Poronienie, ciąża i WIELKI STRACH

Wysłane przez Aleksa27 

Aleksa27 (offline)

31-01-2013 08:19:20

Hej witam wszystkich.
Moja historia wygląda następująco: dwa lata temu zaszłam w ciążę. Było wspaniale,do czasu drugiego usg podczas którego lekarz stwierdził zatrzymanie rozwoju ciąży, więc zamiast usłyszeć upragniony dzwięk bicia serduszka mojego szczęścia dostałam skierowanie do szpitala. Chyba nie muszę tłumaczyć jak bardzo to wszystko przeżyłam eh... W każdym razie diagnoza "poronienie chybione" i łyżeczkowanie.
No więc minęły dwa lata. Od pół roku staraliśmy się z mężem o dziecko no i bach, robię wczoraj test i dwie kreski się pokazały, zrobiłam drugi test - to samo winking smiley Z moich obliczeń wynika, że to 6 tydzień ciąży No i chodzi o to, że boję się jak cholera. Wizytę u lekarza mam na luty, bo z tego strachu nie chciałam wcześniej niż ok 9 tygodnia ciąży trafić na badanie.
Chodzi o to, że jestem przerażona tym wszystkim, Najberdziej boję się, że ciąża zakończy się tak jak poprzednio. Wiem, że strach i stres źle wpływają na rozwój ciąży z tąd moje pytanie do wszystkich: Jak radzicie sobie ze strachem? Jak czytam forum to wszystkie wydajecie się być takie dzielne, zazdroszczę wam tegosmiling smiley A może jest ktoś z podobną historią do mojej i podobnymi obawami. Za wszelkie wskazówki z góry dziękuję winking smiley


[link widoczny po zalogowaniu]

[link widoczny po zalogowaniu]

[link widoczny po zalogowaniu]

[link widoczny po zalogowaniu]

Izabela84 (offline)

01-02-2013 23:11:00

Niszczewice
Kochana, z obawami trudno sobie poradzić, bo chyba każdej z nas towarzyszą one od poczęcia przez całe życie dziecka. Musisz się nastawić na to, że będzie dobrze, to że raz straciłaś dzieciątko nie oznacza, że musi się to powtórzyć.
Moje dwie ciąże przebiegały na początku spokojnie, nie miałam obaw. Zapragnęliśmy trzeciego dziecka, w drugim cyklu się udało. Uradowana umówiłam się na wizytę, był 7 tc. Przyszłam przekonana, że wszystko jest ok, w końcu dwie ciąże za mną, dzieci zdrowe - co może się stać? Kładę się na fotelu do USG, lekarka zaczyna badanie i nagle delikatnie, jakby nie chciała żebym widziała jej ruch, odwraca monitor żebym go nie widziała. Oczywiście od razu wiedziałam, że jest źle. Usłyszałam, że owszem, ciąża jest, tzn jest zapłodnione jajo, ale nie jest ono zagnieżdżone, bo macicę wypełnia jakiś płyn i nie ma możliwości, żeby jajo się zagnieździło. Lekarka nie pokazała mi dziecka, nie dostałam ani zdjęcia ani karty ciąży i wychodząc usłyszałam, że mam przyjść na kontrolę jak będzie już po, bo tej ciąży nie da się uratować. Nie muszę Ci pisać co czułam - byłam bezradna. Mimo to postanowiłam się oszczędzać, dużo leżałam i wierzyłam, że jednak nam się uda. Dwa tygodnie później trafiłam na kolejne badanie, lekarka była w ciężkim szoku że wciąż jestem w ciąży. Ale było bez zmian. W 14tc trafiłam do szpitala, bo jakaś ciecz ze mnie wyciekała - bezbarwna woda. Podejrzewano odchodzenie wód, okazało się jednak że to był owy płyn, który wypełniał moją macicę - jajo w dwa dni pięknie się zagnieździło i ciąża była zdrowa, urodziłam ślicznego, silnego Dominiczka smiling smiley
Mam głęboką nadzieję, że trochę Cię moją historią pocieszyłam. Będę trzymać kciuki za Twoją ciążę, odzywaj się i dawaj znać czy wszystko ok!
Pozdrawiam!


