Starające, którym się udało smiling smiley

Wysłane przez ulinka 

eva2009 (offline)

10-11-2012 10:36:30

Dzień dobry smiling smiley

Witam się z kawusią. Borciu bawi sie pięknie a ja mam chwilkę- potem śmigam na dół sprzątać smiling smiley

Jutro jedziemy z Beatą (i mężami) do moich dziadków kochanych więc jeszcze dziś zrobię torta bo obiecałam babci że zrobię żeby spróbowała smiling smiley

Beata ale się cieszę smiling smiley Mi uprawnienia nie są potrzebne ale to miłe smiling smiley

Buziole i miłego weekendu Dziewczyny smiling smiley

goniutek_84 (offline)

12-11-2012 14:47:54

Białystok
Hej dziewczyny jednak i tu też bede do was zaglądać bo jakoś smutno tam bez was. Ale to nic tu też będzie spoko.
oj miała dwi noce straszne czwartkową i piątekbył wisk płacz i wielka itp. To były pierwsze nasze nocki nieprzespane. Okazało się że to ząbek wyszedł. Na szczęście już w sobotę była spokojna wię oddaliśmy ja do moich rodziców na noc a my ze znajomymi sobie zabalowaliśmy. EHHHH wypoczełam i zrelaksowana napełniłam swoje akumulatory i teraz znów mam moc do działania.


[link widoczny po zalogowaniu]

[link widoczny po zalogowaniu]

[link widoczny po zalogowaniu]

[link widoczny po zalogowaniu]

[link widoczny po zalogowaniu]

eva2009 (offline)

12-11-2012 17:34:41

Goniutku gratuluję ząbka Kini smiling smiley Wiesz my tu nie piszemy już żeby nas nie podczytywano. Jesteśmy na forum prywatnym. Napisz do Beatki na priv (tu na ebobasie) to poda Ci namiary smiling smiley Do zobaczenia !!

Asienka21 (offline)

14-01-2013 01:39:52

Pieńsk

Moje i partnera starania nie poszły na marne smiling smiley
Jestem w 6tym tygodniu ciąży smiling smiley
I powiem Wam że nie było łatwo bo staraliśmy się 5 miesięcy aż w końcu przestaliśmy i tak o to jestem w ciąży smiling smiley
Pozdrawiam serdecznie mamusie smiling smiley


[link widoczny po zalogowaniu]

betika (offline)

17-01-2013 22:02:27

czesc dziewczyny

Juz dawno dawno obiecałam sobie, ze jak cos sie zmieni w moim zyciu czyt. ze bede w ciazy - to napisze cos wiecej i podziele sie z kazdym swoimi przezyciami, kto tylko bedzie chciał poznac moja historie.
Przeczytajcie moj wpis na blogu..


Obiecałam..

Mam 28 lat, "świeżutkiego" męża, lada moment zamieszkamy w naszym nowiutkim mieszkaniu. Może nie całkiem młodzi, ale pełni nadziei, marzeń i wielkiej miłości. Snujemy plany na dalsze życie każdego wieczoru, żartując, spacerując układamy w głowach jak będzie wyglądac nasze życie, co z pracą, kiedy dziecko.

Szczęście, szczęście, szczęście..

Mijają lata..po 2 latach od ślubu miał byc odhaczony "v" przy okienku "dziecko". Nic. Zawsze odpowiedzialna, poukładana,poważnie podchodząca do tematu praca, zastępstwo, powrót po macierzyńskim. Nic.

Starania rozpoczynamy na urlopie w Egipcie, wymarzona sceneria, klimat, piękne wspomnienia. Test po powrocie miał pokazac 2 kreski. Miał.. Przez kolejne 3 lata sporo łez, pretensji sama nie wiem do kogo. Jesteśmy sami. Było wyliczanie dni płodnych, odpowiednia dieta, witaminy, cwiczenia fitness, współżycie w odpowiednie dni, wyciszenie. Na nic..test za testem..co miesiąc rozgoryczenie. Były wizyty u lekarzy, na hasło :"Potrzebny Pani luz, im mniej Pani o tym myśli- tym lepiej" rosła we mnie flustracji i nerwy.

