powrót do bloga

rss wpisy: 2 komentarze: 0

Utworzono: 2015-12-04

6 grudnia 1994 roku

 

 Pewnego grudniowego wieczoru mała dziewczynka nie mogła zasnąć .Podeszła do wielkiego okna i podziwiała zimowy krajobraz. Był on bajeczny. Śnieg pokrył wszystko białą pierzynką , gałęzie drzew uginały się od jego ciężaru. Gołe krzaczki były przyozdobione błyszczącym szronem. Księżyc oświetlał zarys pobliskich budynków . Na dachach połyskiwały srebrzyste zwały śniegu. Bałwan ulepiony rankiem machał wesoło drewnianą ręką.

Dziewczynka zastanawiała się , czy na pewno była grzeczna tego roku. -Pokłóciłam się rano z bratem i nie posprzątałam wczoraj pokoju – myślała- może Mikołaj tego nie zauważy ? O nie to nie możliwe, on wie wszystko. Zmartwiona ,pobiegła do brata i go przeprosiła. Nawet dała mu kawałek czekolady , których schowała na jutrzejszy dzień. Przecież lepiej stracić , kawałek czekolady , niż dostać rózgę. Swoją drogą , gdyby przytrafiła jej się takie nieszczęście to wszyscy by się z niej śmiali przez cały rok! Straszy kuzyn opowiadał jej kiedyś ,że to najgorsza kara ze wszystkich.

- Mamo , czy już możemy nalać mleka świętemu Mikołajowi ?I dać mu ciasteczka ? A czy on na pewno przyjdzie ? Nie zapomnie o nas ? -mała Dominika męczyła pytaniami mamę. -Kochanie ile razy mam powtarzać ,że co roku 6 grudnia Mikołaj przychodzi do wszystkich dzieci na całym świecie. Teraz ładnie idź spać, a rano gdy się obudzisz zobaczysz co dostaniesz. Ale pamiętaj nie wolno Ci czekać na Mikołaja ! Razem z bratem i mamą przygotowali poczęstunek dla Świętego i położyli się do łóżek. Lecz Dominika nadal nie mogła zasnąć . Zastanawiała się czy elfy dostarczyły jej list. Namalowała na nim piękną lalkę , starła się z całych sił . Bardzo długo pracowała nad rysunkiem. Lalka była blondynką , o niebieskich oczach i była ubrana w czerwoną sukienkę. List jak co roku położyła na oknie, w magiczny sposób zniknął.

Pięciolatka zamknęła oczy i wyobrażała sobie wielkie złoto czerwone sanie . A na saniach najprawdziwszego świętego Mikołaja ! Leciał wysoko nad miastem , trzymał w ręku lejce przyozdobione dzwoneczkami.

Dzyń, dzyń, dzyń, dzyń, dzyń, dzyń

Tak śpiewają dzwonki, a renifery w tym rytmie przebierają kopytami. Było ich dziewięć , ale bez trudu ciągnęły ogromne sanie Mikołaja. Miały magiczką moc , potrafiły latać ! I to bardzo wysoko i szybko. Przemierzały lasy , miast , wsie , aby dostarczyć właśnie jej prezent. Nie powstrzymał ich ani wiatr ani śnieg. Od czasu do czasu zatrzymywały się , aby Mikołaj mógł dostarczyć prezent innym dzieciom.

*** Obudziło ją tykanie zegara , w piecu słychać było przyjemne trzaskanie drewna. Ziewająca i jeszcze nie do końca obudzona Dominika podniosła się z łóżka. To już dziś! Dziś jest dzień Świętego Mikołaja. Szybko wstała i zobaczyła dwa prezenty. Obudziła brata śpiącego na łóżku piętrowym nad nią.

- Michał wstawaj! Prezenty ! Mikołaj już był u nas! No szybciej schodź !

Dwa razy nie trzeba było mu powtarzać, już był przy niej. Razem podeszli do pakunków i pomalutku je oglądali. Raz , dwa rozdarli czerwony papier w renifery i oglądali zabawki. Uśmiech nie schodził z małych dziecięcych twarzy. Dostali dokładnie to o czym marzyli. Nagle Michał zapytał:

- Ej a jak myślisz jak Mikołaj się u nas znalazł ? -No oczywiście przez komin! -Na ale w piecu pali się ogień i piec był zamknięty. Na filmach zawsze wchodzi przez kominek. Dziewczynka nie widziała co odpowiedzieć, chwile myślała i w końcu odpowiedziała. -Mikołaj ma magiczną moc, pewnie potrafi raz być malutki a raz duży . Może i ogień go nie parzy.

Jednak brat nie dał za wygraną i poszedł sprawdzić czy święty zjadł ciastka. Na miejscu pozostawionego poczęstunku zastał pustą szklane po mleku , okruszki na talerzu a pod stołem był odbity ślad ogromnego buta. Od tej pory już dzieci nie miały żadnej wątpliwości prawdziwy święty Mikołaj u nich była. Wiedział też ,że muszą bardzo się starać przez cały kolejny rok , aby odwiedził ich ponownie.

 

Tak wyglądał mój 6 grudnia 1994 roku.

Poniżej Mikołajkowe zdjęcie mojej córki. Od poprzedniego roku to ja jestm pomocnikiem świetego Mikołaja. Ale Ciiii ! Nikomu o tym nie mówcie. 

 

mikołaj

Komentarze

Jeśli chcesz dodać komentarz musisz się zalogować.

Mama to brzmi dumnie
Czerwiec 2017
PN WT ŚR CZ PT SO ND
      01 02 03 04
05 06 07 08 09 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30    

Czy szczepienia dzieci powinny być obowiązkowe?



Zobacz wyniki ankiety, skomentuj