W ostatnim czasie postanowiłam usunąć swój profil na facebooku. Obecnie eBobas zastępuje mi go w zupełności. Chciałabym opisywać różne momenty mojego codziennego życia, które wydadzą mi się ważne.

Utworzono: 2014-07-24

Cudownie, uroczo....-Kraków!!!

Nadszedł dzień wyjazdu z Zakopanego-dzień powrotu do „domu”. Postanowiliśmy, że właśnie wtedy odwiedzimy Kraków, bo mieliśmy po drodze, więc w sumie ekonomicznie.

 

Piątkowym, późnym wieczorem spakowaliśmy większość naszych rzeczy do walizki i toreb, zostawiliśmy tylko potrzebne drobiazgi na rano, by móc od razu po śniadaniu wyruszyć w podróż. Godzina 9:00 wszystko zapakowane do auta, pokój zostawiony w stanie nienagannym. Ruszamy!!!

 

Korki, więcej korków na drogach…uf udało się przebić…Na dworze dość ciepło-odmiennie niż w dniach poprzednich, w aucie przyjemna temperatura za sprawą tak cudownego wynalazku jakim jest klimatyzacja…

 

Nagle niespodziewany telefon: „Witam, zostawili Państwo w pokoju plecak, z komputerem”- mhm, no cóż nie pozostaje nam nic innego jak wrócić. Kolejne kilometry, kolejne korki i upływający czas…

Po raz kolejny próbujemy wyjechać z Zakopanego, mówią „do trzech razy sztuka” lecz liczyłam, że jednak to będzie Nasz ostatni raz. Tym razem nieco inną trasą, która miała Nam pomóc ominąć zator na drogach.

 

Myślę-chyba się udało…

 

Cud nad WISŁĄ. Godzina prawie 13:00- Kraków!!! Cieszyłam się jak dziecko, do momentu gdy nie wysiadłam z auta. Uderzenie gorąca, wręcz zatrzymało mnie na chwilę. Poprzednie dni choć nie za ciepłe jednak dla mnie znacznie bardziej komfortowe. No nic, trudno, nie zrezygnuję z zobaczenia z powodu wyższej temperatury.

 

Wypakowaliśmy wszystko co wydawało nam się potrzebne, Lenka usiadła w wózeczku i poszliśmy brzegiem Wisły w stronę Wawelu. Ci, co sądzili, że jest pięknie, uroczo, całkowicie mieli rację. Fotografie, widokówki nie oddają klimatu jaki tam panuje. To trzeba zobaczyć na własne oczy!!!

 

Dla zatrzymania chwili na zmianę robiliśmy zdjęcia.

 

Spacer na Starówkę:

Tam Lenka była w swoim żywiole, szczególnie wśród tylu gołębi. Rzucała im pieczywo, podnosiła z ziemi i rzucała na nowo. Nagle coś spłoszyło ptaki i w jednej chwili zerwały się do lotu. Niestety nie zdążyłam uchwycić tego momentu, zupełnie się nie spodziewając, ale musicie mi uwierzyć na słowo, że reakcja Naszej córeczki była bezbłędna. Schyliła się, rękoma nakryła głowę jak by sama chciała się uchronić przed atakiem. A potem zafascynowana patrzyła jak robią to kolejne okrążenia nad jej głową.

 

Sukiennice, Kościół Mariacki….

 

Niestety nie mogło być mowy o długim pobycie i zobaczeniu tego co byśmy zobaczyć chcieli. Ponad 35 stopni w słońcu dało mi popalić i osłabiło mnie bardzo. Obiad, lody, kremówki papieskie, krakowskie obwarzanki…-dość skarbie-powiedziałam. Ruszajmy w dalszą drogę. Niestety nie dałam rady na więcej, ale wierzę, że będę miała okazje tam wrócić.

 

Godz. 22:00 - wygodne łóżko, świeżość po kąpieli...Dobranoc!

Kraków

Komentarze

Jeśli chcesz dodać komentarz musisz się zalogować.

Lubię słodkie gorące kakao, dużo czekolady i jeszcze więcej czekolady, nie dbam o kalorie, często mam zimne stopy, uwielbiam przetwory robić i jeść, jeść i robić :) A co poza tym? Mam dwa najpiękniejsze imiona świata: Mamo i kochanie :*
Sierpień 2017
PN WT ŚR CZ PT SO ND
  01 02 03 04 05 06
07 08 09 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      

Najmilsza rzecz w czasie tych wakacji to:



Zobacz wyniki ankiety, skomentuj