Załóż, uzupełniaj, wygrywaj - edycja lipiec 2017!

Dziękujemy za udział w ostatniej edycji konkursu "Załóż, uzupełniaj, wygrywaj" z zestawami kosmetyków Oilan Baby i Oilan Mama.

Nagrody w ostatniej edycji, zgodnie z zapowiedzią, przyznaliśmy użytkownikom, którzy w sposób szczególny zaangażowali się w zabawę. Braliśmy pod uwagę i jakość wpisów, i ich liczbę, a także liczbę zebranych w społeczności eBobasa polubień.

Nagrody otrzymują:

Marla147

mon33

Silver90

MILKA12

MichuNi

 

W tej edycji rozdajemy dwa zestawy Oilan Baby i trzy zestawy Oilan Mama. Prosimy laureatów, by na FORMULARZU ODBIORU NAGRODY dopisali wybrany zestaw - w miarę możliwości postaramy się wysłać właśnie taki (choć nie obiecujemy, że będzie to możliwe w każdym przypadku).

 

 

 

 

Wpisy biorące udział w konkursie

Avatar
(07.07.2017)
Daria: Plac budowy u wujka Mariusza
Razem z tatą pojechałam na budowę domu do wujka Mariusza. Mama nie była zachwycona tym pomysłem- twierdzi że, budowa to miejsce niebezpieczne dla dzieci ale tatuś ją przekonał i się zgodziła (choć na jedną godzinkę) :)
Gdy zajechaliśmy na budowę to już kilku pracowników tam było i od samego rana ciężko pracowali. Dla bezpieczeństwa założyłam ochronny kask. Tata z wujkiem oprowadzali mnie po budowie, pokazywali urządzenia i materiał niezbędny by zbudować dom. Na działce stoją wielkie palety z pustakami i cegłami- to budulec ścian domu, który ma powstać. Mi najbardziej podobał się piasek z wodą- bo mogłam się w nim bawić ;)
Tatuś poprosił by mu pomóc przy mieszaniu cementu - oczywiście, że mu pomogłam w końcu po to tu przyjechałam... Moim zadaniem było trzymanie węża, nalewanie do wielkich wiader z cementem i piachem wody- dla mnie to była zabawa a nie praca ;)
Po godzinie pobytu na budowie przyjechała po mnie mama, szkoda że tak szybko minęła obiecana godzina :( chciałabym jeszcze zostać i pomóc. Wujek z tatą obiecali, że jeszcze tu przyjadę i pomogę - trzymam ich za słowo .....
Mamusia: Marla147
nie lubię lubię to | Osoby (60) które to lubią.
Avatar
(07.07.2017)
Daria: Wizyta w Gospodarstwie Agroturystycznym "Ranczo Arka"
Dzisiaj całą naszą rodzinką pojechaliśmy do Gospodarstwa Agroturystycznego - "Ranczo Arka". Tata wcześniej zarezerwował termin a dzisiaj na miejscu kupił bilety wstępu. Pan przewodnik oprowadzał nas i opowiadał o ranczu, jego historii powstania i zwierzętach, które tu przebywają. Mi bardzo podobał się bliski kontakt ze zwierzętami, widziałam i dotykałam m.in: konie, lamy, osły, krowy, kaczki, świniodziki, owce, renifery, strusie, perliczki, kaczki, łabędzie itp (dużo tych zwierząt było, nie wszystkie ich nazwy zapamiętałam). Niektóre z tych zwierząt czy ptaków pierwszy raz w życiu widziałam- są piękne i przyjaźnie nastawione do ludzi- oswojone :) Bardzo polubiłam krowę o imieniu Mela, polizała moją dłoń i bez problemów mogłam ją głaskać; piłam też jej świeżo wydojone mleko- pycha. Tata na pamiątkę zrobił nam zdjęcie- chciałabym ją zabrać ze sobą ale wiem że to niemożliwe ;(
Pan przewodnik pokazywał nam stare maszyny i sprzęty rolnicze, które były dla mnie dużą ciekawostką. Kolejną atrakcją była jazda kolejką wąskotorową oglądając otaczającą nas piękną przyrodę i naturę. Po zjedzenie w altanie pysznego obiadku pojechaliśmy do lasu wozem taborowym- było bardzo fajnie. Z Alą bawiłam się na placu zabaw i dmuchanym zamku. Kilkugodzinną wizytę zakończyliśmy przy ognisku piecząc kiełbaski i śpiewając. Cieszę się z tak miło i sympatycznie spędzonego wśród natury czasu z rodzinką- to była jedna z tych fajniejszych wypraw na których byłam ;)
Mamusia: Marla147
nie lubię lubię to | Osoby (59) które to lubią.
Avatar
(07.07.2017)
Daria: Pierwsza wizyta u Stomatologa
Po raz pierwszy byłam na wizycie u Stomatologa. Rodzice kilka dni wcześniej tłumaczyli mi kto to jest stomatolog i co się u niego na wizycie dzieje... W dniu wizyty dokładnie wyszorowałam ząbki i pojechałyśmy z mamą na umówioną godzinę. W gabinecie Pan Stomatolog poprosił bym usiadła w fotelu i rozmawiał z mamą - jaki jest cel naszej wizyty. Mama chciała skontrolować stan moich ząbków, stomatolog pokazywał mi urządzenia i opowiadał co w danej chwili robi. Sprawdził ząbki, czy są zdrowe i myte. Mama była zadowolona, nie mam ubytków a następna wizyta zaplanowana jest za 6 m-cy. W nagrodę za dobrą postawę otrzymałam kilka naklejek oraz Dyplom dla dzielnej pacjentki.
Mamusia: Marla147
nie lubię lubię to | Osoby (58) które to lubią.
Avatar
(11.07.2017)
Hanna: Wyjazd na wakacje. Mazury.
W tym roku moi rodzice postanowili, że na wakacje pojedziemy na Mazury, ponieważ tam jeszcze nie byliśmy. Czekała nas długa podróż, mieliśmy do pokonania 740km. Zatem w sobotę, po późnym popołudniem wyruszyliśmy w drogę......
Jechaliśmy i jechaliśmy..... po przejechaniu ponad 100km, tatuś zrobił przerwę, abym mogła trochę odpocząć i pobiegać. Zatrzymaliśmy się na MOPie, gdzie był super plac zabaw( szkoda, że u nas w mieście takich nie ma), a że było jeszcze widno mogłam na nim trochę poszaleć, huśtałam się na huśtawce, na koniku, kręciłam na karuzeli, było super....aż naszły czarne burzowe chmury i zaczęło padać, więc musiałam wrócić do samochodu, a chciałam jeszcze się tam pobawić :( Mama nakarmiła mnie i przebrała w między czasie i wyruszyliśmy dalej.... i znów jechaliśmy i jechaliśmy......aż zasnęłam....spałam dość długo, aż do następnego postoju, gdzie tatuś chciał się troszkę zdrzemnąć bo był, już bardzo zmęczony jazdą.....ale niestety ja zaczęłam płakać, chyba ze zmęczenia, ze złego spania w foteliku zamiast w łóżeczku.....no cóż pochodziliśmy trochę, odpoczęliśmy odrobinę i ruszyliśmy dalej..... jechaliśmy, jechaliśmy. Ja zamiast spać, obudziłam się około 4 rano i podziwiałam widoki za oknem samochodu....Na miejsce dojechaliśmy około godziny 6 rano, ale zanim znaleźliśmy nasz domek, to się trochę pogubiliśmy, ale szybko tata znalazł domek w którym mieliśmy mieszkać. Ta podróż pomimo, że była bardzo długa minęła dość szybko a ja byłam wyjątkowo grzeczna i nie płakałam za wiele, oprócz tego jednego razu.
Mamusia: mon33
nie lubię lubię to | Osoby (48) które to lubią.
Avatar
(11.07.2017)
Hanna: Giżycko
Gdy już odpoczęliśmy wybraliśmy się na zwiedzanie pierwszą miejscowością do której pojechaliśmy było Giżycko. Dojechaliśmy, tatuś zaparkował samochód i poszliśmy zwiedzać. Pierwsze co to poszliśmy nad jezioro, dużo jezioro Niegocin, po którym pływały żaglówki, statki wycieczkowe, szłam grzecznie i podziwiałam bo jeszcze nigdy nie byłam nad jeziorem. Tak dużym jeziorem. Bardzo mi się tam podobało.
Mamusia: mon33
nie lubię lubię to | Osoby (48) które to lubią.
Avatar
(11.07.2017)
Hanna: Moczenie nóżek w jeziorze.
Nieopodal naszego domku było jezioro, które miało maleńką, wąską plażę, na której bawiłam się biegałam, spacerowałam, zbierałam wszelkiego rodzaju patyki i patyczki a było ich tam całe mnóstwo. Bawiłam się na plaży, ale do wody nie wchodziłam, bardzo ostrożnie do niej podchodziłam i pochodziłam, aż w końcu zamoczyłam swoje małe nóżki. Woda była zimna i szybko z niej uciekłam, ale co chwilkę wchodziłam i moczyłam nóżki.
