rss wpisy: 9 komentarze: 1

Oczekiwanie...

W oczekiwaniu na cud współczesnej medycyny... czyli droga przez in vitro.
  • Utworzono: 2014-04-24

    Nikt nie skomentował jeszcze tego wpisu. skomentuj

    niestety...

     Do środy czekaliśmy jak na szpilkach. Pełni nadziei, optymizmu. Nad ranem zaczął mnie pobolewać brzuch- charakterystyczne skórcze, które pojawiają się kilka dni przed miesiączka... I test wyszedł ujemny :( Boli. Moze gdyby zostały nam jeden czy dwa zamrozone zarodki do kolejnego transferu, nie byłoby tak źle.

    Chcemy ponowić próbę, ale musimy przejść całą procedurę od nowa... i pewnie po miesięcznej przerwie od stymulacji. Znowu ucieka bezcenny czas..  ;(

     

     

     

     

  • Utworzono: 2014-04-16

    Nikt nie skomentował jeszcze tego wpisu. skomentuj

    Po drodze...

     Niestety otrzymaliśmy złe wieści- pozostałe komórki nie podzieliły sie prawidłowo, więc nie nadawały sie do zamrożenia :( Mimo wszystko niecierpliwie czekamy na test i mamy nadzieję, że będzie dobrze :)

  • Utworzono: 2014-04-11

    Nikt nie skomentował jeszcze tego wpisu. skomentuj

    Krok TRZECI

     I juz jestesmy PO. Po transferze oczywiście :) 2 komóreczki podane, z pozostałych 2 ładnie się podzieliły, jedna została troszkę z tyłu, ale ma jeszcze parę dni, żeby dogonić resztę. Za kilka dni dowiemy się czy komórki osiągnęły odpowiednie stadium rozwoju i nadają się do zamrozenia. A po świętach test. I już nie mogę się doczekać!! :D Oczywiście jesteśmy Mega Pozytywnie Nastawieni! Damy radę :)

  • Utworzono: 2014-04-10

    Nikt nie skomentował jeszcze tego wpisu. skomentuj

    Prawie krok trzeci ;)

     Mamy na 100% 3 komóreczki zapłodnione, kolejne 2 są oberwowane :) Jutro jedziemy na transfer, a potem zostanie tylko czekanie na rezultat. Akurat dwa dni po Wielkanocy będziemy robić test :)

  • Utworzono: 2014-04-09

    Nikt nie skomentował jeszcze tego wpisu. skomentuj

    Krok drugi..

     I tak dotarliśmy do in vitro.  Zaczęłam brać leki w zastrzykach, co 2 dzień jeździłam na kontrolne USG i pobaranie krwii na poziom hormonów. Pojawiło się 13 pęcherzyków. W tej chwili jestem po punkcji jajników- wykonana w znieczuleniu, po zabiegu ok 2 godzin zostałam w pokoju wybudzeń- po prostu spałam. Potem wizyta u lekarza, recepty na kilka leków, dokładna rozpiska jak je przyjmować i zalecenia po punkcji. Prawie cały dzień przespałm :) Ze względu na rodzaj pracy dostałam L4 aż do dnia wykonania testu, czyli 2 tygodnie.  Niecierpliwie czekam na info ile komórek sie zapłodniło i kiedy będzie transfer. 

  • Utworzono: 2014-04-07

    Nikt nie skomentował jeszcze tego wpisu. skomentuj

    Krok pierwszy.

     Na początek lekarz zaproponował nam inseminację, czyli podanie nasienia bezpośrednio do macicy. Wygląda to podobnie jak pobranie cytologii. Niestety pierwsz próba była nieudana, na kolejną zdecydowalśmy się po stymulacji hormonajnej- od 2go dnia cyklu przez kilka dni przyjmowałam leki, jeździłam co 2gi dzień na monitorowanie cyklu-czyli USG dopochwowe-gdzie lekarz oglądał i mierzył pęcherzyki w jajnikach. Dzien przed inseminacją dostałam zastrzyk wywołujący owulację i ok 24h później jechałam na zabieg. I znowu porazka :(

    Ze względu na moje wyniki badań, juz wcześniej zdecydowaliśmy, że do inseminacji podejdziemy tylko 2 razy, i w razie niepowidzenia zdecydujemy sie na in vitro.

     