Postanowiliśmy działac, żeby nie przegapic momentu kiedy będzie za pózno. Nie było między nami nieporozumień, dziś wiem, ze miłośc odegrała tu niesamowitą rolę ! Rolę większą niż myślałam. Rok, dwa, trzy - dośc było wyciszeń !

Pakiet badań, kosztowne , ale co tam, robione z nadzieją,że może coś, gdzieś nie będzie tak książkowo i tym samym wielka niewiadoma zostanie odnaleziona.

Jeden, drugi, trzeci lekarz- trafiamy wreszcie z wielką nadzieja do Kliniki Niepłodności. Badania mężą ok, moje rewelacja. Diagnoza - niepłodnośc idiopatyczna..Co oznacza, że nie znany jest powód braku ciąży. Lekarz z Kliniki uparcie powtarza, że jedynie kolejnośc inseminacja, potem in vitro jest szansą na posiadanie potomstwa. Płaczę..nie takie miałam marzenie ! Powtarza wciąż, że młoda nie jestem, zegara biologicznnego nie da sie oszukac. Wiem o tym, ale bronię się przez tą presją. Moje łzy w oczach kwituje :"Więcej optymizmu", zleca stymulacje i wizytę, podczas której podejdziemy do próby. Nie chcę takiej ingerencji..nie ze względów religijnych ani z przekonania, że dzieciątko poczęte w ten sposób jest inne. NIE. Po prostu..inne miałam marzenie. Czasem myślę, że możę zbyt mało chcę tego dziecka ? że nie zasłużyłam na Nie z takim podejściem do sprawy..

Płaczę, dużo rozmawiamy, kolejne przegadane godziny, ale mam dziwny upór i nadzieję, że kolejny miesiąc przyniesie upragnione dzieciątko.

Mijają kolejne tygodnie, miesiące a ja mimo zaleceń lekarza nie przyjmuję tabletek na stymulacje ani nie zjawiam sie u Niego w gabinecie - milczę.

Coś nie pozwala mi iśc w tę stronę..

Uparcie szukam lekarza, który spojrzy na moją teczkę badań i oceni sytuację. Nie raz słyszałam opinie, że lekarze od leczenie niepłodności nie szukają przyczyny a "jedynie" dążą do zapłodnienia i ciąży. Wiem, ze to wielkie dzieło, ale ..ja nie o tym marzyłam. Może to głupia i niesprawiedliwa taka ocena.

Znalazłam Go..dzięki osobie, która przeplatała sie w moim życiu, trafiam do lekarza z powołania. TAK - to Ona pomaga mi Go odnależc. Nawet nie wie , że do końca życia będę Jej za to wdzięczna. Lekarz stawia sprawę jasno - nie będzie mnie okłamywał i naciągała na kasę. Umawiamy się na wizytę. Dopatruje się braku jednego z badań - przeciwciał przeciwplemnikowych w śluzie (z krwi miałąm robione- były ok). Sprawa nabiera tempa. Wysyła mnie do laboratorium i pamiętam jak dziś Jego słowa :" Będzie dobrze, jak wyniki wyjdą złe" Jestem zdezorientowana, 1,5 h oczekiwań na wynik, tysiące myśli, łez, znowu nadzieja. Z wynikami pędzę do mojego Wybawcy jak na skrzydłach. TAK - wyniki ZŁE - jestem SZCZĘŚLIWA ! Ktoś pomyśli WARIATKA ! O nie ! Wreszcie coś nie w normie, coś zle - wkońcu możemy się o coś zaczepic, coś naprawiac.