Mamusia: mon33
nie lubię lubię to | Osoby (46) które to lubią.
Avatar
(11.07.2017)
Hanna: Pierwsza przejażdżka na karuzeli.
Gdy byliśmy w Giżycku nieopodal jeziora było wesołe miasteczko w którym było mnóstwo karuzel, zaciekawiło mnie bardzo bo grała tam głośna muzyka, migały kolorowe światełka, kręciła się niejedna karuzela. Gdy przechodziliśmy pokazywałam paluszkiem, że tam chcę iść....i mówiłam do rodziców .....tam...tam... tam. Więc poszliśmy. Mama wyszukała najmniejszą z najmniejszych karuzeli, tatuś kupił bilet, mama wsiadała razem ze mną tzn. ja siedziałam w autku a mama stała obok bo bardzo mocno bała się o mnie. Karuzela zaczęła się kręcić w kółko, ja kierowałam autkiem, głośno krzyczałam pipip ..... ogromnie mi się podobało, jak karuzela przestała się kręcić nie chciałam z niej wysiąść tak bardzo mi się podobało więc tatuś poszedł kupić mi drugi bilet i jeździłam dalej......Po drugim razie wysiadłam grzecznie z karuzeli. Ale nie miałam zamiaru iść z wesołego miasteczka tak bardzo mi się tam podobało, a spodobał mi się jeszcze pociąg, taki był bardzo kolorowy, więc tatuś kupił kolejny bilet i wsadził mnie do tego pociągu, Pan który kasował bilety, zapiął mnie mocno w pasy, zapiął łańcuszek a mi kazał się mocno trzymać, trzymałam się mocno, pociąg ruszył......siedziałam w nim grzecznie a tata biegał za mną, żeby nic mi się stało, trochę to śmiesznie wyglądało, ale przynajmniej bezpiecznie dla mnie :) Bardzo mi się podobała ta wizyta w wesołym miasteczku jak będę większa to będę korzystała też z innych atrakcji a tak jeszcze nie mogłam :)
Mamusia: mon33
nie lubię lubię to | Osoby (44) które to lubią.
Avatar
(06.07.2017)
Nadia Wiktoria: Urodziny taty
Mój tatuś obchodził swoje trzydzieste urodziny i z tej okazji wybraliśmy się we trójkę nad ulubiony basen. Mama spakowała wszystkim rzeczy, oczywiście nie mogło zabraknąć moich pieluszek do kąpania i okrycia kąpielowego. Z uśmiechem pojawiliśmy się na miejscu, mama trzymała mnie na rekach a tatuś kupował nam bilety. Z okazji jego urodzin przysługiwał rabat i dzięki temu troszkę zaoszczędziliśmy. Tata upatrzył sobie wielką zjeżdżalnię i postanowił pobić rekord dnia. Próbował zjechać na różne sposoby, ale i tak wynik nie był zadowalający. Przez wielokrotne tarcia niestety zniszczył sobie kąpielówki i mama była na niego troszkę zła:) Za to my w tym czasie pobyłyśmy troszkę w jacuzzi, temperatura wody była na prawdę przyjemna:) Podobały mi się również bąbelki, próbowałam je uchwycić ale mi uciekały;) Następnie spotkałyśmy takiego niemowlaczka jak ja. Uśmiechnęłam się do dziewczynki i zaczęłam ze szczęścia mocno chlapać. Wkrótce pojawił się tatuś i próbował mnie nauczyć pływać. Machałam rączkami i nóżkami jak żabka, ale niestety sama nigdzie nie popłynę. Tata nie poddaje się i mówi że wkrótce zacznę pływać jak on:)
Mamusia: Silver90
nie lubię lubię to | Osoby (42) które to lubią.
Avatar
(07.07.2017)
Nadia Wiktoria: Kąpanie w jeziorze
Dziś piękny i słoneczny dzień, tata korzystając z urlopu zaproponował wyjście nad jeziorko. Mama uśmiechnęła się i zaczęła pakować niezbędne rzeczy jak duży koc, torbę ze wszystkimi niezbędnymi akcesoriami dla mnie oraz coś do picia dla wszystkich. Nad jezioro nie mamy daleko i rodzice poszli pieszo, ja natomiast leżałam sobie grzecznie w wózku:) Na miejscu było sporo ludzi, zobaczyłam również dzieci co mnie ucieszyło najbardziej. Tata rozłożył kocyk dla nas wszystkich i patrzyliśmy w stronę wody. Pogoda dopisywała i było na prawdę ciepło. Tatuś od razu wskoczył do wody i przepłynął spory kawałek. Mama wzięła mnie na ręce i zanurzyła tylko nogi:) Tata z racji, że jest dużo wyższy poszedł ze mną dalej w głąb jeziora. Zanurzył moje nóżki a ja sobie wymachiwałam wesoło:) Parę razy udało mi się jego ochlapać a mama tylko się śmiała. Zobaczyłam również dwa piękne łabędzie, które płynęły w pobliżu. Szkoda, że nie mogłam zobaczyć ich z bliska. Z racji, że jest już lato można było ujrzeć sporo pływających motorówek czy żaglówek. W wodzie bardzo mi się spodobało i chciałabym częściej tak spędzać dnie.
Mamusia: Silver90
nie lubię lubię to | Osoby (42) które to lubią.
Avatar
(24.07.2017)
Daria: Mój przyjaciel chomik Czaruś
Nadal wspominam krówkę Melę z gospodarstwa agroturystycznego, tak męczyłam mamę i prosiłam o zwierzątko, aż się zgodziła (ja to umiem na swoim postawić ;) ). Dzisiaj z mamą wybrałyśmy się na zakupy, w drodze powrotnej zauważyłam sklep zoologiczny w którym mieszkają zwierzątka- te małe jak i te większe np. myszki, szczury, węże, pająki, szynszyle, papugi, chomiki itp. Mama tłumaczyła mi, że jest im tu dobrze ale chciałabym aby jak najszybciej znalazły swój dom. Pani w sklepie opowiedziała nam o swoich pupilach. Ja się rozglądałam i zastanawiałam, które ze zwierzątek zostanie moim przyjacielem. Zauważyłam malutkiego chomiczka, biało-siwego ze ślicznym noskiem, mieszkał sam dlatego poprosiłam mamę by go zabrać i obiecałam, że będę się nim opiekować. Chomik ma 10 tygodni i jest gotowy na przeprowadzkę do nowego mieszkania. Potrzebowałam dla niego akcesoriów- był duży wybór. Kupiłyśmy klatkę z kołowrotkiem, transporter. domek, miseczkę, poidełko, trociny i karmę. Pani powiedziała nam jak się nim opiekuje i czym go karmi. Mama pozwoliła mi wziąć go na rękę, wąchał mnie i próbował ugryźć- bał się mnie a ja troszkę i jego. Nazwałam go Czaruś, ponieważ jest śliczny i od razu gdy go zobaczyłam przykuł moją uwagę- oczarował mnie :) Myślę, że mnie polubi, z pomocą rodziców będę o niego dbała i się nim opiekowała- od dzisiaj jest moim przyjacielem ;)
Mamusia: Marla147
nie lubię lubię to | Osoby (42) które to lubią.
Avatar
(24.07.2017)
Daria: Kino "Smerfy - poszukiwacze zaginionej wioski"
W tym roku wakacyjna pogoda jest kapryśna, jednego dnia świeci słońce i jest upał a drugiego pada deszcz. Pokrzyżowała nam grillowe plany na dzisiaj, dlatego zdecydowaliśmy się we czwórkę pojechać do kina. Tata zaproponował bajkę Smerfy a ja od razu się zgodziłam. Wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy. To będzie mój pierwszy seans w kinie. Do tej pory bałam się ciemności jaka tam panuje. Przed seansem z Alą kupiłyśmy sobie popcorn i soczek, a rodzice kupili bilety. Mogliśmy wejść na salę, było tam dużo miejsca, wiele krzeseł, sporo oświetlenia i ogromny ekran. Zajęliśmy swoje miejsca, założyłam okulary 3D i czekałam na gasnące światło. Obawiałam się tego momentu, mama mnie uspokoiła i mój stresik mijał. Rozpoczęła się bajka, z ciekawością oglądałam i kibicowałam Smerfetce- to moja ulubiona postać w tej bajce. Podobała mi się fabuła bajki, nie zawiodłam się. W kinie jest sympatycznie, miło i wesoło. Nigdy wcześniej nie miałam okazji oglądać bajki w 3D, miałam takie wrażenie że wszystko dzieje się obok mnie- to tak jak bym była osobiście w bajce ;) Jestem bardzo zadowolona , chcę częściej tutaj przychodzić i oglądać z rodziną bajki.
