powrót do bloga

rss wpisy: 5 komentarze: 9

Czekanie

Utworzono: 2013-03-03

To chyba już ...

Wczoraj pierwszą połowę dnia spędziłam dosyć przyjemnie w domu z mężem. Nastrój zdecydowanie mi się poprawił. Trochę spacerowałam. Po południu zaczęły się bolesne skurcze i plamki krwi. Spanikowałam, bo ten ból przypomniał mi coś co przeszłam kilka miesięcy wcześniej w szpitalu. Zaczęłam krwawić.

Postanowiłam mimo wszystko nie znieczulać się tabletkami ani nospą. Wytrzymałam wczoraj i całą noc skurczy poronnych. Dzisiaj rano wyroniłam chyba do końca. Obok lekkiego rozczarowania, że jednak cud się nie zdarzył, dziwne poczucie ulgi. Jestem już spokojna. Ta ulga to chyba świadomość tych wielu szans, jakie są jeszcze przede mną. 

Jeszcze obolała, ale już spokojna jestem.

W poniedziałek zadzwoni do mnie Pani doktor i o wszystkim jej opowiem.

Może niektórych dziwić, że nie pobiegłam od razu do szpitala, jak czułam, że coś jest nie tak.

Ale to moje drugie poronienie. Pierwszą ciążę straciłam ok. 8 tygodnia. Pomimo, że ją podtrzymywałam obumarła i nie poroniła sie naturalnie. Musialam po jakimś czasie zgłosić się do szpitala.

Tam poronienie trwało 3-4 dni, po czym zdecydowałam się na zabieg (bo byłam już wykończona fizycznie i psychicznie). To był Szpital Św. Zofii w Warszawie. Spotkałam tam lekarzy i pielęgniarki, które profesjonalnie, z szacunkiem i z serca wspierali mnie w trudnych chwilach. Chciałabym rodzić właśnie tam.

Mam nadzieję, że już niedługo będzie mi dane :-)

Komentarze

Jeśli chcesz dodać komentarz musisz się zalogować.

Październik 2020
PN WT ŚR CZ PT SO ND
      01 02 03 04
05 06 07 08 09 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 31  

Co sądzisz o tym, by każda kobieta mogła zażądać porodu w drodze cesarskiego cięcia?



Zobacz wyniki ankiety, skomentuj