Moje życie to jedna wielka niewiadoma.Dziś jest tak,jutro zmiana o 180 stopni.Jak każdy mam problemy,z którymi umiem sobie poradzić.Choć czasem jest bardzo ciężko,czasem popłaczę,wyżalę się.Ale są dni,że mogę góry przenosić,gdy widzę radość na oczach moich dzieci ,czy jak widzę,gdy bliscy pomogą wtedy ,gdy tej pomocy potrzebuje.Czasem sami wyczytają to z moich oczu,nie prosząc ich o to.

Utworzono: 2013-03-20

Wycieczkowo 14 marca...

Nareszcie.Nareszcie mogę coś naskrobać,od wileu tygodni...Nie mogłąm się zebrać,czasu brakło,nie chciało się itd itp.

A ja miałabym tyle do napisania..

Jednak teraz nie mogę pominąć faktu ..bycia na wycieczce z przedszkola ze swoim synkiem.Przecież to ważne! a jakże,i dla mnie,i dla dziecka...

w listopadzie była wycieczka,ale uznałam ,ze Kacperek jest za mały sam jechać,poza tym kasy brakowało.Jednakże gdy w lutym dowiedziałam się ,ze w marcu organizowana jest wycieczka do Warszawy,stwierdziłam,ze czas ,by dziecko pojechało.A że dawno nie byłam w teatrze,no to co...Miałam nie jechać? Zapisałam się więc,odpaliłam te 120 zł (trudno,raz się żyje) i..pojechaliśmy.

Wyjazd spod szkoły był kilka minut po 8.Usadowiliśmy się gdzies po środku.Kacperek nie mógł się nacieszyć,ze jedzie na wycieczkę,i to Z MAMĄ...

Cel pierwszy: TEATR.

Trafiliśmy do Teatru Żydowskiego na przedstawienie "Królewna Śnieżka".Zaczynało się o 10.Jednak jak trzeba było wyjsć z autobusu,synek zaczynał sprawiać problemy-nie chciał wyjśc.W teatrze nie chciał się rozebrać,na szczęście na krótko,jakoś go okiełznałam,i się udało.

Przedstawienie? super...dawno się nie tak nie bawiłam.I to na czym? na przedstawieniu dla dzieci ! (ostatni raz byłam w teatrze mając jakieś 16 lat...)

Było sobie 7 krasnoludków,królewna Śnieżka,zła macocha,królewicz...piękne piosenki,piękne zakończenie (co ja tam będę opisywać,większość z was zna tę bajkę)...I bal razem z dziećmi.Tzn wesele,na którym były dzieci.Pełna scena zapełniona dziecięcymi buźkami,piękne weselicho miała ta królewna..

Tylko Kacperek kilka razy chciał jechać już do domu...Nie chciał być w teatrze.Na szczęście aż tak źle nie bylo.Przetrwał całość ,które trwało 85 minut z jedną przerwą,siedząc cały czas u mnie na kolanach.

Ok.WYszliśmy zadowoleni,i cel drugi:

SPACER PO STARYM MIEŚCIE w celu dotarcia do Zamku Królewskiego.

Dojechaliśmy autokarem na parking niedaleko Grobu Nieznanego Żołnierza.Szybki posiłek,zabranie prowiantuna drogę i...idziemy.Dochodzimy do Grobu Nieznanego Żołnierza,odwiedzamy,oglądamy...chociaż co te dzieci z tego rozumieją? e tam,ważne ,ze zobaczyli żołnierzy z karabinami.

Pamiątkowe zdjecie i dalej w drogę.Spacer trwa aż do Placu Zamkowego.Nie wiem,jakieś pół godziny? moze mniej.Po drodze widzimy Pałac Prezydencki (super,bo jeszcze tam nie byłam...).W Zamku Królewskim bilety i wchodzimy.

Rozdział na dwie grupy: młodsza (przedszkolna) i starsza (szkolna).

Idziemy na górę,zwiedzamy komnaty.Super widzieć tak piękne obrazy,przewodniczka co nieco nam poopowiadała...dzieciom jednak najbardziej podobała się podłoga...Na szczęscie co poniektórzy słuchali,odpowiadali na pytania (bardziej te zerówkowicze...).Na koniec zwiedziliśmy tam salę,w której uchwalono Konstytucję 3 Maja.I na dół do szatni.A właściwie bufetu,posiłek,czekamy na starszą grupę,pamiatki,zdjęcia...i jeszcze pokaz multimedialny.

W sumie Kacperek nawet ładnie to wytrzymał.Myślałam ,ze bedzie gorzej.Z Zamku wyszliśmy ok.15 chyba.Po drodze wstąpilismy do koscioła,w którym jest grób kard.Wyszyńskiego.No i obowiązkowo rynnk Starego Miasta,i słynne gołębie.Kacper chichotał się jak nie wiem.

I tak spacerkiem poszliśmy do autobusu,który czekał na nas pod wiaduktem,na parkingu.

Na 18 w domu.

Uchuchani,zmeczeni,ale ...zadowoleni.

Na szybkiego obiad zjadłam i...padłam.Przebudziłam się przed 21,pościeliłam łożka i ...palulu.A rano?

znowu trzeba było wstać do pracy i wrócić do rzeczywistości.

Wystarczył mi jednak ten jeden dzień by naładować akumulatory.Trochę spaceru dobrze mi zrobiło (bo jaki to spacer z autobusu do pracy i z powrotem?)...Pogoda dopisała,słoneczko było,niebieskie niebo,aż się żyć chciało.I pomyśleć ,ze wycieczka miała być dzień wczesniej,kiedy to wiało i padało...

Dla mnie:odskocznia;

dla dziecka:pierwsza wycieczka dalsza,do Warszawy (jeszcze tam nie był)

A dla nas? Wspólny dzień spedzony razem! I to najważniejsze!

Komentarze

Jeśli chcesz dodać komentarz musisz się zalogować.

Mama trójki dzieci-dwójki w wieku szkolnym,trzecie najmłodsze rozpieszczane przez wszystkich; Obecnie pracuję zawodowo po urlopie wychowawczym.
Październik 2020
PN WT ŚR CZ PT SO ND
      01 02 03 04
05 06 07 08 09 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 31  

Co sądzisz o tym, by każda kobieta mogła zażądać porodu w drodze cesarskiego cięcia?



Zobacz wyniki ankiety, skomentuj