Mamusia: Marla147
nie lubię lubię to | Osoby (42) które to lubią.
Avatar
(04.07.2017)
Stanisław: Byłem na festynie rodzinnym
W przedszkolu moich sióstr od jakiegoś czasu na zakończenie przedszkola organizowany jest festyn rodzinny, ten był wyjątkowy ponieważ po raz pierwszy ja na nim byłem :) Pogoda dopisała było bardzo ciepło, na słońcu nawet za ciepło-dobrze że mama zabrała mi parasolkę przeciwsłoneczną i dużo picia :) Na festynie było dużo dzieci, moje siostry brały udział w występach a nawet ja z mamą tańczyłem jeden taniec na scenie :) Były lody, wata cukrowa, malowanie twarzy zamki z tego wszystkiego korzystały moje starsze siostry a ja na wszystko za mały :/ Aż w końcu i ja coś dostałem, rodzice kupili mi ogromy balon pieska, przywiązali mi go do wózka i wszędzie ze mną chodził, bardzo mi się podobał, cieszyłem się do niego i próbowałem go złapać :) W domu oczywiście spał ze mną w pokoju, latał sobie nad sufitem :) Czekam na kolejne takie festyny ;)
Mamusia: MILKA12
nie lubię lubię to | Osoby (41) które to lubią.
Avatar
(04.07.2017)
Stanisław: Moje pierwsze Zawody Strażackie
Mój tata jest Strażakiem Ochotnikiem, w niedziele jechał na zawody strażackie do których od dawna przygotowywał się z resztą drużyny :) Pogoda niestety nie dopisała, było zimno, przelotne opady i wiatr ale mama obiecała mi że pojedziemy kibicować tacie :)
Zawody odbywały się w miejscowości w której mieszka moja ulubiona ciocia, więc najpierw pojechaliśmy ją odwiedzić, gdy siostry bawiły się z kuzynką ja urządziłem sobie drzemkę gdy się obudziłem mama przebrała mnie, nakarmiła i byłem gotowy na ,,moje pierwsze zawody strażackie" :) Pojechaliśmy więc..było tam dużo Strażaków wszyscy ubrani tak samo aż ciężko było znaleźć tatę ;)
Były duże czerwone wozy strażackie, wszędzie biegali strażacy. Tata w wolnej chwili pokazał nam wóz strażacki od środka :) Pierwszy raz siedziałem w takim dużym wozie, byłem tak wysoko wszystko było widać a mama zrobiła mi zdjęcie z tatą :)
Wszyscy zastanawiają się czy pójdę w ślady taty i pradziadka po którym otrzymałem imię i również będę zagorzałym strażakiem ? :) Hmm sam jestem ciekawy...okaże się za kilka lat :)
Mamusia: MILKA12
nie lubię lubię to | Osoby (40) które to lubią.
Avatar
(13.07.2017)
Nadia Wiktoria: Pierwsza wizyta na placu zabaw
Dziś mamy piękny i słoneczny dzień, tak bardzo mi się nudzi i nie mam ochoty siedzieć w domu. Troszkę pomarudziłam mamie i dałam do zrozumienia, że pora wyjść na spacer:) Mama posmarowała mi buźkę, rączki i nóżki kremem z filtrem, aby słońce nie przypiekło mojej delikatnej skóry. Zabrałyśmy niezbędne rzeczy i wyszłyśmy szybko z domu. Po drodze mijałyśmy plac zabaw, było tam dużo dzieci. Uśmiechnęłam się w ich stronę i spojrzałam na mamę. Oczywiście szybko domyśliła się i poszłyśmy sprawdzić jakie są tam atrakcje. Na miejscu zobaczyłam dużą huśtawkę, machałam nóżkami i rączkami aby szybko z niej skorzystać. Usiadłam na mamy kolanach i lekko bujałyśmy się do przodu i tyłu. Poczułam lekki wiaterek, taka aktywność na świeżym powietrzu jest bardzo przyjemna. Następnie wypróbowałam karuzelę, troszkę zakręciło mi się w głowie ale nie zrezygnowałam:) zrobiłyśmy parę kółek i spróbowałyśmy zjeżdżalni. Znajdowała się tuż przy domku, gdzie można się wspinać po drabince. Z tego względu, że jestem jeszcze za malutka nie mogłam tam wejść. Mama wzięła mnie ponownie na swoje kolana, posadziła wygodnie i obie zjechałyśmy szybko. Bardzo mi się podobało, na pewno jeszcze raz to powtórzymy!:) Z tego wysiłku zachciało mi się bardzo pić, mama podała mi kubek z wodą i wypiłam prawie całą jego zawartość. Zerknęłam w stronę dzieci, niektóre machały do mnie. Mam nadzieję, że uda mi się znaleźć koleżankę do wspólnych zabaw, ale póki co mama mi wystarcza:) Ten dzień zaliczam do bardzo udanych, plac zabaw od teraz będziemy częściej odwiedzały:)
Mamusia: Silver90
nie lubię lubię to | Osoby (39) które to lubią.
Avatar
(04.07.2017)
Stanisław: Bawiłem się stopami
Zabawa stópkami to coś co uwielbiam, to lepsze od innych zabaw :) No chyba że w zabawie przeszkodzi mi siostra, wtedy patrzę na nią bo ona zawsze ma fajne pomysły, rozśmiesza mnie, łaskocze i daje mi fajne zabawki :) Chciał bym być już taki duży jak ona i bawić się razem z nią było by super ale póki co starczą mi moje stópki :)
Mamusia: MILKA12
nie lubię lubię to | Osoby (38) które to lubią.
Avatar
(24.07.2017)
Klara: Byłam z rodzicami w urzędzie
Mama musiała odwiedzić urząd w swoim rodzinnym mieście. A ja nie chciałam odstąpić jej na krok! Poszliśmy więc wszyscy razem. Byłam nieco przytłoczona tą atmosferą, tymi poważnymi spojrzeniami. Przez dobrych kilka minut byłam bardzo spokojna i z uwagą patrzyłam na ruchy pana urzędnika. Jednak gdy przekonałam się, że wszyscy są tam mili i pomocni, rozkręciłam się. Tatuś dał mi długopis i kartkę i zaczęłam stawianie podpisów na dokumentach. Kiedyś mój podpis będzie wiele wart, muszę już zacząć nad nim pracować ;)
Urzędnik śmiał się, że byłaby ze mnie dobra koleżanka :) Mimo początkowego stresu i nieśmiałości, to było ciekawe doświadczenie i wyszłam z uśmiechem na buzi. A mama załatwiła to, co musiała.
Mamusia: MichuNi
nie lubię lubię to | Osoby (38) które to lubią.
Avatar
(24.07.2017)
Klara: Zęby w natarciu!
Mimo, że jestem pogodna i nie marudzę przesadnie, mam do tego pełne prawo. Wychodzą mi zęby, i to kilka na raz! Dolna lewa dwójka, dolna prawa czwórka, dwie górne czwórki... Mama nie wiedziała, że coś jest na rzeczy... miała tylko podejrzenia, bo często trzymam palec w buzi i odkrywam, co tam się dzieje. Ale dopiero niedawno podczas szerokiego ziewania i głośnego śmiechu mama miała okazję przyjrzeć się mojemu uzębieniu. Cóż wiele mówić, znowu udało mi się ją zaskoczyć! :D
Mamusia: MichuNi
nie lubię lubię to | Osoby (38) które to lubią.
Avatar
(24.07.2017)
Klara: Odwiedziłam ZOO
Na wycieczce do zoo oprócz rodziców towarzyszyła mi ciocia - siostra mamy i ciocia Madzia, mamy najlepsza przyjaciółka. Bardzo ją lubię i dobrze znam, bo gdy byłam mała pomagała mamie w naszych pierwszych kąpielach.
W zoo oglądałam z zaciekawieniem liczne zwierzątka, na niektóre zupełnie nie zwracałam uwagi, bardziej zainteresowana zbieraniem szyszek czy wyjadaniem z pudełeczka borówek, które mama zapakowała do swojej przepastnej torby na przekąskę dla mnie. Bardzo podobała mi się słoniarnia - mimo, że byłam już zmęczona, bo nadchodził czas mojej drzemki, z zaciekawieniem i palcem w buzi (to przez zęby!) patrzyłam jak słoń polewa się wodą i posypuje piaskiem. "Rozmawiałam" też z lemurem. Ja do niego po mojemu, on do mnie po swojemu. Nikomu nie powiedziałam, o czym rozmawialiśmy :) Ostatnich kilkaset metrów do wyjścia jechaliśmy kolejką, bo byłam już bardzo zmęczona. Zasnęłam radośnie, z uśmiechem na buzi w drodze do domu, a gdy się obudziłam opowiadałam babci, co widziałam, wydając różne zwierzęce odgłosy.
