ŻYCIE PO PORONIENIUsad smiley

Wysłane przez karolka86 

GabaBaba26 (offline)

25-01-2015 18:55:33

Udanin
Ja dwukrotnie poroniłam rok po roku. Robiłam przeróżne badania, mój mąż również ( między innymi badanie nasienia) i okazało się że jesteśmy zdrowi i płodni. Trafiłam na super panią ginekolog, która wspierała mnie od początku kolejnych starań i udało się zaszłam w ciążę i ją donosiłam.
Gosia86 mocno trzymam kciuki aby i Tobie się udało.




[link widoczny po zalogowaniu]

Skarb15 (offline)

27-01-2015 12:54:21

Spisówka
Witam was .

Ja nie poroniłam dzidziusia tylko za szybko urodziłam .. W 25 tyg ciąży wszystko przebiegało dobrze tylko miałam straszne nudności , ale po wizytach od lekarza wychodziłam zadowolona bo z malutką było wszystko dobrze i to mnie cieszyło . Byłam taka szczęśliwa podekscytowana jak nigdy to było takie moje malutkie szczęście. Aż wszystko zaczełam powoli tracić, siedziałam lekko poddenerwowana w domu poczułam coś dziwnego i zaczołgałąm sie do toalety zobaczyłam lekka plamkę krwi, to się wystraszyłam przyjechało do mnie pogotowie i zabrali mnie no wiadomo do szpitala , było niby w porządku mówili że wszystko unormuja i bd dobrze ze powinnam sie tydz temu zglosic bo dostałam skurczy < a były to tylko takie lekkie bóle brzucha> jak moj lekarz to mowil ze to jest jak najbardziej normalne w ciązy, a tam w szpitalu dostałam ochrzan. Póżniej było tylko gorzej krwawienia rozwarcie na cm a pozniej 3 cm a na koncu po 2/3 dniach szpital w Rzeszowie <dobra opieka dla wczesniaczka> . Zaczęło się... Lekarze przybiegli do mnie bo dostałam nadal krwawienia mowili ze beda ratowac w najgorszym wypadku mnie nie dziecko bo jest coraz gorzej ja plakalam , mowilam ze sie nie zgadzam na to ze w najgorszym wypadku niech ratują córeczkę. Miałam strasznie silne bóle meczylam sie ok ponad 2 godzin to bylo straszne bylam sama i zaczelam rodzic nie parłam i wgl bo to bylo takie malutkie nie chciałam rodzic ale głowka sama wyskoczyła .. wtedy kolezanka z łóżka obok pobiegla po lekarzy chodz to byla 3.20 no i urodziłam skarba nawet usyszalam jak płacze. Pozniej za bardzo nie wiem co sie dzialo. przez 2 tyg bylam razem z nia w szpitalu bo miala taka mozliwosc i laskawosc lekarzy siedzialam z nia ile tylko moglam , nawet moglam ja poglaskac strasznie dużo do niej mowilam .. po wyjsciu ze szpitala to jezdzilam tylko przez ponad tydzien . W trakcie tego tygodnia mala była przeniesiona do 2 szpitala byla tam tylko 3 dni . Nie dopilnowanie lekarzy ? sama nie wiem dostałam wiadomość że juz jej nie ma. I tu zaczęło się dla mnie piekło , o pogrzebie to ja nawet wspominac nie chce bez przerwy mam ten obraz przed oczami ;(dzien w dzien kiedy tylko wstane i ide spac to mysle o malej nie ma takiego dnia zebym o niej nie myslala. Strasznie mnie boli jak widzę i slucham o innych dzieciach tak bardzo ja pragnełam ale straciłam, niby wszystko bylo dobrze a wszystko zaczelo sie tak nagle, a za 4 dni miałam termin porodu jak o tym mysle to az normalnie coś mi sie robi sad smiley ... Nie ma nic gorszego od stracenia własnego dziecka ...