Lekarz pyta co myślę o HOMEOPATII..coś słyszałam o tym, ale zdania są podzielone, jednym pomaga, inni twierdzą, że to woda w kuleczkach i efekt placebo.. ON wierzy w działanie, zaraża mnie tą wiarą w sekund 5.. Wysyła mnie do homeopaty, którego wcześniej widziałam raz w życiu, nie wiedząc ze taka ma profesję...zbieg okoliczności ? Do dziś nie wiem. Lekarz szykuje pod moje wyniki granulki , które mają za zadanie zneutralizowac przeciwciała. Dostaję szereg wytycznych, ukochane fajki idą na bok, z kawy tez rezygnuję, mentol, cytrusy..rezygnuję ze wszystkiego bez dyskusji.

Żyję tylko tym.

Miesiąc, drugi, trzeci - powinnam wykonac badanie kontrolne.

Nie ma potrzeby.

JESTEM W CIĄŻY.

Okres zawsze przychodził jak w zegarku, tym razem sie spóznia. Nie wierzymy z mężem w 2 kreski na teście, kolejny i jeszcze jednen również potwierdza ciąze.

JESTEŚMY W SZOKU.

Badanie z krwi, potem usg u lekarza - tak, będziemy mięli dziecko.

Dziś mam 34 lat, jesteśmy 6 lat po ślubie, mam kochanego męza i rosnący brzuszek.

OBIECAŁAM.. OBIECAŁAM.. napisac swoją historie z myślą o tych wszystkich, którym brakuje już wiary, żę zostaną rodzicami.

JESTEM SZCZĘŚLIWA. bardzo.


betika

Anulka2409 (offline)

23-01-2013 12:47:29

Żory
Betika gratuluję grinning smiley dużo szczęścia i spokoju.


[link widoczny po zalogowaniu]
[link widoczny po zalogowaniu]

emilia_ (offline)

11-02-2013 10:55:38

Skoczów
BETIKA, Gratulacje :*

Dziewczyny !!! BETIKA jest przykładem na to , że nie możecie się poddac ! smiling smiley
Ja również jestem tego najlepszym przykładem. O dziecko staraliśmy się ponad 5 lat. Mam Zespół Policystycznych Jajników. Już pogodziłam się z tym, że byc moze nigdy nie bede Mamą a tu takie zaskoczenie! Jestem przeszczesiwa - a raczej JEstesmy smiling smiley Nie możemy sie doczekac kiedy powitamy na tym swiecie nasz mały cud grinning smiley


[link widoczny po zalogowaniu]
[link widoczny po zalogowaniu]

[link widoczny po zalogowaniu]
[link widoczny po zalogowaniu]
[link widoczny po zalogowaniu]

bursztynek25 (offline)

11-02-2013 15:39:28

Grzawa
hej Emilia a chodziłas do lekarza i co móił niechceili ci zrobic laparoskopi?


[link widoczny po zalogowaniu]

emilia_ (offline)

11-02-2013 15:50:52

Skoczów
tak, chodzilam... laparoskopia byla w planach, pozniej okazalo sie, ze laparoskopia nie jest potrzebna... i niby wszystko bylo w porzadku poza tym, ze owulacje mialam raz na iles tam cykli a jednak nadal nie zachodzilam w ciaze... az sie udalo winking smiley


[link widoczny po zalogowaniu]
[link widoczny po zalogowaniu]

[link widoczny po zalogowaniu]
[link widoczny po zalogowaniu]
[link widoczny po zalogowaniu]

bursztynek25 (offline)

11-02-2013 17:46:22

Grzawa
a robiły vi sie torbiele bo mi nie pekaja jajeczka sad smiley


[link widoczny po zalogowaniu]
Chcesz pisać na naszym forum? Załóż konto w 3 minuty i dołącz do nas już dziś!.

Kliknij żeby zalogować

Forum eBobas.pl - Statystyki

Globalne
Wątki: 5288, Posty: 1332874, Użytkownicy: 73137.
Ostatnio dołączył/a fall_apart.

Statystyki tego forum
Wątki: 362, Posty: 110959.