Mamusia: MichuNi
nie lubię lubię to | Osoby (38) które to lubią.
Avatar
(13.07.2017)
Nadia Wiktoria: Uwielbiam jeść sama
Od niedawna jem już samodzielnie w krzesełku do karmienia. Odkąd zaczęłam się buntować u rodziców na kolanach, postanowili że już czas na naukę samodzielnego jedzenia. Mama zawsze szykuję dla mnie pyszne obiadki, codziennie jest coś innego. Uwielbiam poznawać różnorodne smaki, a najchętniej próbować je samą rączką. W krzesełku czuję się taka dorosła jak rodzice, mam przygotowaną miseczkę oraz kubek z wodą. Samo krzesełko jest wyposażone w pięciopunktowe pasy bezpieczeństwa. Najchętniej jem zupkę z brokuła, kalafiora czy zwyczajną jarzynową. Przed posiłkiem mama lub tata zakładają mi taki śliniaczek fartuszek, abym wszystkiego nie pobrudziła. Podoba mi się w nim kieszonka dzięki której to co spadnie ląduje tam do środka:) Mama i tak ma dużo do sprzątania, moja buźka, ręce a nawet nogi są całe w obiadku. Tata niechętnie sprząta, ale za to aby mu się nie nudziło musi umyć mnie całą;) Rodzice patrzą na mnie z dumą jak radzę sobie świetnie i chwalą każdą zjedzoną porcję. Najbardziej podoba mi się to, że możemy wspólnie przy jednym stole zjeść. Jeszcze troszkę i będę mogła sama siadać na normalnym krześle:)
Mamusia: Silver90
nie lubię lubię to | Osoby (37) które to lubią.
Avatar
(22.07.2017)
Szymon: Kreatywne zabawy z moim starszym bratem
Bardzo chętnie spędzam czas z moim starszym bratem ucząc się wielu ciekawych rzeczy.Pokazuje mi różne ciekawe rzeczy, a ja chętnie go podpatruję i z ciekawością przyłączam się do zabawy.
Ostatnio budujemy różne rzeczy z klocków począwszy od domków, samochodów, sklepów itd.Jest to fajna zabawa , która wpływa na kreatywność, pobudza myślenie, rozwija wyobraźnię i sprawność manualną.
Ucze się przy tym kolorów, kształtów, klasyfikowania ( mniejszy , większy) , ale najważniejsze w moim przypadku współpracy i dzielenia się zabawkami.
Mamusia: marteczka2855
nie lubię lubię to | Osoby (37) które to lubią.
Avatar
(24.07.2017)
Klara: Sama próbuję zakładać buty, i czasem mi się udaje!
Od niedawna jestem szczęśliwą posiadaczką kaloszków. Mam też moje ulubione granatowe sandałki. Gdy mama woła "założymy buty", biegnę z radością wypisaną na twarzy i przynoszę butki. Już od dłuższego czasu pomagam mamie podając jej nóżkę czy przytrzymując się jej ramienia. Ostatnio poszłam o krok dalej. Samodzielnie założyłam sandałek. Udało mi się nawet zapiąć i rozpiąć rzep. Mama była dumna :) Lubię, gdy jest ze mnie dumna, między innymi dlatego tak często podejmuję wyzwania i próbuję nowych rzeczy.
Mamusia: MichuNi
nie lubię lubię to | Osoby (36) które to lubią.
Avatar
(24.07.2017)
Klara: Wypoczywam na plaży
Po męczących pracach plażowych takich jak budowa zamku, kopanie dołka i zbieranie kamyków, nadszedł czas na chwilę odpoczynku. Wygrzewam się w słoneczku, bo jestem ciepłolubna, a ciepło mam nie tylko dzięki grzejącemu słoneczku, ale i suchemu, nagrzanemu piaskowi :)
Mamusia: MichuNi
nie lubię lubię to | Osoby (35) które to lubią.
Avatar
(06.07.2017)
Dorian Aleksander: Obrona
Jestem jeszcze mały i nie potrafię się bronić a moja siostra uderzyła mnie po tym jak jej zabrałem zabawkę więc ją ugryzłem, mama była nie zadowolona z tego powodu, zaczęła mi tłumaczyć że tak nie wolno ale ja wiem swoje bronić jakoś się sam muszę. Oglądałem później ał ał u siostry i ją nawet pocałowałem by już nie płakała, mimo wszystko bardzo ją kocham.
Mamusia: GabaBaba26
nie lubię lubię to | Osoby (34) które to lubią.
Avatar
(07.07.2017)
Dorian Aleksander: Miecz - zabawka
Dostałem od babci miecz świecący w ciemności, bawiłem się nim tak intensywnie że nagle przestał świecić, smutno mi a mama powiedziała że tylko tato potrafi go naprawić więc czekam aż tata z pracy wróci ;) dodam że wyjątkowo nikogo tym mieczem nie zraniłem a za to w ciemności świetnie się bawiłem :)
Mamusia: GabaBaba26
nie lubię lubię to | Osoby (34) które to lubią.
Avatar
(24.07.2017)
Klara: Mówię hau hau i uwielbiam pieski!
Jestem jak mały niezawodny radar! Gdy tylko widzę pieska, wołam hau hau - mama nie musi się rozglądać; zawsze wie, czy w okolicy jest jakiś pies! Niedawno przechodziłam koło ogrodu w którym zawsze bawił się i biegał śliczny husky - ale tego dnia tam go nie było! Spojrzałam na mamę wielkimi oczami i zapytałam "hau hau gdzie?"
Mamusia: MichuNi
nie lubię lubię to | Osoby (34) które to lubią.
Avatar
(24.07.2017)
Klara: Mówię DZIADZIA
Bardzo kocham mojego dziadka, a on bardzo kocha mnie. Mimo, że jest twardym facetem zawsze umiem go rozczulić. On z kolei doskonale umie się ze mną bawić, a niejednokrotnie lepiej mnie rozumie niż moja własna mama! Gdy go widzę, zawsze śmieje mi się buzia i wołam "dziadzia!". Mój dziadziuś jest wtedy wniebowzięty i nawet po wielogodzinnej pracy ma nowe siły do wspólnych harców :)
Mamusia: MichuNi
nie lubię lubię to | Osoby (34) które to lubią.
Avatar
(24.07.2017)
Klara: Nabiłam sobie guza/skaleczyłam się
Pędząc po kamienistej drodze do naszego wakacyjnego domku, podekscytowana wrażeniami które już za mną i ciekawa tych, które jeszcze na mnie czekają, rymsnęłam na ziemię i zdarłam sobie kolano. Guzów i siniaków miałam już w moim krótkim życiu wiele, ale to było coś nowego. Bolało jakoś inaczej - mama mówi, że "piecze" - no i leciała krew! Zebrało się kilka sporych czerwonych kropelek, a potem z tych kropelek zrobiły się strupki, którym z zainteresowaniem się przyglądałam, a mama musiała powstrzymywać mnie przed ich zrywaniem.
Mamusia: MichuNi
nie lubię lubię to | Osoby (34) które to lubią.
Avatar
(06.07.2017)
Dorian Aleksander: Wizyta w przedszkolu
Byłem w przedszkolu by poznać nauczycielki, nowych kolegów i koleżanki. Większości już znałem ponieważ razem ze mną do przedszkola idą moje dwie kuzynki i dwóch kuzynów hi hi będzie się działo. Czas jaki spędziłem na placu zabaw z nowo poznanymi rówieśnikami okazał się być za krótki, nie chciałem wcale wracać do domu a inne dzieci znowu płakali bo chcieli już iść. Jedna z nauczycielek to moja kochana ciocia i cieszę się że będę w jej grupie ;) Jedna dziewczynka nawet mi się spodobała razem bawiliśmy się w piaskownicy robiąc zamek dla księżniczki a że ja byłem księciem to robiłem wszystko by uszczęśliwić swoją księżniczkę. Już nie mogę się doczekać września kiedy to co dziennie będę w przedszkolu. Plecaczek już mam hi hi
Mamusia: GabaBaba26
nie lubię lubię to | Osoby (33) które to lubią.
Avatar
(24.07.2017)
Klara: Bawiłam się na plaży i wymyśliłam nowe słowo!
Podczas pobytu nad morzem moim bezkonkurencyjnym faworytem była plaża. Ileż tam nowych doświadczeń, ile możliwości! Szum morza, wiatr na buzi, piasek pod stopami (no i nie tylko tam ;) ), chłodna ale jakże przyjemna woda, która ciągle pozostaje w ruchu - nie to, co w baseniku! Kamyki i muszelki, które tylko czekają na to, by je pozbierać...