Napisałam to bo naprawdę muszę to w koncu wyrzucić z sb sad smiley

Pozdrawiam was cieplutko :*



Zmieniany 2 raz(y). Ostatnia zmiana 2015-01-27 12:59 przez Skarb15.

GabaBaba26 (offline)

29-01-2015 23:47:18

Udanin
Skarb15 bardzo Ci współczuję. Dobrze że napisałaś o swoim bólu. Najlepiej to wykrzyczeć swoje żale dzieląc się nimi z innymi wówczas robi się lepiej na duszy. Niestety ale ja również byłam na pogrzebie małego dzieciątka był to synek mojego brata, który żył tylko dwa dni, bratowa urodziła w siódmym miesiącu ciąży i tu ewidentnie była wina lekarzy. Ból był okropny po stracie. Bratowa trzy miesiące póżniej zaszła w ciążę i urodziła zdrową córeczkę i Tobie również tego życzę.




[link widoczny po zalogowaniu]

Skarb15 (offline)

30-01-2015 16:01:23

Spisówka
GabaBaba26 ; No własnie kochana to jest najstraszniejszy ból sad smiley To jest najgorsze ze nikt nie probuje wesprzec jak by sie nic nie stalo i wgl , o tym pamietaja tylko rodzice dzidziusia a innych mało to obchodzi sad smiley
Mam nadzieje ze los sie do mnie usmiechnie i ponownie zajde w ciązy i bez zadnych komplikacji urodze zdrowego dzidziusia sad smiley Tylko że u mnie jest to genetycznie wiec jest cięzko. sad smiley
Własnie napisalam po czasie zeby sie wyzalic zeby tego nie dusić tyle w sobie sad smiley

anulla85 (offline)

02-02-2015 08:58:14

Konstancin-Jeziorna
Witam, Dziewczyny może któraś z Was będzie w stanie mi pomóc. Jestem w 9 tc, kilka dni temu dowiedziałam się że pęcherzyk ciązowy jest pusty, nie ma zarodka, odstawiłam proszki na podtrzymanie ciązy duphaston i teraz 2 tyg mam czekać albo dojdzie do samoistnego poronienia albo czeka mnie łyżeczkowanie. Jestem przerażona. Jesli zacznę krwawić to czy to będzie krwawienie przypominajace okres i dam sobie z nim rade gdy zacznie się w pracy? Czy muszę wtedy szybko jechać do szpitala czy przeczekać krwawienie? A jesli bedzie potrzeba łyżeczkowania to czy to zabieg jednodniowy czy muszę zostać po nim w szpitalu? Bardzo Was proszę o pomoc, jestem przerazona tym że nie wiem co nastąpi, czy poronienie to zwykłe krwawienie i wystarczy tylko podpaska?

duszek03 (offline)

02-02-2015 22:18:37

Łódź
anulla bardzo mi przykro.
stało się i już się nie denerwuj bo to w niczym nie pomoże.
ja mam dwa poronienia za sobą, jedno po drugim.
pierwsze było samoistne w5/6 tc, zaczęłam krwawić, trwało to u mnie 2,5-3 tygodnie (krew jak okres ale ale więcej więc częściej potrzeba zmieniać podpaski) ale obyło się bez szpitala.
drugie było zatrzymane w 9 tc. nie miałam żadnych objawów, krwawienia, nic... na usg się okazało że od dwóch tyg. się nie rozwijało maleństwo, że krew do niego nie dochodzi. następnego dnia pojawiłam się w szpitalu. zostały mi założone dwie tabletki na wywołanie poronienia. czekałam kilka godzin aż zaczną działać. to już było niestety znacznie mniej przyjemne bo krwawienie jest inne. następnie miałam łyżeczkowanie, bo od samych tabletek się nie oczyściło wszystko (ale jest to też możliwe). zabieg ten jest wykonywany w tzw głupim jasiu - jesteś przytomna ale nie wiesz co się dzieje. po dobie od łyżeczkowania zostałam wypisana. ale to też zależy od gojenia się i przebiegu samego zabiegu.

tak więc widzisz, nie ma reguły.

spróbuj może jakiegoś wysiłku fizycznego, żeby się to samo zaczęło.może jakiś alkohol, bo rozrzedza krew w organiźmie? (to oczywiście tylko moje przypuszczenia a nie zalecenia!)

trzymaj się kochana, mam nadzieję, że będzie Ci trochę łatwiej, jak już znasz obie opcje.
ale mam dużą nadzieję, że skoro miałaś pusty pęcherzyk, to samo się to rozstrzygnie, bez szpitala.


