więc..) Ehh, musi brzmieć dobrze po polsku i francusku, i w innych językach też pewnie bo nigdy nie wiadomo.. Musi pasować do Bąbelka (ale to będziemy wiedzieć dopiero PO przecież).. komponować się z nazwiskiem.. no i dobrze wpłynąć na jego charakter :) Miśku, jak chcesz mieć na imię?
  • Utworzono: 2013-11-15

    Nikt nie skomentował jeszcze tego wpisu. skomentuj

    2013.11.15 piątek 15:38

    Zasłonka wykonana :) Cały dzień w domu, pogoda nie nastraja do spacerów, nawet po Budapeszcie..(a może to lenistwo zwyczajne??). Za to - niespodzianka - niedługo będzie M.,wraca dzisiaj z pracy wcześniej:) i wybywamy pooglądać.. centrum handlowe Mammut (ale wstyd;)) (powinniśmy jechać na wystawę fotograficzną raczej!) (bo jak nie teraz, to kiedy..) Zapuściłam dziś żurawia na forum Budapest Moms, z pytaniami odnośnie kliniki, doradczyń laktacyjnych itp.. i dostałam niezbyt pocieszającą odpowiedź. Czekam na telefon od dziewczyny która rodziła 3 m-ce temu i napisała że ta klinika to jest "tricky choice" czyli jakby to..dwuznaczny(?) wybór. I żeby uważać, a na co, to się dowiem jak zadzwoni.. Zaczynam się stresować. Bo klinika owszem pienkna, ale przecież nie o to w tym chodzi... help :/
  • Utworzono: 2013-11-12

    Nikt nie skomentował jeszcze tego wpisu. skomentuj

    2013.11.12 wtorek 7:50

    A więc jesteśmy tu od ponad tygodnia.. Wczoraj pierwsze spotkanie z lekarzem (nie licząc tego kiedy poznawaliśmy - i wybieraliśmy - klinikę). Niestety nie dało mi dużo większej wiedzy, a zeszytu z nieodpowiedzianymi jeszcze, a dręczącymi mnie, pytaniami, nie wyciągnęłam z torebki.. Za to potem był półgodzinny wywiad około-KTG'owy, w obecności "tłumaczki", i dwa pobory krwi, bo czegoś mi w Polsce nie zbadali na to wygląda, plus zaliczyliśmy półgodzinne USG, gdzie było Cię widać, ale jak zwykle zasłaniałeś się rączką (oj nie lubimy zdjęć ;)) i ..niestety jak zwykle byłeś odwrócony pupką do dołu, bleh.. Szanse na wymarzony poród naturalny (najlepiej do wody!) maleją :( Wiem, wiem, że grunt, żebyś był zdrowy - i tego nie kwestionuję, czuję to bardzo mocno, że to najważniejsze i reszta się nie liczy, ale jak już sobie coś ubzduram, to gdzieś pojawia się cień ludzkiego żalu, że nie będzie tak, że przeżyjemy to razem "jak matka natura nakazuje", z całym dobrodziejstwem inwentarza, z całym potem i bólem, najlepiej dla Ciebie i dla mnie - złagodzonym przejściem do otoczenia wodnego, które już przecież znasz.. Tak sobie to wymarzyłam. No ale zobaczymy, a tymczasem próbuj Misiątko, próbuj jeszcze.. :) Czekają nas tu jeszcze (co najmniej) wizyty w obu konsulatach, co by zapoznać się z procedurami rejestracji Bejbika, żeby niczego nie przeoczyć, nie przegiąć z terminami, żeby wszystko było przygotowane na Ten Czas (Wojski..:)). Tymczasem kończę śniadanko, i uciekam do Twojego pokoiku, co by kotarkę do szafy opracować (z płachty kupionej wczoraj z M.(M.to Twój Tatuś) w Ikei;))
<img src="https://static.ebobas.pl/img/main/control_prev.gif" class="img_paginator" alt="" />
<img src="https://static.ebobas.pl/img/main/control_next.gif" class="img_paginator" alt="" />

Wrzesień 2018
PN WT ŚR CZ PT SO ND
          01 02
03 04 05 06 07 08 09
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30

Co sądzisz o tym, by każda kobieta mogła zażądać porodu w drodze cesarskiego cięcia?



Zobacz wyniki ankiety, skomentuj