Dziadek pokazał mi fajną zabawę - zbieraliśmy kamyki i wrzucaliśmy je do wody. Wielka frajda! Bardzo się cieszyłam i biłam brawo gdy udało się zrobić... blam! :) Tak nazwałam to, co mama nazywa plum a dziadek chlup :)
Mamusia: MichuNi
nie lubię lubię to | Osoby (32) które to lubią.
Avatar
(24.07.2017)
Klara: Byłam na wakacjach
Byłam na długich i wspaniałych wakacjach. Spędziłam ponad dwa tygodnie w towarzystwie dziadków i cioci. Było wspaniale! Oczywiście mama i tata także byli przy mnie, choć dzięki temu, że w opiece nade mną mogli ich zmienić dziadkowie, czasem wychodzili tylko we dwoje. Tydzień spędziliśmy nad morzem, a tydzień w domu dziadków. I tu i tu emocji, atrakcji i nowych doświadczeń nie brakowało :) Wróciliśmy w sobotę, ucieszyłam się na widok domu i moich zabawek, ale wczoraj bardzo tęskniłam za dziadkami.
Mamusia: MichuNi
nie lubię lubię to | Osoby (32) które to lubią.
Avatar
(28.07.2017)
Szymon: Mama jest dumna bo....
Mając swoje przygody związane z przyjściem na świat, miałem pewne problemy zdrowotne , a mój rozwój różnił się od innych dzieci.Dziś mam 1.5 roczku i świetnie sobie radzę ,chodzę a nawet zaczynam biegać, moje rączki zrobiły się bardziej sprawne i nawet odkrywam w sobie zdolności manualne pisząc z bratem na tablicy magnetycznej.Chętnie pokonuje przeszkody dnia codziennego, choćby wchodzenie po schodach( ale troszeczke bo mieszkam na 4 piętrze i mama mnie wnosi),a ostatnio zaczynam próbować samodzielnie jeść, choć tak naprawdę nie wiem po co jest widelec, rękami przecież je się najlepiej .Moja mama bardzo mi w tym pomaga naprowadzając moją rączke z łyżeczką do buzi.Wszyscy zawsze coś do mnie mówią , sprawiając że atmosfera jest taka fajna , że się nigdy nie nudzę.Motywują mnie do dalszych prób,,a na niepowodzenia wogóle nie reagują.
Mamusia: marteczka2855
nie lubię lubię to | Osoby (32) które to lubią.
Avatar
(24.07.2017)
Klara: Chętnie próbuję nowych rzeczy
Na wakacjach poznałam wiele nowych smaków - rybkę, kiszonego ogórka (ku zdziwieniu wszystkich bardzo mi smakował!), świeże malinki i porzeczki prosto z krzaczka (do tej pory jadłam tylko mrożone...), agrest... Rodzice i dziadkowie zaobserwowali, że jak na bystre dziecko przystało, nie jem wszystkiego bezmyślnie. Gdy poznaję coś nowego, najpierw podaję mamie i tacie, by zobaczyć, czy oni też to zjedzą. Dopiero wtedy mam pewność że to jadalne i dobre! Potem już nie pytam, tylko sama maszeruję dziarsko do krzaczka i zrywam sobie porzeczki wprost do buzi :) Pycha!
Mamusia: MichuNi
nie lubię lubię to | Osoby (31) które to lubią.
Avatar
(28.07.2017)
Nadia Wiktoria: Spotkanie z wiewiórką
Codziennie wychodzę z mamą na południowy spacer. Tego dnia była bardzo ładna pogoda, nie za ciepło i nie za zimno. Mama wybrała ścieżkę koło lasu, uwielbiamy tam chodzić bo jest w pobliżu natura. Po chwili spaceru ujrzałyśmy rudą wiewiórkę, która skakała sobie z jednego drzewa na drugie. Mama zobaczyła, że trzyma mocno orzech. Zbliżyłyśmy się trochę a ona spojrzała w naszą stronę. Na moment znieruchomiała, ale szybko odskoczyła w inne miejsce. Byłam pod ogromnym wrażeniem tak małej istotki. Miała śmieszną kitkę, fajne uszka i małe ale ostre zęby. Wiewiórki są z natury płochliwe, nie ufają ludziom. Szkoda, że nie mogłam jej dotknąć i zabrać ze sobą do domu.
Mamusia: Silver90
nie lubię lubię to | Osoby (28) które to lubią.
Avatar
(28.07.2017)
Nadia Wiktoria: Wizyta łobuziaków
Mama zaprosiła do nas dzieci naszej sąsiadki, którymi kiedyś opiekowała się. Ola i Michał są w wieku szkolnym. Bardzo ich polubiłam za ich szczerość, humor i wariacje:) Przynieśli ze sobą swoje plecaki, w których mieli ulubione zabawki. Dziewczynka zabrała ze sobą dwie lalki, piłkę i koraliki. Chłopak miał kilka figurek zwierzaków, misia przytulankę i samochodzik. Z wielkim przejęciem opowiadali o swoich przygodach, które miały miejsce w szkole. Uwielbiam takie historie i z chęcią wszystko wysłuchałam. Michał chciał nawet wziąć mnie na ręce ale mama się bała o mnie:) Ola kiedy tylko mnie zobaczyła powiedziała, że jestem słodkim bobaskiem i przytuliła mnie:) Zabawy z nimi są zawsze udane, mają mnóstwo różnych pomysłów. Mama śmiała się, że znalazł się ktoś kto ma tyle energii co ja.
Mamusia: Silver90
nie lubię lubię to | Osoby (28) które to lubią.
Avatar
(28.07.2017)
Nadia Wiktoria: Basenowe koło
W minioną niedzielę pojechałam z rodzicami do miasta na ulubiony basen. Na miejscu był sklepik z przeróżnymi akcesoriami do kąpieli. Tata z mamą szukali coś dla mnie abym mogła swobodnie pływać bez trzymania mnie. Pani ekspedientka zaproponowała pomarańczowe koło, w które można mnie włożyć. Rodzicom bardzo spodobała się ta propozycja a ja uśmiechnęłam się:) Poszliśmy zatem kupić bilety i zobaczyliśmy bardzo dużą kolejkę. Tata w tym czasie nadmuchał koło a mama ze mną dopingowała go:) Kiedy w końcu udało nam się kupić bilety, musieliśmy się szybko przebrać aby nie tracić czasu. Tatuś włożył mnie do koła a mama trzymała żebym sama gdzieś nie popłynęła. Zaczęłam mocno wymachiwać nóżkami i piszczeć z radości:) Nagraliśmy filmik z mojej akcji pływania, będę za kilka lat wspominała.
Mamusia: Silver90
nie lubię lubię to | Osoby (27) które to lubią.
Avatar
(15.07.2017)
Dorian Aleksander: Piknik
Dzisiaj byłem z siostrą i mamą i tatą na rodzinnym pikniku gdzie zabawa była wyśmienita , dużo atrakcji . Pogoda udana ;) a co najważniejsze udało mi się namówić tatę na kolejny traktor ;) Dzieciaczków było dużo przez co mogłem się z nimi bawić i dać trochę rodzicom odpocząć. Zjeżdżałem po raz pierwszy z dużych dmuchanych zamków i się nie bałem a i jako młodszy brat opiekowałem się starszą siostrą, pilnowałem aby nikt jej krzywdy nie zrobił. Razem z nią zjeżdżałem a nawet czekałem na nią kiedy wchodziła na szczyt zamku by się nie bała ;)
Mamusia: GabaBaba26
nie lubię lubię to | Osoby (26) które to lubią.
Avatar
(16.07.2017)
Dorian Aleksander: Rodzinny obiad
Wybraliśmy się dzisiaj na pstrąga , rybkę zjadłem i fryteczki i byłem mega szczęśliwy ;) Trochę długo się jedzie na tą pyszną rybkę i trochę też trzeba czekać ale tam jest cudownie bo je się na dworze a i można pochodzić po ogrodzie , popatrzeć na rybki w jeziorku a nawet można je łowić ja akurat jestem za mały więc tata mnie zabrał bym zobaczył osła , moja siostra nawet nakarmiła go marchewka , ja się bałem wolałem z bezpiecznej odległości popatrzeć ;) Teraz idę na rowerek;)
Mamusia: GabaBaba26
nie lubię lubię to | Osoby (26) które to lubią.
Avatar
(04.08.2017)
Aleksandra: Dzień Rodziny w klubokawiarni Fika
Na naszym osiedlu mamy fajną bawialnię dla nas dzieciaków. Uwielbiam tam chodzić, gdyż jest tam sporo fajnych zabawek, innych niż w domu :) Samochody, ślizgawki, duże tory z pociągami, super kuchnia do gotowania, sklep, książeczki,puzzle i wiele innych. Dziś jednak jest wyjątkowy dzień,Dzień Rodziny i mama zabrała mnie i brata na tą fajną imprezę :)