[link widoczny po zalogowaniu]

[link widoczny po zalogowaniu]
[link widoczny po zalogowaniu]



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 2015-02-02 22:21 przez duszek03.

anulla85 (offline)

03-02-2015 13:27:16

Konstancin-Jeziorna
duszek03 dziękuje Ci bardzo, dzięki Twojej wiadomości mniej wiecej wiem jak to będzie wyglądało, najgorzej jest jechać i czekac niewiadomo na co, wiedząc można się jakoś oswoić z tym zabiegiem. Jestem przerażona tym wszystkim bo jak pewnie każda z kobiet nigdy nie brałam pod uwagę tego ze mnie równiez dotknie temat poronienia. Ogólnie psychicznie czuję się dobrze, już sobie wytłumaczyłam to - na ile można sobie to wytłumaczyć - że prawdopodobnie zarodek był za słaby, i lepiej że tak się stało niż gyby dziecko miało być chore albo z jakimiś wadami rozwojowymi. Wizytę u lekarza mam dopiero za póltora tygodnia, lekarz dał mi dwa tygodnie żeby organizm poronił samoistnie, a jeśli to nie nastąpi to wtedy umówi mnie na zabieg. Jest mi mega przykro , ale wiem że widocznie tak miało być.

attawian (offline)

03-02-2015 15:25:52

Łódź
coś strasznego, współczucie. Jednak żyjcie dalej proszę i nie załamujcie się

anka11012 (offline)

11-02-2015 00:13:47

Wisła/Lippstadt
Współczuję bardzo wszystkim tych przeżyć sad smiley
Sama jestem po dwóch poronieniach pierwszy w lutym 2011 i drugi na poczatku stycznia 2015 wiec nie dawno między tymi poronieniami byłam w ciąży z synem, ciąża przebiegała książkowo...
Pierwszy w 8/9tc a druga z 12tc sad smiley

Co do odczekania 3 msc po stracie na kolejną ciążę to moja ginka powiedziała mi tak: ze organizm sam najlepiej wie kiedy będzie na tyle gotowy aby zajść w ciążę u niektórych zajmuje to miesiąc, dwa a u innych może to trwać rok czasu i nie ma na to reguły...

Dlatego wszystkim starającym się o dzidzie bardzo kibicuje i trzymam kciuki smiling smiley
Sama również jestem juz na etapie starania się o drugie dziecko smiling smiley


GRUDZIEŃ 2015 tabelka -->[link widoczny po zalogowaniu]


[link widoczny po zalogowaniu]
[link widoczny po zalogowaniu]
[link widoczny po zalogowaniu]

Modzelka8 (offline)

15-02-2015 18:39:24

Biała Piska
Moja znajoma poroniła miesiąc temu. Do tej pory nie może się pozbierać, cały czas dręczą ją wyrzuty sumienia że to on zawiniła. Chociaż wiadomo, że nie miała ma to wpływu. Martwi się że już więcej nie zajdzie w ciąże. Nie wiem jak jej pomóc, ale myślę że najlepiej będzie jeśli sama to jakoś przetrawi.
Chcesz pisać na naszym forum? Załóż konto w 3 minuty i dołącz do nas już dziś!.

Kliknij żeby zalogować

Forum eBobas.pl - Statystyki

Globalne
Wątki: 5206, Posty: 1287084, Użytkownicy: 72830.
Ostatnio dołączył/a Motylek1989.

Statystyki tego forum
Wątki: 348, Posty: 109233.