[link widoczny po zalogowaniu]
Trzecie urodzinki smiling smiley
[link widoczny po zalogowaniu]
Szóste urodzinki smiling smiley
[link widoczny po zalogowaniu]
Dziewiąte urodzinki smiling smiley

Aleksa27 (offline)

03-02-2013 13:26:26

Dziękuję Ci Izabela84 winking smiley
W piątek poszłam do lekarza i zrobiłam usg- 5 tydzień ciązywinking smiley Ale plamiłam więc przepisał mi Luteine 50 2x1 dopochwowo. Eh sens w tym, że plamienie ustało na 1 dzień a w sobotę wieczorem znowu się zaczęło. I jak tu być spokojnym? Nie wiem jak dalej będzie ale jeśli cała moja ciąża będzie tak wyglądać to do porodu osiwieję a po porodzie wyłysieję... W głębi serca wierze, że wszystko jakoś się ułoży ale gdzieś we mnie pali się pomarańczowe światło, że nie donoszę tej ciąży eh... Zobaczymy jak będzie. Na razie boli mnie lekko brzuch, mam mdłości ale bardzo lekkie, cos tam plamię i czekam na następną wizytę która ma się odbyć 22 lutego.


[link widoczny po zalogowaniu]

[link widoczny po zalogowaniu]

[link widoczny po zalogowaniu]

[link widoczny po zalogowaniu]

sophisticatedmada (offline)

04-02-2013 10:48:46

Mielec
Aleksa napisalam Ci wiadomosc na priv smiling smiley


[link widoczny po zalogowaniu]
[link widoczny po zalogowaniu]

[link widoczny po zalogowaniu]
"I can't tell you the key to the success, but the key to the failure is trying to please everyone"

Aleksa27 (offline)

26-02-2013 21:16:56

Eh jestem taka szczęśliwawinking smiley W piątek widziałam bicie serduszka mojego maleństwawinking smiley To mnie mega mocno podniosło na duchu. Nadal się modlę o to, żeby wszystko było ok, chyba będę to robiła do końca mojej ciąży. Dziękuję za słowa otuchy dziiewczyny;*


[link widoczny po zalogowaniu]

[link widoczny po zalogowaniu]

[link widoczny po zalogowaniu]

[link widoczny po zalogowaniu]

grejfrutowa (offline)

28-02-2013 21:26:26

Jelcz-Laskowice
Witajcie.
Może zacznę od tego, że w grudniu 2009 roku urodziłam zdrowego chłopca. W połowie 2011 roku stwierdziliśmy, że nadeszła pora na kolejnego bobasa. Z 22 na 23 grudnia 2011 roku trafiłam na pogotowie z potwornym bólem brzucha. Na fotelu rozkręcało się krwawienie. Została mi zrobiona beta i morfologia. Beta wyszła bardzo niska. Zostawili mnie na oddziale, wyszłam na przepustkę 24 do 26. 27 grudnia wróciłam do szpitala na godzinę 8. Od razu ponowili betę i usg. Po 40 min lekarz przekazał mi złą wiadomość. Poronienie samoistne zupełne w 6tc. Jeśli chcę to zostaję na czyszczeniu, a jeśli nie to mogę iść do domu, bo sama się wyczyszczę. Powiedziano mi od razu, że to nie jest moja wina. Do poronienia doszło, bo dziecko było chore. Jednak diagnoza nie była trafna. A dlaczego? Wzięłam swoje zdrowie we własne ręce. Zbadałam hormon tarczycy i co? Niedoczynność tarczycy. Biorę tabletki od października. Chwilę przed zajściem w ciążę okazało się również, że mam Hashimoto. Zaszłam w ciążę 12 stycznia. Obecnie jestem w 10tc i jestem na podtrzymaniu. Ciąża zagrożona, co chwilę lekkie plamienia, straszne bóle podbrzusza. Duphaston i wit e co 8godz(3x1)+ podwyższona dawka tabl na tarczycę. Cholernie się boję. Leżę w łóżku już 4 dzień. Lekarz powiedział, że teraz wszystko w moich rękach, a właściwie w głowie, bo on nie gwarantuje, że w pewnej chwili serduszko nie przestanie bić.
Tak więc Aleksa doskonale Cię rozumiem i trzymam kciuki za Ciebie i fasolkę :joliecouette:


[link widoczny po zalogowaniu]
[link widoczny po zalogowaniu]
[link widoczny po zalogowaniu]
[link widoczny po zalogowaniu]

Aleksa27 (offline)

07-03-2013 10:22:40

Dzięki grejfrutowa winking smiley
Ja również będę trzymała za Ciebie kciuki. Tak się zkłada, że też jestem w 10 tygodniu ciąży a z nerwów mi już gula w gardle wyrosła która doprowadza mnie do szłu. Mój gin twierdzi, że to wszystko nerwy ale ja już w to wątpię. Eh no nic trzeba się uzbroić w morze cierpliwości i starać się myśleć pozytywnie choć w moim przypadku to marzenia ściętaj głowy hehe. Kolejna wizyta 22 marca, mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze. Jutro odbiorę też wyniki krwi i się okaże czy mój partner z przeszłości nie zostawił mi jakieś nie przyjemnej niespodzianki eh. Kolejny powód do nerwów. I tak w koło zawsze coś się znajdzie. Taki chyba już los matek: całe życie od samego począteczku ciąży martwimy się o nasze maleństwa. Jeszcze raz życzę Ci kochana grejfrutowa powodzenia i sczęścia winking smiley


[link widoczny po zalogowaniu]

[link widoczny po zalogowaniu]

[link widoczny po zalogowaniu]

[link widoczny po zalogowaniu]

Jagol (offline)

01-04-2013 16:30:56

Rybnik
Witajcie.
Jestem tutaj ponieważ mnie również dręczy niepewność i strach, że znowu coś pójdzie nie tak... W listopadzie 2012r poroniłam w 8tc. Przy pierszym usg w 7tc lekarz powiedział że pęcherzyk jest troszkę za mały jak na ten tydzień, ale zwaliliśmy to na moje długie cykle,które trwały ok35 dni więc zapłodnienie byłoby później niż 2 tyg do miesiączce. To była moja pierwsza i planowana ciąża, do głowy mi nie przyszło że coś mogłoby być nie tak. No ale niestety.. Lekarz powiedział że tak się zdarza i skierował mnie do szpitala. popłakałam się w gabinecie, zadzwoniłam po męża i od razu do szpitala na zabieg. 4 dni wcześniej chwaliłam się rodzicom i teściom że zostaną dziadkami, była wielka euforia, a potem trzeba było wszystko odwoływać....
Teraz jestem w 7 tc, tydzień temu miałam robione usg, wszystko wyglądało w porządku, ale mam brać luteinę. Powiedziałam sobie że nie będę się narazie cieszyć, planować, ani nikomu chwalić, bo potem znowu może być duże rozczarowanie. Nie mogę doczekać się kolejnej wizyty (a to dopiero 24kwietnia!), chcę się upewnić że dzidziuś rośnie i nic złego się nie dzieje. nie mogę przestać o tym myśleć. nie wiem jak to zrobić żeby się uspokoić i skupić myśli na czymś innym.
Minął dopiero tydzień od potwierdzenia ciąży a jednak wciągnęło mnie- siedzę i czytam, przeglądam strony, fora na temat ciąży. A miałam zachować dystans...choć tak się chyba po prostu nie da....


[link widoczny po zalogowaniu]
Stwórz osobisty kalendarz ciąży
Chcesz pisać na naszym forum? Załóż konto w 3 minuty i dołącz do nas już dziś!.

Kliknij żeby zalogować

Forum eBobas.pl - Statystyki

Globalne
Wątki: 5086, Posty: 1251568, Użytkownicy: 72491.
Ostatnio dołączył/a Pancia_Ewa.

Statystyki tego forum
Wątki: 244, Posty: 2629.