Moje życie to jedna wielka niewiadoma.Dziś jest tak,jutro zmiana o 180 stopni.Jak każdy mam problemy,z którymi umiem sobie poradzić.Choć czasem jest bardzo ciężko,czasem popłaczę,wyżalę się.Ale są dni,że mogę góry przenosić,gdy widzę radość na oczach moich dzieci ,czy jak widzę,gdy bliscy pomogą wtedy ,gdy tej pomocy potrzebuje.Czasem sami wyczytają to z moich oczu,nie prosząc ich o to.

Utworzono: 2014-11-26

Z serii "trudne pytania"....

Każde dziecko w wielu przedszkolnym /może i nie tylko przedszkolnym/ zadaje często trudne pytania.Czasem znamy odpowiedź,albo musimy się nieźle nagimnastykować ,zeby na nie odpowiedzieć.Ja w sumie nie miałam problemów z odpowiedzią,coś tam odpowiadałam , stosownie do wieku.

Jednak jednym pytaniem ostatnio mnie zagiął.

Kacper oczywiście...

Do tej pory nie wiem jak mu odpowiedzieć,niby mam gotową odpowiedź,i już mu odpowiedziałam w przystępny sposób,ale czy dobrze?

Otóż na 1 listopada częśto poruszamy temat śmierci.On wie ,co to jest,dlaczego itd itp.W sumie nie ukrywam przed nim faktu śmierci,chodzi ze mną na cmentarz,był na pogrzebie prababci /miał wtedy 2 latka/.

Często mi powtarza,że nie chciałby ,żebym umarła...

Jednak gdy zadał mi pytanie kilka dni później ,zatkało mnie:

MAMO,CZY JAK BĘDĘ MIAŁ 10 LAT TO TY BĘDZIESZ ZE MNĄ?

I co ja mam odpowiedzieć dziecku?

Hmmm.Ja nie wiem co bedzie za godzinę,jutro,za miesiąc...Nie zbadany mój los...Skąd ja wiem,czy ja będe przy nim? Czy ja będę stąpać po ziemi? Chciałabym,bardzo...Nie zamierzam umierać...Ale...skąd ja mam pewność czy ...no własnie :(

mówić mu? skąd ja mam pewnosć,że ja za te 5 lat bedę żyć?

Od wielu lat choruję,nie wiem,jak rozwinie mi się choroba....Wypadek....Różne rzeczy mogą sie zdarzyć...Nie oszukujmy się ,ale takie są realia...Bywa różnie...I ja nie mam pewności,czy ja bedę przy nim.

Tzn będę.Bo nawet jesli...to z góry bede widzieć i opiekować się nim ...Dla dziecka to jednak żadne pocieszenie.Tyle mam umeira niespodziewanie,a wtedy dziecku brakuje tego przytulenia...A mój to uwielbia...

Nie żebym planowała swoją śmierć.Absolutnie.Ale czy wszyscy mamy tę pewność? BO JA NIE....

Zapytacie pewnie ,co odpowiedziałam.

" Kacperku,bardzo bym chciała i myslę ,ze będę.Na pewno bym chciała doczekać się  chwili,gdy dorośniecie,także i ty,i kiedy bedziesz miał swoje dzieci,doczekać wnuków ,u ciebie,u Ewy,u Łukasza...I na pewno będę robić wszystkio,by tak było...Jednak sa chwile w życiu,gdy coś się zmienia,i u mnie też się może zmienić.I na 100% zagwarantować ci nie mogę.Ale napewno bede kochać do końca życia".

 

No bo czy mogę mu obiecać,że na pewno będę fizycznie?

Ktoś miał podobny dylemat? hmmm

Komentarze

Jeśli chcesz dodać komentarz musisz się zalogować.

Mama trójki dzieci-dwójki w wieku szkolnym,trzecie najmłodsze rozpieszczane przez wszystkich; Obecnie pracuję zawodowo po urlopie wychowawczym.
Grudzień 2020
PN WT ŚR CZ PT SO ND
  01 02 03 04 05 06
07 08 09 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      

Co sądzisz o tym, by każda kobieta mogła zażądać porodu w drodze cesarskiego cięcia?



Zobacz wyniki ankiety, skomentuj