powrót do bloga

rss wpisy: 1 komentarze: 0

Rękami Mamy

RM to blog o kreatywności dzieci i dorosłych. www.rekamimamy.pl to cuda dla małych i dużych, oraz produkcje handmade tworzone rekamimamy

Utworzono: 2014-02-06

Centrum sytuacji kryzysowych czyli matka na warcie

Córeczko. Jeśli faktycznie tak jest, że dziewczynki w Twoim wieku są księżniczkami, to Ty musisz być księżniczką jakiegoś dzikiego plemienia.

Podziwiam Twoją gibkość, odwagę i siłę fizyczną, niezwykłą jak na twoje niespełna trzy lata. Biorę Cię za rękę i czuję Twoją siłę, Twoja dłoń jest zdecydowana, uścisk niemal męski, nie trzymam wątłej łapki małej dziewczynki, ale niezwykłą siłę jaką w sobie nosisz.

Kiedy zasypiasz myślę sobie jaka jestem szczęśliwa, szepczę Ci to do ucha nawet kiedy już śpisz. Kocham Cię i zwyczajnie Cię lubię. Jesteś mała, ale jesteś moją przyjaciółką.

PRZYJACIÓŁKI!! wykrzykujemy sobie podczas zabaw i łapiemy się małymi paluszkami prawych rąk. Tak bardzo to lubię.

Ostatnio chciałaś być już duża i na każdym kroku to nam przypominałaś, a dziś. Dziś wspięłaś mi się na kolano i mocno mnie przytuliłaś mówiąc, że jesteś "moją malutką". Serce się topi :)

Lubię spędzać z Tobą czas, lubię patrzeć jak się bawisz, słuchać Twoich dialogów między zabawkami. Mam tylko Ciebie jedną i pewnie dlatego każda chwila mnie zaskakuje i zachwyca. Kiedy nagle zaczynasz śpiewać przy stoisku warzywnym, ja zastygam w zakupach i wtóruję Ci niemo. Połykam każdy Twój ton i słowo, które tak dzielnie zapamiętałaś. Pękam z dumy, szczerzę się jak cymbał, co widzę dopiero kiedy kończysz występ i spostrzegam wzrok ludzi stojących przy marchewce.

Ale wiesz co, mam to gdzieś, bo liczysz się Ty i jeśli ktoś nie rozumie mojego zachwytu, to znaczy tylko, że nie zaznał tej fascynacji, którą ja przeżywam dzięki Tobie.

Czasem sobie myślę, że to na granicy szaleństwa, bo jak można kochać tak bardzo. Kiedy się urodziłaś, tuliłam Cię maleńką w kocyku na domowym fotelu i łzy płynęły mi po policzkach. Nie mogłam uwierzyć, że się udało, że Cię mam naprawdę. To było jak sen i płakałam nie tylko z zachwytu, ale z żalu, że mogę się obudzić. A Ciebie nie będzie.

Mijały kolejne miesiące, a Ty byłaś z nami. Absolutny cud, najpiękniejsza z pięknych. Taka delikatna i krucha, kudłata i różowa. Pomarszczone chude nóżki zmieniły się w tłuściutkie baleroni, ależ ja je kochałam całować. Nadal masz piękne nóżki, ale już takie dziewczęce, a ja takim samym zachwytem całuję kolanko kiedy je stłuczesz i rosnę niemal do rozpuku, że to właśnie mój całus może wyleczyć Twój największy ból i przegnać najgorszy smutek. OT tak, po prostu. Pocałowane. Wyleczone.

Zasypiasz w swoim dorosłym łóżku, a ja leżę obok na jednym z misiów, którego mi użyczyłaś. Śpiewam.

Zamykasz oczy i widzę jak bardzo robią się wtedy skośne, Twoje długie włosy, rozsypane po poduszce błyszczą w świetle lampy, a ja gładzę Twój aksamitny policzek, masuję brzuszek jak wtedy kiedy byłaś maleńka i czuję, że nie jesteś już tą samą kruchą istotką. Masz twarde ciałko. Milusie, ale faktycznie słusznie nazywasz siebie małpką. Czuję pod palcami Twoje mięśnie i podziwiam. Znów wspominam z zachwytem to, jaka jesteś otwarta na świat, odważna i mądra.

Jesteś bardzo zdecydowaną dziewczynką, nie lubisz ram i zasad. Nie można Ci mówić co masz robić, wiesz to sama. Jakież to szczęście, że zazwyczaj masz rację. Trudno mi jednak przekonać Cię, do swojej racji i czasem nie wiem co robić. Wiesz córeczko, po prostu boję się o Ciebie. Twoja odwaga i upór są też czasem dla mnie przerażające.

Dajcie dzieciom żyć..., w naszych czasach dzieciom wolno było więcej... piszą ostatnio blogerzy. To prawda, a ja sama mając może lat siedem, bawiłam się z moim sąsiadem, Hubertem jego nożem, rzucając nim w piasek w celu trafienia w jakieś państwo, czy kółko, nie pamiętam. Kiedy miałam rok, sama wyszłam na podwórko ze szklaną butelką z piciem, pech ciał, że wywinęłam orła z nią, rozcinając sobie rękę, co pozostawiło mi pamiątkę w postaci paskudnej blizny nad nadgarstkiem. Ale żyję, ręka ok, a czy rodzice zabronili mi potem wychodzić? No jasne, że nie. Bo niby dlaczego.

