Ocena:
oceń

rozmiar czcionki

|

|

|

|

2009-02-13

Kiedy maluch spóźnia się z mową

Obserwować, nie panikować

Siedmioro dzieci na sto, mimo że dobrze słyszą, są w pełni sprawne umysłowo, nie mają zaburzeń neurologicznych i nie są autystyczne - wyraźnie opóźniają się z mówieniem w stosunku do rówieśników.

Większość dwulatków potrafi już budować proste zdania

fot. iStockphoto

Większość dwulatków potrafi już budować proste zdania

Z badań amerykańskich psychologów wynika, że tzw. SLI (z ang. Specific Language Impairment), czyli specyficzne zaburzenie rozwoju językowego u dzieci, które rozwijają się normalnie, dotyka 7 procent. Spośród tych 7 proc. niemal połowa dzieci sama nadrabia opóźnienie. Pozostałe odstają od rówieśników (często na przykład wyrastają z nich dyslektycy). Dlatego psycholodzy zalecają, żeby przy pojawiających się wątpliwościach skonsultować się ze specjalistą.

O tym, że późne mówienie nie musi wpłynąć na dalszy rozwój dziecka, świadczy wypowiedź mamy Rafała: - Mój synek zaczął mówić dopiero jak miał trzy latka. Bardzo się niepokoiłam, czy dobrze się rozwija – opowiada Zofia Gudaj, mama dwójki dzieci. – Jeździliśmy z nim do wielu lekarzy, którzy sprawdzali mu słuch, budowę gardła, zachowanie. I okazało się, że z Rafałkiem wszystko było w porządku, komunikował się z nami po swojemu, wszystko rozumiał, był bardzo dobrze rozwinięty ruchowo i przyjaźnił się na śmierć i życie z naszym wielkim owczarkiem niemieckim – opowiada mama Rafała. Nauczył się czytać jak miał pięć lat i poszedł rok wcześniej do szkoły, wygrywał różne olimpiady i miał łatwość w przyswajaniu języków obcych.

Do trzech lat ma prawo nie mówić

Moja córka Tosia zaczęła mówić dwa miesiące przed ukończeniem trzeciego roku życia. Do tego czasu mówiła tylko: mama, tata, duldul (na picie), bu (na smoczek), oć (chodź) i aaa (spanie). Potem jak za dotknięciem czarodziejskiej różyczki zaczęła mówić gotowe zdania, choć oczywiście spieszczała słowa i po dziecięcemu przekręcała ich odmianę. Do rodzinnych hitów należała np. „nieściopanka” (niespodzianka).

Na bilansie dwulatka pediatra mnie uspokajał, że wystarczy, że dziecko słyszy, rozumie , co się do niego mówi (np. na pytanie „Gdzie jest lampa?” umie pokazać) i mówi albo nazywa cokolwiek z przedmiotów, które je otaczają, czynności lub zawsze w ten sam sposób reaguje na widok psa. Poza tym Tosia miała dobry kontakt z dziećmi, była sprawna ruchowo (np. nauczyła się jeździć na rolkach i na nartach miesiąc po skończeniu trzech lat) i naprawdę rozumiała wszystko, co się do niej mówiło.

Poprawny wzorzec słowa

- Dziecko ma prawo nie mówić do trzech lat, to jest norma rozwojowa – wyjaśnia Małgorzata Ługowska, logopeda z Terapeutycznego Ośrodka dla Dzieci i młodzieży w Warszawie. – Wszystko jest w porządku, jeśli w tym czasie dziecko ma kontakt z rodzicami i na swój sposób komunikuje się z nimi. Problem jest wtedy, jeśli nie ma żadnej formy kontaktu – tłumaczy Ługowska. Wtedy trzeba udać się do specjalisty. Dziecko może potrzebować pomocy logopedy, psychologa lub neurologa.

- Koniecznie i to jak najwcześniej, trzeba pójść do logopedy, jeśli dziecko mówi i wysuwa język przed zęby, czyli sepleni – tłumaczy logopeda Małgorzata Ługowska. – Im szybciej zareagujemy, tym łatwiej dziecko pozbędzie się tego nawykowego i niepoprawnego wymawiania słów. Logopeda zaznacza też, żeby nie mówić do dziecka po „dziecinnemu”. – Można oczywiście przy okazji jakiejś zabawy nazywać coś w języku dziecka, ale regułą powinno być mówienie normalne , ponieważ już półrocznemu dziecku utrwala się w mózgu wzorzec słowa. I musi on być poprawny - uważa Małgorzata Ługowska.

Jak można pomóc dzieciom w opanowaniu mowy?

- Trzeba do nich mówić, opowiadać, co jest na obrazkach w książeczkach, opisywać rzeczywistość, np. „Widzę, że bawisz się klockami. To jest żółty klocek”. Trzeba do dzieci mówić o czynnościach, które robimy i nazywać różne przedmioty – uważa logopeda Małgorzata Ługowska.
Psycholog dziecięcy Monika Kudelska dodaje, że dziecko uczy się też mowy obserwując sygnały pozawerbalne, czyli zapamiętuje nazwę i znaczenie przedmiotów pokazywanych przez dorosłych.

- Rodzice wpływają na rozwój mowy dziecka głównie poprzez komunikację werbalną , czyli nazywanie przedmiotów i zabawek , opisywanie prostych czynności , zwracanie się do dziecka po imieniu od pierwszych dni życia, śpiewanie kołysanek , dawanie zabawek, które stymulują rozwój w danym wieku – dodaje Monika Kudelska. - Kolejnym czynnikiem, który może mieć wpływ na rozwój mowy jest poprawne wypowiadanie słów, unikanie zdrobnień i mówienia do dziecka w języku dziecka. Trzymanie się tej zasady daje dziecku poprawny wzorzec mowy, ułatwia rozumienie i naukę – wyjaśnia.

Forum

  • erii001 | 14-03-2009 16:19:28

    Bardzo dobry artykuł. Wiele wyjaśnia. Sama jestem mamą dziecka z SLI, w wieku dwóch lat Andrzej mówił mama, tata, baba, abi(Gabi-imię mojej siostry), mimi(smok), ami (jedzenie), didu( tak nazywa...
  • krzyk_ciszy | 18-04-2009 09:29:42

    Mój synek też nie mówi. Jedynie "mama, cześć, daj to, papa" na tym zbiór się zamyka. Byłam u pediatry, zresztą bardzo światłego, który nie spojrzał nawet na dziecko, ograniczył się do pytania "słys...
  • mamuna | 19-04-2010 08:05:05

    Mój synek ma już 3,5 roku i dopiero zaczyna się rozkręcać z mówieniem. Miał badanie słuchu, psychologiczne i wszystko w porządku. Teraz chodzimy do logopedy raz w tygodniu i widzę postępy. Pierwsze...

Poczytaj również

Wychować dziewczynkę, wychować chłopca

Czym tak naprawdę różnią się dziewczynki od chłopców? Czy jedyne różnice to te, które widać gołym okiem? Już noworodka-chłopca ubiera się na niebiesko, bo to chłopięcy...