Utworzono: 2014-08-28

Moja historia

Witam, nazywam się Martyna i mam 29 lat, to moja 2 ciąża a zarazem 1. Pierwszą ciążę straciłam ( obumarła). Kiedyś nie planując jeszcze dzieci, myślałam w taki sposób, że łatwo jest zajść w ciążę, donosić a potem urodzić, lecz życie pokazało mi bardziej brutalną wersję, jaką jest strata dziecka w 10 tc.

Postanowiłam napisać swoją historię

pamiętam ten dzień kwiecień 24 kiedy na teście zobaczyłam 2 kreski, razem z mężem planowaliśmy dziecko, bardzo się cieszyłam a mój mąż nie posiadał się z radości, poszłam na wizytę do lekarza, oczywiście ginekolog uświadomił mnie, że przyszłam za wcześniej, na monitorze widniała kropka. Pokochalismy ją od pierwszego momentu. Kolejna wizyta za 3 tyg, to moja pierwsza ciąża i nie wiedziałam co mnie czeka, od początku bolał mnie brzuch, ale tłumaczyłam sobie to że tak ma być, silne nudności, nic nie mogłam jeść. Na wizytę trafiłam dużo wcześniej, bo bardzo bolało mnie podbrzusze, dostałam leki podtrzymujące ciążę, ale czułam się bez zmian, aż zaczełam czuć się coraz gorzej, pojechaliśmy na IP tam dostałam skierowanie do szpitala, na oddziele lekarz zrobił mi usg, ale jego mina mówiła wszystko za siebie, spojrzał na mnie i powiedział mi przykro mi, ale nie ma serduszka a był to 8tc, niech sobie pani nie robi nadziei, wyszłam z gabinetu, nie pamiętam wiele, ale gdyby nie mój mąż, zemdlałabym i zaczełam osuwać się na ziemię, nie wiedziałam jak mam mu to powiedzieć, zaczełam płakać i powiedziałam,mój mąż płakał, razem ze mną... całej nocy nie spałam, płakałam, modliłam się, rano na obchodzie lekarz zapytał się, czy wyrażam zgodę na zabieg, nie wyraziłam, nie wierzyłam, że moje dziecko nie żyje, dali mi 2 tyg, to były najgorsze 2 tyg w moim życiu, znów zaczełam się coraz gorzej czuć, pojawiło się plamienie, ogromny ból krzyża i podbrzusza, znów trafiłam na oddział, lekarz mnie zbadał i powiedział nie ma serca, zostawili mnie na week w szpitalu, w poniedziałek miałam zabieg-to był  najgorszy dzień w moim życiu, straciłam moje ukochane dzieciątko. Przeżyłam najgorszy koszmar w swoim życiu, zero współczucia i informacji ze strony personelu na drugi dzień wyszłam do domu, nie umiałam się oddnaleźć w swoim życiu, tak bardzo chciałam umrzeć, nikt oprócz męża nie wiedział co czuje, siedziałam sama w 4 ścianach, bałam się wyjść do ludzi...wyrzucałam sobie, że to moja wina, że coś nie tak zrobiłam, że Bóg mnie ukarał, tak bardzo cierpiałam i pogrążałam się w tym coraz bardziej, czułam, że powoli wegetuje, nawet nie miałam jak pochować mojej córeczki, nie miałam miejsca gdzie bym mogła zapalić znicz... bałam się dnia i nocy-córeczka śniła mi się 3 razy.

Czy się pozbierałam ? nie umiem na te pytanie odpowiedzieć, aniołkowe mamy nie zapominają.

Tak jestem mamą- teraz oczekującą i mojego Aniołka Zuzi.

Czy sie boję? bardzo bo wiem, co to stracić dziecko, i uwierzcie mi, dla jednych ciąża jest czasem wspaniałym, a dla mam takich jak ja ciąża jest strachem o swoje nienarodzone dziecko, o każdy objaw, o każdy skurcz.... bo żyje w nas taki potwór, który nie pozwala zapomnieć, a my aniołkowe mamy musimy z nim walczyć.

O poronieniu się nie mówi, to dalej temat tabu, niby kobieta, która straci dziecko, nie ważne na jakim etapie, ma swoje prawa, ale uwieżcie mi to walka z wiatrakami, te prawa to tylko na papierze i w definicji....

Z nadzieją na kwiecień 2015

Komentarze

  • ka_nka | 02-11-2014 10:34:33 | zgłoś naruszenie

    Hej. Przeczytałam twoja historie i czuje się jakbym czytała o sobie. Przezylam to samo i wiem co to za bol.... na dodatek sposrod moich przyjaciol znajomych 10 dziewczat urodzilo w tym roku... aż tyle wszystkie szczesliwe,,,milion zdjec na fb itd a ja z bolem w sercu blagalam aby zakonczyl sie ten koszmar. Teraz znowu jestem przy nadziei , ty widze termin masz na kwiecien 2015, ja na czerwiec 2015. To dopiero początki i boję się strasznie...ale to co najważniejsze jest i bije mocno wiec jest nadzieja na przyszlość. Aniołkowe mamy nie zapominają, szczególnie w taki czas jak teraz...wszystkich świętych... zapalilam światelko do nieba za mojego aniołka i modliłam sie za moja fasolkę w brzuszku. Jestesmy w podobnym wieku i mamy podobne przeżycia za sobą. Życze ci wszystkiego dobrego.

Jeśli chcesz dodać komentarz musisz się zalogować.

Z nadzieją na kwiecień
Październik 2020
PN WT ŚR CZ PT SO ND
      01 02 03 04
05 06 07 08 09 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 31  

Co sądzisz o tym, by każda kobieta mogła zażądać porodu w drodze cesarskiego cięcia?



Zobacz wyniki ankiety, skomentuj