Ale ja Cię nie puszczam zupełnie samej, chociaż mam ogród własny i płot, a jak idziesz to moje czujne oko zawsze na Ciebie patrzy. Czy Ci nie ufam? Skąd! To nie tak... Nie masz jeszcze trzech lat, a na podwórku nie ma gromady innych matek i dzieci, które miałyby na Ciebie oko. Na dodatek wiem, że naprawdę niczego się nie boisz, więc czy nie włożysz ręki przez siatkę do psa sąsiadów? Czy nie wejdziesz na stertę drewna, nie zawiśniesz na płocie...? Centrum sytuacji kryzysowych w mojej głowie podsuwa mi sporo pomysłów na takie chwile, ale boję się jeszcze jednego.

Świata.

Ileż to już razy ktoś brał Cię za rękę w sklepie. Teraz to krzyczysz, ale jeszcze półtora roku temu poszłabyś ufając każdemu. A jak miałaś niecałe dwa lata i bawiłaś się w piasku, kiedy ja na tarasie restauracji jeszcze kończyłam obiad, wzięła Cię na ręce kobieta i zaczęła odchodzić.

Poczułam w sobie moc całej gromady ninja i jak wariatka przeskoczyłam ogrodzenie i popędziłam za nią. A ona... że Ci chciała okolicę pokazać i że tak sobie przytulić, bo słodkie takie.

Jezusie! To sobie swoje tul! Albo nie wiem, do koleżanki idź!

-Tamten dzień niewiele zmienił w moim postrzeganiu obecnego świata, ale uczulił jednak mocniej i nie puszczam Twojej ręki w tłumie nigdy, nie spuszczam z oczu i wariuję na samą myśl, że muszę Cię zostawić w przedszkolu już niebawem. Ileż to się też naczytałam wiadomości, że ktoś dziecko z przedszkola uprowadził, a Panie jak te jelonki, wydały dziecko obcemu człowiekowi. Więc czy ja nie pozwalam Ci żyć?

Staram się nie, przekazuję Ci to co ważne. Nie bierzesz niczego od nikogo, aż do przesady, bo nie chciałaś nawet przyjąć prezentów świątecznych od przyjaciół ;) Mama musi podać i kropka, ale nie szkodzi. Niedługo nauczysz się, że nie trzeba aż tak radykalnie do tego podchodzić, ale wiem, że nic nie weźmiesz od obcej osoby.

Kiedy byłam mała często częstowano mnie słodyczami, zazwyczaj nie brałam, bo tak mówiła mi moja mama, ale czy świat był taki zły jak teraz? Czy porywano dzieci, sprzedawano i wykorzystywano? Kiedyś pedofilia była złem, teraz to orientacja!? Krew wrze mi w żyłach i oczy zalewa. Zaciskam zęby i myślę sobie kiedy pozwolić Ci samej pójść do sklepu. Jak będziesz miała 5 lat, jak kiedyś ja? A może 10, 12?

Nie chcę Ci ograniczać Twojej wolności i myślę, że wcale tego nie robię. Ja wiem, że masz tylko niecałe trzy lata, ale moje centrum kryzysowe pracuje na pełnych obrotach i muszę wiedzieć na kilka lat wcześniej, żeby teraz prowadzić Cię dobrą drogą.

Wiem, że wyrośniesz na piękną i mądrą kobietę. Wiem to i już. Czasem wieczorem siadam z kubkiem gorącej herbaty i zapisuję w kalendarzu co dziś wymyśliłaś, powiedziałaś. Wtedy moje centrum sytuacji kryzysowych otwiera się i znów łzy płyną mi po policzkach. Jaki to cud, to Twoje małe życie. Dopiero co się pojawiłaś, dopiero stawiałaś tu pierwsze małe kroczki, a nagle skaczesz ze stołu na wcześniej przygotowane przez siebie poduszki z okrzykiem " jestem małpkąąąąąą!" a ja dostaję zawału. Tulę Cię kiedy płaczesz, że Mijo jest śpiący, a Ty przecież jeszcze nie i myślę... tak szybko rośniesz.

Już wiem, dlaczego mój tata wołał za mną i moim pękatym brzuchem "mała mama". Bo dla niego wciąż mam na głowie kiteczki, tak jak Ty dla mnie zawsze będziesz moją małą małpką.

Kocham Cię Kruszynko i obiecuję pokonać swoje lęki, ale nie mogę Ci obiecać, że przestanę czuwać.

Świat już nie jest taki sam i jak zobaczysz kogoś z nożem to wiej, dzisiaj już nikt się tak nie bawi.

Mama.

moja maleńka małpeczka

Komentarze

Jeśli chcesz dodać komentarz musisz się zalogować.

Wrzesień 2020
PN WT ŚR CZ PT SO ND
  01 02 03 04 05 06
07 08 09 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30        
  • Avatar

    Siasia, Miśka (Michalina)

    Urodziny: 08.03.2011

    Imieniny: 29.9

Co sądzisz o tym, by każda kobieta mogła zażądać porodu w drodze cesarskiego cięcia?



Zobacz wyniki ankiety, skomentuj