powrót do bloga

rss wpisy: 2 komentarze: 6

Utworzono: 2015-11-08

Pożegnanie z M.

 Właściwie to dłuższy okres czasu zastanawiałam się nad umieszczeniem tu jakiegoś wpisu. I albo się wahałam, albo stwierdzałam że niespecjalnie się na blogerkę nadaje. I mimo że laptop padł, a ja piszę z telefonu, czego nie cierpię, chciałam się czymś podzielić. 

Jestem w ciąży ! Tak! Hura! Ale gdyby to było takie proste to nie miałabym o czym napisać. Szczególnie że mały nie jest wpadką. Nigdy nie podejrzewałabym samej siebie o to że zechcę mieć dziecko. Ale jest, to prawie koniec siódmego miesiąca, jeszcze troszeczkę i Kacper będzie z nami, to znaczy ze swoją mamą, tatą, z babcią od strony taty, wujkami i ciociami od strony TATY. No właśnie, od strony taty...

Mam czworo rodzeństwa. Matkę, ojca. Ale to w sumie bez znaczenia bo z rodzeństwem nie mam kontaktu, ojciec... Cóż. Dobrze że jestem gdy czegoś potrzeba, a matka...

Dlatego nie mama. Mamusia. Tak właściwie to główny powód dla którego stwierdziłam że nigdy nie będę mieć dzieci, bo nie chcę być taka jak ona, zrobić tego samego. Przez to wolałam nie wiązać się z nikim. A na pewno z nikim wartościowym żeby nie krzywdzić... Ale mam cudownego partnera, przeszedł ze mną to wszystko i kocha mimo moich lęków. Jednak nie zawsze było tak różowo, bo gdy dorasta się w przeświadczeniu że jest się nikim, człowiek godzi się na byle jakie, nawet straszne rozwiązania. 

Historia jest długa, w tej chwili nie ma sensu jej opowiadać. Ważne jest tylko to że tuż po maturze moi rodzice wyrzucili mnie z domu. Nie proszę o współczucie, minął czas kiedy przez to cierpiałam, podniosłam się i to najważniejsze. Ale potem musiałam gdzieś mieszkać. Byłam wtedy z pewnym chłopakiem, nie był to wzór cnót, ale na tamtą chwilę nie poradziłabym sobie. Nie wiedziałam że można sobie poradzić. Znalazłam kiepską pracę i tak w sumie mieszkaliśmy z jego rodzicami. A on lubił wypić, dość powiedzieć że trochę za często. I mimo tego co się stało utrzymywałam z rodzicami kontakt, pamiętałam jak jest w domu, podrzucałam jedzenie, wspomagałam. Na tyle na ile mogłam, chociaż wiedziałam że część zamieni się na papierosy i piwo. Ale nie przejmowałam się tym zbytnio, to przecież rodzina... Ale zaczęło się psuć, straciłam pracę, nie było widoku na nową, a co za tym idzie, i wspieranie się skończyło. 

Nie było tajemnicą dla mojej matki jak żyje, że mój obecny lubi się z kieliszkiem, i że rękę ma potem ciężką... Oj miał. Za wszystko, psychicznie i fizycznie byłam wrakiem, ale nikt nie powiedział że można inaczej, tam to było normalne. W mojej obronie też nikt nie stanął, bo i po co? Trwało to stanowczo za długo, na tyle że do teraz choćby wyciągnięta ręka to strach. Ale nie miałam pieniędzy, ani nic by dać mojej matce. A ona wciąż dzwoniła i pisała że MAM DAĆ. A gdy ja pisałam że nie dam, kazała 'skombinować'. Pękłam. Odpisałam że nie była najlepszą matką, że naprawdę nie mam skąd i że już nie dam. Kolejne słowa były ostatnimi jakie kiedykolwiek od niej otrzymałam.

Mam nadzieję że ten twój będzie cie lal codziennie.

 

Długi czas zastanawiałam się czy powiedzieć jej że będzie mieć wnuka. Ale stwierdziłam że nie chcę. Po jej słowach przepłakałam wiele dni. Ona zdaje sobie sprawę z tego że będzie babcią. Powiedziała jej moja bratowa, tylko z nią utrzymuje jakikolwiek kontakt. Ale pewnie nie chce poznać małego. Nie szkodzi. Ja też nie chcę by go poznała. Oczywiście chciałabym żeby była inna... Ale nie mam na to wpływu, więc staram się tego nie roztrząsać, bo choćbym nie wiem jak próbowała, i tak będzie boleć.