Bawiliśmy się jak zwykle fantastycznie, były inne dzieci i wiele dodatkowych atrakcji. Najbardziej podobało mi się malowanie twarzy. Pierwszy raz miałam pomalowaną buzię :) Oczywiście chciałam być kotkiem, bo to moje ukochane zwierzątko. Brat chciał być wężem i również super wyglądał. Była też lemoniada i ciasteczka - mniamm :)
Długo się bawiliśmy, byłam już zmęczona ale jak zawsze nie chciałam wyjść z bawialni. Moja mama musi mieć dużo cierpliwości do mnie, ale co ja poradzę, że nawet gdy zasypiam chcę się bawić :) :) :)
Mamusia: joanka106259
nie lubię lubię to | Osoby (24) które to lubią.
Avatar
(04.08.2017)
Aleksandra: ZACZYNAMY WAKACJE
Dziś wyjeżdżamy nad morze. W ubiegłym roku bardzo mi się podobało, mam nadzieję, że tym razem też tak będzie. Jednak zanim się tam znajdziemy czeka nas długa droga a tatuś nie lubi zbyt wielu przystanków, więc trzeba wcześnie wstać. Kiedy szliśmy do auta było jeszcze ciemno, ale to lepiej, prześpię pół drogi i czas szybko zleci :) Podróż przebiegła tak jak rodzice zaplanowali, spokojnie :) Ja i Marcel lubimy spać w samochodzie :) Oczywiście, gdy nie spałam to trochę marudziłam, bo nudo tak siedzieć tylko w foteliku i patrzeć przez okno.
W końcu dojechaliśmy i wszystko mi się tu podoba. Mamy ładny domek i będę spała w pokoju razem z bratem na dużym wygodnym łóżku. Podwórko też jest super, gdyż mamy plac zabaw a na nim huśtawkę, trampolinę - wow. Pierwszy raz będę skakała na trampolinie :) Gdy zjedliśmy i odpoczęliśmy wybraliśmy się na spacer nad morze. Dziś pogoda nie jest piękna i słoneczna, wieje wiatr jednak jest tak pięknie a ja tak lubię wodę, że rodzice musieli się postarać, aby zabrać mnie z plaży. Mam nadzieję, że pogoda szybko się poprawi, bo chcę wskoczyć w te fale :)
Mamusia: joanka106259
nie lubię lubię to | Osoby (24) które to lubią.
Avatar
(04.08.2017)
Aleksandra: Wycieczka do Łeby
Mamusia nie lubi na wakacjach siedzenia jedynie na plaży, więc na dziś zaplanowała wycieczkę do Parku Dinozaurów w Łebie. Wycieczka bardzo mi się podobała.Dinozaury bardziej interesują mojego brata, lubi takie duże stworzenia a ja tak mniej jednak było tam mnóstwo innych atrakcji. Tatuś namówił nas wszystkich na przejażdżkę diabelskim młynem, trochę to było straszne, zwłaszcza, gdy koło zatrzymało się na samej górze, aby można było podziwiać widoki i po jednym kółku mamusia poprosiła o wysiadkę :) Mama nie jest tak dzielna jak tata. Ja też nie byłam taka dzielna ale bardzo się nie bałam, na pewno nie płakałam :) Były tam również super zjeżdżalnie wodne.Brat jeździł sam a ja z tatą i bardzo bardzo mi się podobało. Takich zjeżdżalni nie bałam się wcale, w sumie to jak zawsze nie chciałam zakończyć takiej fajnej zabawy i iść dalej :) W parku był też duży plac zabaw z piaskiem, na którym długo się bawiłam. Tata z bratem skorzystali z innych zabaw na które byłam za mała, ale kiedyś urosnę i też tam pojedziemy.
Ach i zapomniałam, że zdobyłam tytuł piracki i złotego dukata :) Tak,tak brałam z mamą i bratem udział w pirackiej zabawie, z tańcami i śpiewaniem. Na koniec zabawy złożyliśmy piracką przysięgę i dostaliśmy dyplomy :)
To był super dzień.
Mamusia: joanka106259
nie lubię lubię to | Osoby (24) które to lubią.
Avatar
(07.07.2017)
Julia: Sama zbierałam jagody i truskawki :)
Babcia Dorota przywiozła mi rano kilka jagódek i tak mi zasmakowały, że poszłam z rodzicami do lasu je pozbierać. Uzbieraliśmy małe wiadereczko. Później poszłam jeszcze do ogródka babci i sama nazrywałam truskawek. Mamusia wszystko umyła i włożyła mi do miseczki. Mmm jakie pyszne te owoce!
Mamusia: moniaijulka
nie lubię lubię to | Osoby (21) które to lubią.
Avatar
(09.07.2017)
Julia: Tropen-Aquarium czyli Tropiki - Oceanarium :)
Zanim poszliśmy do Zoo rodzice kupili bilety do Tropen-Aquarium, najpierw weszliśmy do ogromnej kopuły, w środku wyglądało jakbyśmy byli w dżungi. Widziałam węże, lemury, krokodyle, egzotyczne żaby, żółwie i inne zwierzątka. Później przeszliśmy do tajemniczego pomieszczenia, w którym czuliśmy się jak w łodzi podwodnej. Jeszcze takiej ilości rybek nie widziałam, były rybki o różnych kolorach, nawet rybka Nemo :) Widzieliśmy prawdziwe duuuże rekiny, ogromne płaszczyki i gigantyczne ryby. Na koniec trasy dzidziuś kupił mi pluszowego żółwia a rodzice kule z rybką Nemo w środku :)
Mamusia: moniaijulka
nie lubię lubię to | Osoby (21) które to lubią.
Avatar
(23.07.2017)
Dorian Aleksander: Urodziny
Dzisiaj są moje urodziny ;) to już 3 ;) Wczoraj przyszli do mnie goście było bardzo dużo dzieci z którymi się bawiłem i było super wesoło a jak głośno. Torcik był piękny ale czy pyszny to nie wiem bo nie chciałem spróbować. Nawet nie chciałem wejść do pokoju gdzie byli wujkowie i ciocie no i moi rodzice a więc ciężko mnie było zmusić do tego bym świeczkę z tortu zdmuchnął ;) taki miałem kaprys i tyle wolę się bawić zwłaszcza że miałem z kim ;)
Mamusia: GabaBaba26
nie lubię lubię to | Osoby (21) które to lubią.
Avatar
(30.07.2017)
Hanna: MINIEUROLAND
Dziś korzystając z pięknej pogody, wybraliśmy się na wycieczkę do MINIEUROLANDU. Pojechaliśmy tam późnym popołudniem kiedy to słońce nie grzało już tak mocno i można było spacerować. Gdy weszliśmy do budynku kupiliśmy w kasie bilety, przeszliśmy przez bramki i weszliśmy do świata miniaturowych budowli w kwiecistym ogrodzie. Już na samym wejściu byłam zachwycona widokiem małych budowli, pięknych kwiatów które tam rosły wszystko mi się podobało, sama nie wiedziałam co bardziej czy "dom" jak nazwałam miniaturowe budowle czy kwiaty, których tam było całe mnóstwo. Były tam zabytkowe miniatury z całej europy jak i dolnośląskie budowle zamki mosty, pałace. Spacerowałam bardzo grzecznie, podziwiałam wszystko co spotkałam po drodze. Na samym końcu Minieurolandu był ogromny plac zabaw dla dzieci, gdy go tylko zobaczyłam od razu pobiegłam w jego stronę, na takim dużym placu zabaw jeszcze nigdy nie byłam stanęłam i sama nie wiedziałam gdzie mam iść, czy na huśtawkę, czy na karuzelę czy na zjeżdżalnię, oczywiście chciałam wszędzie, ale zaczęłam od huśtawki bo akurat nie było na niej dzieci, wyhuśtałam się, wybujałam, poszłam na zjeżdżalnię, na konika, wybawiłam się tam że hej! Było już późno, więc musieliśmy dalej zwiedzać, ale mi tak bardzo się podobało na placu zabaw, że nie chciałam z niego iść. No ale nie miałam wyjścia i musiałam maszerować dalej. Szliśmy i dalej podziwialiśmy minaturowe budowle, aż doszliśmy do wyjścia zrobiłam papa i pojechaliśmy do domku :)
Mamusia: mon33
nie lubię lubię to | Osoby (21) które to lubią.
Avatar
(31.07.2017)
Hanna: Wycieczka do parku dinozaurów.