  • Utworzono: 2014-04-03

    Nikt nie skomentował jeszcze tego wpisu. skomentuj

    Powrót

            Wracam do pisania po dłuugiej przerwie. Od ostatniego wpisu zmieniło się wszystko, a przynajmniej bardzo dużo. Po wielu badaniech poziomów hormonów-i dobrych wynikach- lekarz zaczął podejrzewać endometriozę. I tak w 2012 roku przeszłam laparoskopię zwiadowczą, która potwierdziła diagnozę. Rozpoczynając półroczne leczenie hormonalne znów byłam pełna nadziei że w końcu znaleźliśmy przyczynę naszych problemów z zajściem w ciązę. Niestety nie było tak dobrze. Leki co prawda stłumiły ogniska endometriozy, owulacja była, ale ciąża sie nie pojawiała. Zostaliśmy skierowani do kliniki leczenia niepłodności. I to był strzał w dziesiatkę! Pierwsze badania i już była znana przyczyna moich problemów ( moich, bo u męza wszystko ok. Otóż jest taki hormon AMH, którego określa możliwości rozrodcze naszych jajników- ilość i jakość komórek jajowych. Im większy wiek kobiety tym niższy poziom AMH, czli mniej prawidłowych, zdolnych do zapłodnienia komórek jajowych. Otóz u mnie poziom AHM jest bardzo niski, a mam 30 lat :( Co prawda nie wiadomo czy jest taki niski od kilku lat czy kilku miesięcy, ale w wersji optymisycznej mam ok 2 lat na to by zajść w ciązę. I tak zaczęliśmy zapoznawać sie z mozliwościami wspomagania rozrodu współczesnej medycyny.

     

     

     

  • Utworzono: 2011-11-08

    Nikt nie skomentował jeszcze tego wpisu. skomentuj

    ...

     Wpadłam po małej przerwie. Praca, praca, i nie mam czasu pisac tyle, ile planowałam :(

    Jestem po kolejnej wizycie u lekarza, mam zbadać poziom kilku hormonów, co może pomóc wyjaśnić problemy z zajściem w ciążę. Za 2 tygodnie ide z wynikami do lekarza i juz mam pietra :) Na razie postanowiłam zapisać sie na siłownię- mam juz sprawdzony klub, teraz musze tylko pójść na pierwsze zajęcia. To tak w ramach zadbania o siebie ( kondycja tragiczna, troche tłuszczyku sie nazbierało tu i tam) , poprawienia nastroju i zajęcia czyms myśli w wolnych chwilach.  Niedługo wyjeżdżamy na urlop, może odpoczynek, piękne widoki pozwolą bardziej sie zrelaksować. Liczę na to :)

    Zmykam zaraz, i mam nadzieję, że uda mi się wpaść znowu za kilka dni.

    PS. Trzymac kciuki za dobre wyniki!! ;)

  • Utworzono: 2011-10-20

    Mój pierwszy raz!

          To nie TEN pierwszy raz, to po prostu mój pierwszy blog. Pierwszy raz zdecydowalam sie pisać o sobie w miejscu, gdzie każdy może tp przeczytać. Trochę dziwne uczucie, ale zobaczymy :)

    Oczekiwanie... Od roku oczekujemy pojawienie się dwóch malutkich kreseczek na teście ciążowym. I co miesiąc jest tylko jedna. To cholernie frustrujące, chociaż już przesałam sie tak bardzo nastawiać, że następnym razem na pewno się uda, że będe w ciązy. Kiedy zaczęliśmy się starać o dziecko, kupowałam magazyny o dziciach, weszłam na niezliczona ilość stron internetowych o ciąży, czytałam fora. Słowem szalałam! I nakręcałam sie, zresztą z koleżanką, zrobiłam badania krwi, byłam u ginekologa, jadłam kw. foliowy, ćwiczyłam. Po paru miesiącach troche mi przeszło. Troche, bo o czym nie mówiłam głośn, o myślałam. Wyliczałam co miesiąc dni płodne, zapisywałam wszystkie zmiany w cyklu, wyczekiwalam objawów ciąży. I nic. Moja przyjaciółka była w tym czasie w ciąży, urdziła śliczną córeczke, druga zaszła w ciążę- obecnie jest w 2 trymestrze, a ja nadal nic... Zaczełam sobie wmawiać, że na razie odpuszczamy sobie, nic na siłe, jak będzie, to będzie i takie tam. Ale i tak nadal licze dokładnie długość cylku, wyliczam owulację, i podświadmie wyczekuję objawów ciąży. Mój mąż co miesiąc mi powtarza, że nic na siłę, kiedy spóźnia mi się okres uspakaja mnie, każe poczekac jeszcze 1-2 dni zanim zrobię test. I zwylke zanim go zrbię dostaję miesiączkę... przykre.

    Byłam oczywiście u ginekloga pobadac się. Na razie wszysko jest ok, do końca roku mamy jeszcze na luzie sie starać, ale od stycznia zaleci nam specjalistyczne badania. Oby nie musiał! może to naprawdę kwestia psychiki, natawienia? W naszym, no nie tylk naszym przypadku, zdyt dużego nastawienia na ciążę. Parcia na szkło. To chyba nie zdaje egzaminu. Zdecydwanie to dla mnie najtrudniejszy egzamin jaki podsunęło mi życie. Chciałabym go zdać jak najszybciej.

<img src="https://static.ebobas.pl/img/main/control_prev.gif" class="img_paginator" alt="" />
<img src="https://static.ebobas.pl/img/main/control_next.gif" class="img_paginator" alt="" />

Listopad 2020
PN WT ŚR CZ PT SO ND
            01
02 03 04 05 06 07 08
09 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30            
  • Avatar

    Zgagulka (Magdalena)

    Urodziny: 01.01.2016

    Imieniny: 10.4

Co sądzisz o tym, by każda kobieta mogła zażądać porodu w drodze cesarskiego cięcia?



Zobacz wyniki ankiety, skomentuj