 

I gdy ostatnio trafiłam na obrazek w sieci, zamyśliłam się. Ktoś napisał że kobiety wrzucają do sieci zdjęcia swoich dzieci i posty o nich bo to ich jedyne osiągnięcie. Ale to nieprawda. Ja panicznie bałam się posiadać dziecka, nawet jeśli bardzo chciałam, bo myślałam że będę taka jak moja matka. Ale odbiłam się od tego, dorosłam i uwierzyłam że dam radę. Teraz wiem że zrobię wszystko żeby moje dziecko miało szczęśliwe dzieciństwo. 

Chcę aby ten post trafił do tych którzy tak krzywdząco mówią o matkach. Pamiętajcie że nie wiecie co dana osoba przeszła. Nie oceniajcie po pozorach.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Komentarze

  • tynka03 | 23-11-2015 14:14:46 | zgłoś naruszenie

    Hej. Dopiero trafiłąm na Twój wpis.. i szczerze ciężka sprawa :( Nie wiem co powiedzieć.. Super byłoby miec kochajacą i wspierajacą rodzinę... ale jej się niestety nie wybiera.. moża wybrac tak jak Ty, odciąć się, nauczyć żyć na nowo, znać swoją wartość.. i oby tak dalej :) Co do tego "faceta" brak słów.. Cieszę się ze udało Ci się od niego uwolnić.. bardzo dużo osiagnęłas :) Głowa do góry i pamiętaj o tym w gorszych chwilach :)
  • Black | 23-11-2015 21:11:28 | zgłoś naruszenie

    Ja doskonale wiem ile osiągnęłam i że osiągnę więcej, to wszystko kwestia chęci :) A tak przynajmniej mamy świadomość tego jak wiele każdy z nas posiada siły. Ja miałam ogrom szczęścia że poznałam świetnych ludzi na swojej drodze i chyba to mnie uratowało. A teraz mogę się cieszyć tym co jest, bo to ma niewyobrażalną wartość :)
  • Karincia | 08-05-2016 15:19:23 | zgłoś naruszenie

    A ja to teraz odkrylam eureka, ja tez nie mialam latwego zycia mama zmrla jak mialam 4lata,a tata z bezsilnosci i bezradnosci i braku kasy na wychowanie mnie i brata ,byl slaby psychicznie tak mi sie wydaje i chcial lepszego zycia dla nas popelnil samobujstwo niestety,ja trafilam w wieku 14lat do wujkow oni mieli jedna corka i ja zawsze bylam ta druga gorsza,wpajali mi ze se w zyciu nieporadze,nieraz dostalam pozadne lanie,a ciotka cigle wyjezdzala za granice,dom byl na mojej glowie,gotowanie sprzatanie pranie,okna itd,bo ich corka po kilku latach wyjechala za granice ,a ja wszystko mialam na glowie,a ciotka jak wrocila to wszystkim rozgadala ze okna brudne nic nierobie,a jednak poradzilam sobie,choc tez z tego wszystkiego wyszlam szybko za maz zeby uciec z tamd bo na wsi jak inaczej,ale potem musialam uciekac od meza ktory mnie dreczyl,nekal przesladowal,to bylo straszne,balam sie z mieszknia wychodzic sam,mialam niska samo ocene,ze juz nikogo niepoznam i w ogole,a tu jednak los byl laskwy i postawil Pawla na mojej drodze i tak od prawie 5,5roku jestesmy szczesliwa para,rodzinka
  • Karincia | 08-05-2016 16:42:19 | zgłoś naruszenie

    Moja ciocia byla do tego stopnia bezczelna ze pow.ze wujek zmarl przeze mnie,a mial raka zlosliwego. A uciekajac od meza bylego niemialam nawet zl w portfelu, a odchodzac od niego rodzina u ktorej sie wychowalam i wszyscy tam wujkowie i kuzynostwo odwrocili sie ode mnie, sam musialam sobie radzic,mialam tylko brata i jego rodzine,tesciow,choc na poczatku trudno mi bylo sie przyznac do porazki ale dalam rade oni mnie pozniej wspierali .
  • aangie | 18-12-2016 18:22:37 | zgłoś naruszenie

    Karincia, dopiero przeczytałam, to co napisałaś. Jesteś taka pogodna osobą, wspaniałą mama, zaradna gospodynią, dbającą żoną... Podziwiam Was dziewczyny.. Ciebie i Black, że tak sobie świetnie radzicie.!! Pozdrawiam

Jeśli chcesz dodać komentarz musisz się zalogować.

Najstraszniejsza jest ta świadomość, że w niczyim świecie nie będziesz dość ważna by chcieć o Ciebie walczyć.
Kwiecień 2017
PN WT ŚR CZ PT SO ND
          01 02
03 04 05 06 07 08 09
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30

Co najbardziej cię cieszy w nadchodzącej wiośnie?



Zobacz wyniki ankiety, skomentuj