Dzisiejszym popołudniem wybraliśmy się na małą wycieczkę do Karłowa do parku dinozaurów. Gdy dojechaliśmy i doszliśmy na miejsce, tatuś kupił bilety wstępu, ja w pierwszym momencie zwątpiłam, troszkę się przestraszyłam wejścia, bo było dość straszne, bałam się wejść, ale byłam jednak bardzo ciekawa co kryje się tam, za bramą, że przestałam się bać, odważyłam się i weszłam z tatusiem za rączkę. Po przejściu przez bramę, zobaczyłam wielkie, ogromne zwierzęta, a było ich sporo. Najpierw podeszłam do nich ostrożnie, ale później już się nic a nic nie bałam i dotykałam i podziwiałam te ogromne stworzenia. Bardzo mi się tam podobało w tym parku dinozaurów, spotkanie z takimi wielkimi prehistorycznymi zwierzętami dostarczyło mi wiele wrażeń.
Mamusia: mon33
nie lubię lubię to | Osoby (21) które to lubią.
Avatar
(06.07.2017)
Julia: Pierwszy raz w tym roku nad jeziorem
Pojechaliśmy nad jeziorko w naszych okolicach bo było bardzo gorąco, co się okazało woda również była ciepła mimo że nie miała kiedy się nagrzać, więc byliśmy pozytywnie zaskoczeni :) Tatuś bawił się ze mną w wodzie a mamusia odpoczywała pod parasolem na plaży. Skakałam z mostku w objęcia tatusia, podlewalam trawę która rosła gdzie niegdzie na plaży i nie chciałam wracać do domku. Byliśmy ponad 3 godziny, a ja cały czas chciałam być w wodzie. Jeziorko w tym roku zaliczone :)
Mamusia: moniaijulka
nie lubię lubię to | Osoby (20) które to lubią.
Avatar
(07.07.2017)
Julia: Kierowałam autem
Na polnej drodze do babci tatuś wziął mnie na kolana i kierowałam naszym Audi, ale to była frajda, szczególnie jak trąbiłam :) nie chciałam wysiadać z samochodu, chyba będzie ze mnie niezły rajdowiec ;)
Mamusia: moniaijulka
nie lubię lubię to | Osoby (20) które to lubią.
Avatar
(06.07.2017)
Alicja: Wakacje
Dzisiaj wyruszam po raz trzeci w wielką podróż wakacyjną a, że do pokonania mam całą Polskę to jutro będę na pewno zmęczona. Wyjeżdżam z rodzicami do Zakopanego a mieszkam nad morzem. Byłam już tam w zeszłym roku i dwa lata temu i bardzo mi się podobało. Ale dopiero w tym roku pójdę z tatą w wyzsze góry. Na razie zwiedziliśmy wszystkie doliny tatrzańskie i nawet jaskinie w których było super widziałam tam nietoperze. W tym roku na pewno będę podziwiać największy polski wodospad i takie jeziorka w górach. W następnych wpisach na pewno dam znać co jeszcze udało mi się zwiedzić.
Mamusia: reginka
nie lubię lubię to | Osoby (20) które to lubią.
Avatar
(09.07.2017)
Julia: Byłam na festynie w Glinde
Najpierw byliśmy z rodzicami i dziadkiem na zakupach. Dziadzio mi kupił 2 sukienki, strój kąpielowy, lakiery do paznokci dla dzieci, bluzeczkę i kolorowanki. Później byliśmy na festynie i dostałam balonik od pani. A po powrocie do dziadka domu zrobiliśmy grilla i puszczaliśmy latawiec z tatusiem.
Mamusia: moniaijulka
nie lubię lubię to | Osoby (20) które to lubią.
Avatar
(09.07.2017)
Julia: Jadłam arbuza
Drugi raz w tym roku, ale ten mi tak zasmakował, że zjadłam 3 kawałki. Mama nawet nie wie kiedy bo byliśmy u dziadka na grillu a ja co chwilę biegałam do wujka Bodzia i on mi dawał arbuzy i czereśnie. Mamcia się dopiero później o tym dowiedziała ;)
Mamusia: moniaijulka
nie lubię lubię to | Osoby (20) które to lubią.
Avatar
(09.07.2017)
Julia: Byliśmy w Tierpark Hagenbeck :)
Taki słoneczny dzień dziś był, że rodzicom szkoda go było spędzić w domu i postanowili spontanicznie zabrać mnie i dziadka Zenka do Tierpark Hagenbeck, czyli do ZOO :) Widziałam wiele wspaniałych zwierzątek przy oglądaniu których spędzaliśmy kilka minut bo byłam tak zaciekawiona, że nie chciałam iść dalej. Karmiłam nawet słonie jabłuszkami i innymi owocami, które rodzice kupili w specjalnej do tego celu budce. Słoniki najpierw brały jedzenie trąbą a potem wkładały do buzi. Większości zwierząt,które tu widziałam nie ma w polskich zoo, a jak są to w mniejszych ilościach, np morsy, pingwiny i foki mogliśmy oglądać zarówno na powierzchni jak i pływające w wodzie, bo szliśmy tunelami podziemnymi, coś pięknego :) Na pamiątkę mamy kilka magnesów ze zwierzątkami, to był super dzień, zasnęłam w aucie o 18:30 i spałam do następnego dnia do 6:30.
Mamusia: moniaijulka
nie lubię lubię to | Osoby (20) które to lubią.
Avatar
(22.07.2017)
Alicja: Byłam bardzo wysoko
Pierwszy raz w życiu byłam w chmurach (no oczywiście nie licząc lotu samolotem), wraz z tatą mamą i bratem wspielam się na wysokość ponad 2000m npm. Było to dla mnie duże przeżycie ponieważ jak weszłam już do góry to myślałam, że jestem w niebie. Było pełno chmur a z góry przebijało się piękne słoneczko. Oczywiście droga była ciężka i wyruszyliśmy z samego rana ale bardzo mi się podobało tym bardziej, że zrobiliśmy to sami a nie korzystaliśmy z kolejki, która jeździ na Kasprowy Wierch. W drodze powrotnej zobaczyłam jeszcze kilka górskich jeziorek i oczywiście wypiłam gorącą czekoladę w schronisku niedaleko tych jeziorek. Po drodze widziałam również takie zwierzątka jakie występują tylko w Tatrach czyli kozice i świstaka był taki malutki. Zaraz po powrocie do domku wykąpałam się i zasnelam taka byłam zmęczona.
Mamusia: reginka
nie lubię lubię to | Osoby (20) które to lubią.
Avatar
(08.07.2017)
Alicja: Ciężka droga na wakacje
Na szczęście już mam to za sobą jednak tym razem droga nie była taka miła jak w zeszłym roku i dwa lata temu. Zaczęło się od tego, zer całą drogę padał deszcz i nie tylko. Pierwszy raz zobaczyłam taki duży grad, który padał po drodze. Trochę nawet się bałam czy nie wybije nam okna w samochodzie ale rodzice znaleźli stację benzynową i tam sobie odpoczelismy. Najgorsze jednak dopiero miało przyjść. Kiedy zblizalismy się już do Zakopanego po minięciu Krakowa i zaczęły się zakręty i jazda z górki w dół okazało się że mam chyba chorobę lokomocyjna. Trochę nas to wszystko zaskoczyło ponieważ nigdy wcześniej nie miałam tego i tak ostatnie 1,5 godziny drogi więcej się zatrzymywalismi nic jechaliśmy. Ale późnym popołudniem dotarłam na miejsce gdzie czekał na nas pyszny obiadek i piękny widok.
Mamusia: reginka
nie lubię lubię to | Osoby (19) które to lubią.
Avatar
(07.08.2017)
Nadia Wiktoria: Stałam samodzielnie
Już od kilku dni potrafię sama stać przez parę sekund! Zawsze przy pomocy mebli czy nawet rodziców podpierałam się i wstawałam. Dzięki tym ćwiczeniom nabrałam siły i spróbowałam samodzielnie stanąć. Wychodzi mi to coraz lepiej, najpierw przytrzymuję się jedną ręką a następnie puszczam drugą. Rodzice są przerażeni, bo zaraz zacznę chodzić i nic nie stanie mi na przeszkodzie przed buszowaniem:) Dosięgam dzięki temu daleko i czasem potrafię coś rozrzucić po całym mieszkaniu. Podoba mi się ta nowa umiejętność, jeszcze trochę i zacznę biegać:)
Mamusia: Silver90
nie lubię lubię to | Osoby (17) które to lubią.
Avatar
(07.08.2017)
Nadia Wiktoria: Raczkowałam po plaży
