Jak to było, być rodzicem w PRL?

Wysłane przez izabellamazurek 

izabellamazurek (offline)

28-05-2009 11:52:41

Jesteś zmęczona, niewyspana i wiesz, że w najbliższym czasie nie odpoczniesz. Sterta do uprasowania, obiad do ugotowania, spacer z dzieckiem i przed nim trzeba doprowadzić się do porządku. A twój dzidziuś wciąż płacze. Możesz wierzyć lub nie, ale młoda mama zaledwie 25 lat temu miała dużo trudniej niż ty. Naprawdę!

czytaj więcej

Sympatyczna (offline)

03-06-2009 18:13:19

fajny artykuł, wiele opisanych mam w pamięci, bo w 1981 roku przyszła na świat moja siostra smiling smiley tak było - z niebieskim mlekiem na kartki i z wyprawką na książeczkę zdrowia smiling smiley




Człowiek przestaje się bawić nie dlatego, że się starzeje, tylko starzeje się dlatego, że przestaje się bawić

toja51 (offline)

03-06-2009 18:33:32

Kraków
No ja bylam mloda mama w latach 80-tych. Oprocz tych wszystkich niedogodnosci dzialy sie i inne straszne dzieci. Kiedy moj 6-miesieczny syn byl po operacji w szpitalu, chcialam go nadal karmic piersia. Tylko raz dziennie pozwalano mi to robic i tylko wtedy moglam miec kontakt z dzieckiem, a przed kazdym karmieniem wazono malego, zeby zwazyc tez po karmieniu i udowodnic mi, ze sie nie najada. Wyobrazcie sobie w jakim stresie karmilam syna, wiedzialam, ze jak zje za malo, to nastepnego dnia mnie do niego nie wpuszcza! I pokarmu mialam przez to coraz mniej

Sympatyczna (offline)

03-06-2009 18:39:24

Toja - za to przy wypisie ze szpitala wpisywali w książeczkę zdrowia na końcu - karmić co 3 godziny z przerwą nocną 6 godzin i tu była pieczątka z przepisem na mieszankę mleczną na bazie mleka w proszku i mąki krupczatki smiling smiley




Człowiek przestaje się bawić nie dlatego, że się starzeje, tylko starzeje się dlatego, że przestaje się bawić

toja51 (offline)

03-06-2009 18:47:01

Kraków
Cale szczesie, ze moglam karmic piersia. Byl rok 1982, upalny sierpien, a ja nie moglam nigdzie kupic lodowki!!! Dopiero po trzech miesiacach moj ojciec "zalatwil" w jakims sklepie lodowke wybrakowana. Zaplacilam jak za nowa, nie miala gwarancji a ja jeszcze musialam ja dac do naprawy

Joanna (offline)

03-06-2009 21:30:47

Wrocław
Toja..to co napisałaś wzruszyło mnie
...ja pamiętam tylko jak mając 7 lat dostałam mega lanie za to że nie wróciłam do domu prosto ze szkoły...wprowadzili wtedy stan wojenny


sad smiley

ptysiowa_mama (offline)

04-06-2009 21:57:45

Warszawa
ech - moja siostra młodsza ode mnie o lat 11 urodziła się w 81 roku. W pazdzierniku. W grudniu - stan wojenny. A ona miała zdiagnozowaną poważną chorobę krwi, musiała brać leki, mama musiała ją dokarmiać specjalnymi mieszankami mlecznymi (tak orzekli w szpitalu, zapomnieli dodać, że tych mieszanek nie ma w sklepach), i najważniejsza część diagnozy - musi jesc zupy mięsne. Mamie profesor w instytucie pediatrii powiedzial: Wie pani - królik, cielęcina, może być kura - tylko żeby było prawdziwe mięso, wiejskie (sklepowego i tak nie bylo). Pamiętam mobilizację rodziców i wszystkich znajomych, walkę o każdy kawałek mięsa dla dziecka. A w stanie wojennym, na początku, nie wolno było wyjeżdżać z miasta, trzeba było mieć specjalną przepustkę, której nie dawali "na ulicy"....

Moja siostra (ma teraz dwoje dzieci) żyje dzięki ogromnej solidarności, która wtedy była między ludźmi. Również dzięki darom zza granicy, przede wszystkim z niemiec - stamtąd byly i witaminy, i Milupa. I chyba coś jeszcze ważniejszego, tak myślę - poczucie że ktoś chce pomagać.


Lucia (offline)

05-06-2009 11:37:11

Cytuj
ptysiowa_mama
(...)Moja siostra (ma teraz dwoje dzieci) żyje dzięki ogromnej solidarności, która wtedy była między ludźmi. Również dzięki darom zza granicy, przede wszystkim z niemiec - stamtąd byly i witaminy, i Milupa. I chyba coś jeszcze ważniejszego, tak myślę - poczucie że ktoś chce pomagać.
Wtedy w RFN paczki z Niemiec do Polski były zwolnione z opłaty. Zupełnie obcy ludzie przysyłali paczki z żywnoscią, odzieżą i chemią gosp.

toja51 (offline)

30-06-2009 17:21:58

Kraków
Ciekawi mnie ile z tych ludzi, którzy kozrystali w czasach PRL-u z pomocy darczyńców z zagranicy, dzisiaj wysyła paczki i wspiera ludzi w krajach, gdfzie żyje się trudniej niż u nas? Jak myślicie?

Sympatyczna (offline)

07-07-2009 00:09:54

toja - myślę, ze w przypadku jakichś dużych nieszczęść, powodzi, tsunami, trzęsień ziemi jest takie wsparcie, za pośrednictwem organizacji pomocowych... nas Polaków zachód wspierał nie tylko z dobrego "serca", ale także ze względów politycznych, to trochę inna sytuacja...




Człowiek przestaje się bawić nie dlatego, że się starzeje, tylko starzeje się dlatego, że przestaje się bawić
Chcesz pisać na naszym forum? Załóż konto w 3 minuty i dołącz do nas już dziś!.

Kliknij żeby zalogować

Forum eBobas.pl - Statystyki

Globalne
Wątki: 5729, Posty: 1481799, Użytkownicy: 73546.
Ostatnio dołączył/a DominikaSc.

Statystyki tego forum
Wątki: 141, Posty: 31727.