W tym tygodniu mamy bardzo upalne dni. Praktycznie codziennie wychodzimy na spacery nad nasze kochane jezioro. Zabieramy kocyk, jedzonko i picie i wyruszamy w drogę!:) Na miejscu było strasznie tłoczno, w takie dni przyjeżdżają tu ludzie z miasta z dziećmi. Na plaży brakowało miejsca, było dużo namiotów plażowych i porozkładanych kocyków. Udało nam się znaleźć dobre miejsce blisko wody. Mama posmarowała mnie kremem z filtrem, aby słonko nie poparzyło mojej skóry. Tata posadził mnie na brzegu jeziora i chlupał wodą w moją stronę. Podobało mi się to bardzo!:) Machałam rękoma z radości i piszczałam:) Mama przyszła i robiła mi zdjęcia. Postanowiłam ruszyć z miejsca, choć jeszcze nie chodzę to potrafię szybko raczkować. Woda mi w tym wcale nie przeszkadzała, przemieszczałam się dość szybko. Na brzegu znajdował się śliczny zamek z piasku, chciałam go dotknąć ale rodzice z obawy przed zniszczeniem nie pozwolili. Pewnie bali się, że popsuję czyjaś pracę. Wróciłam zatem do wody i raczkowałam przy brzegu. Tata pilnował, abym za daleko do wody nie weszła. Pluskałam się długo, nawet kilka rybek zobaczyłam.
Mamusia: Silver90
nie lubię lubię to | Osoby (17) które to lubią.
Avatar
(07.08.2017)
Nadia Wiktoria: Biwakujemy!:)
Uff, jak gorący dziś dzień mamy... Nie da się wytrzymać w domu, strasznie tu duszno. Mamo ja chcę spędzić dzisiejszy dzień nad jeziorem! Jęczałam i jęczałam aż w końcu moja prośba została spełniona:) Rodzice zaprosili swoich znajomych i razem wybraliśmy się nad jezioro biwakować:) Tata kupił do tego celu duży namiot, który sam się rozkłada. W razie deszczu czy upalnego dnia można tam się schronić. Mama spakowała kocyk, kiełbaski, pieczywo, wodę i moje zabawki. Nie mogło oczywiście zabraknąć małych przekąsek dla mnie w postaci chrupków kukurydzianych:) Na miejscu było dużo ludzi, ciężko było znaleźć miejsce, ale nam się udało:) Tata z kolegą rozłożyli namiot, a mama z koleżanką koce i resztę rzeczy. Później rozpaliliśmy grilla i szybko wskoczyliśmy do wody ochłodzić się. Mama za daleko ze mną nie popłynęła, ale tatuś popłynął do połowy jeziora. Wróciliśmy wygrzać się trochę na kocyku, mama posmarowała mnie kremem z filtrem. Jedzonko było prawie gotowe, ja dostałam pyszny deserek owocowy. Mama schowała mnie w namiocie, abym mogła sobie trochę odpocząć od słońca. Bawiłam się tam moim ulubionym misiem, który śpiewa fajne piosenki. Do namiotu wdarły się dwie mrówki i jeden pająk. Mama nie lubi owadów, ale mi nie przeszkadzała ich obecność. Byłam wręcz ciekawa tak małymi istotkami:) Później zrobiłam sobie małą drzemkę, a po przebudzeniu chlapałam się w wodzie. Dzień uważam za bardzo udany, dzień aktywnie spędzony nigdy nie jest stracony:)
Mamusia: Silver90
nie lubię lubię to | Osoby (17) które to lubią.
Avatar
(26.07.2017)
Julia: 2 dni bez mamusi
Mama musiała jechać na 2 dni do szpitala więc Julcią została z babcią. Przed wyjazdem Jula kazała przywiesc braciszka, trochę jeszcze musi na niego poczekać ;) martwiłam się że będą problemy z zaśnięciem i będzie płakała a ponoć wcale o mnie nie pytała za to ja strasznie się wynudziłam i wcale nie odpoczęlam tam. Tęsknota wzięła górę. Teraz już wiem że jak pojadę rodzic Tymona to nie muszę się martwić o Julię bo ona sobie świetnie radzi bez mamy hihi :)
Mamusia: moniaijulka
nie lubię lubię to | Osoby (15) które to lubią.
Avatar
(28.07.2017)
Alicja: Śmieszne minki
Wczoraj był bardzo wesoły dzień. Jako, że babcia do której czasami jeżdżę jak mama ma jakies badania, wyjechała na wakacje, to pojechałam razem z mamą na badania do szpitala. Wstalismy z samego rana ja zjadłam śniadanie bo mama nie mogła i pojechaliśmy. W szpitalu była bardzo długa kolejka ale mamę przepuścili bo ma bardzo duży brzuszek gdzie mieszka mój braciszek. No i pobrali mamie krew a następnie dali jej do wypicia jakiś soczek i właśnie to było to co mi się najbardziej podobało w szpitalu. Mama robiła bardzo śmieszne minki podczas picia tego soczku, który pani z rejestracji jej zrobiła. Krzywila się i dalej to piła. Dopiero później mi tłumaczyła, że musi to wypić aby sprawdzić czy jest zdrowa czy nie, bo ja się bardzo zdziwiłam, że musi pić soczek, który jest niedobry. Mi też czasami trafi się jakiś soczek, który mi nie smakuje ale wtedy go nie piję. Mama mówiła, że to badanie nazywa się badanie cukru a piła glukoze. Bardzo długo jeszcze później siedzieliśmy w szpitalu ale tych minek nigdy nie zapomnę.
Mamusia: reginka
nie lubię lubię to | Osoby (12) które to lubią.
Avatar
(02.08.2017)
Julia: Babyshower braciszka Tymona
Dziś urządziliśmy Babyshower dla mojego brata, który jest jeszcze w brzuszku. Wczoraj udekorowaliśmy ogród i stół oraz piekłyśmy babeczki. Mamusia robiła torcik. Dzisiaj dekorowałam z kuzynką Weroniką babeczki kremem i cukiereczkami a mamcia zrobiła sałatkę owocową a miską był arbuz wyglądający jak wózeczek dla dzidzi. Przybyli goście i mieliśmy grilla. Każdy przyniósł prezencik dla mojego braciszka, który urodzi się 25.08 więc już niedługo, nie mogę się doczekać aż go poznam :)
Mamusia: moniaijulka
nie lubię lubię to | Osoby (12) które to lubią.
Avatar
(03.08.2017)
Szymon: Wyszedł mi pierwszy ząb
Mamusia: Tolusia1990
nie lubię lubię to | Osoby (12) które to lubią.
Avatar
(02.08.2017)
Julia: Festyn Dni Warlubia
Po ciężkiej podróży z Geesthacht przespalismy się 2 godzinki i wyruszyliśmy na Julki upragniony Festyn. Niunia bawiła się w zamku z kulkami, wylosowala sobie nagrodę w loterii, jadła popcorn i mega żelki a jako balonik wybrała sobie Dorę. Dla braciszka wybraliśmy grzechotkę którą Jula musiała przetestować i cały czas się nią bawiła hihi :) od babci Basi dostała kosmetyki z Krainy Lodu, jak ona się w domu pomalowała... hmm nie do opisania :D
Mamusia: moniaijulka
nie lubię lubię to | Osoby (11) które to lubią.
Avatar
(02.08.2017)
Julia: Dinopark Malbork
To był taki spontaniczny wyjazd, mieliśmy inne plany ale że dziś taka piękna, słoneczna pogoda to postanowiliśmy zwiedzić Park Dinozaurów. Julka się bardzo cieszyła z wyjazdu, ale kiedy weszliśmy oglądać pierwsze ruchome smoki to zaczął się płacz i tak z 15 minut że smoki są za głośno, że się ich boi i chce do domu. Przeszło jak doszliśmy na plac zabaw gdzie spędziliśmy z 2 godziny. Była piana party ale na szczęście Jula nie chciała tam wchodzić, inne dzieciaczki szalały i były calusienkie mokre :) Julia jeździła na konikach, grała w krążki z tatą, szalała na ogromnym płacy zabaw a najbardziej spodobało jej się odkopywanie szkieletu dinozaura. Poświęciła na to dobrą godzinkę :) dalsze zwiedzanie parku Dinozaurów przebiegło już w dobrych humorach, doszliśmy do parku zabaw gdzie córcia szalała na dmuchańcach, jeździła kolejką i była na karuzeli z tatusiem. Na pamiątkę wybrała sobie magnes i mały zielony dinozaurek. Wracając wjechaliśmy do McDonalda gdzie oprócz jedzonka Julcia dostała balonik w kształcie pieska i karty do gry z Minionkami. Dzień był udany :)
Mamusia: moniaijulka
nie lubię lubię to | Osoby (11) które to lubią.
Avatar
(02.08.2017)
Julia: Szalone zabawy w basenie
Po południu było tak gorąco że tatuś nadmuchał nam basen i nalał wody. Szalałam razem z kuzynostwem w tym baseniku, aż na koniec dnia się okazało że przedziurawiliśmy zjeżdżalnię.
Mamusia: moniaijulka
nie lubię lubię to | Osoby (11) które to lubią.

Co było/jest/będzie dla ciebie najważniejsze przy wyborze imienia dla dziecka?



Zobacz wyniki ankiety, skomentuj