powrót do bloga

rss wpisy: 10 komentarze: 54

My Rock Baby !!!! <3

Ojej... to dopiero początek, pierwszy Dzidziuś.. Tyle się muszę nauczyć, wszystko jest takie nowe, ale i PIĘKNE!!!!

Utworzono: 2011-07-16

Tata pisze o porodzie ;)

a My jutro wychodzimy już:)

to taki news na wstępie, bo wróciłem ze szpitala odwiedzając rozpromienioną mamę i pięknego synka:)


a teraz relacja z tego wielkiego dnia oczami ojca:

 

godzina 15:00

 

Kinia mówi że to chyba już bo ma skurcze delikatne...lekki stres. Pierwszą rzecz jaką zrobiłem to umycie włosów, bo tak głupio z brudnym futrem w szpitalu ;)

 

A potem zaczęło mnie nosić, więc pojechałem do Leroymerlin żeby trochę jeszcze poremontować. Zawsze jakieś zajęcie, a szczególnie, że zamontowałem roletę w księżyce w pokoju u Małego:)

 

17:30 - 18:13

 

Zauważam że Kinia leży i zapisuje sobie skurcze a są już co 5 minut...zacząłem ciągle ględzić że do szpitala natychmiast. A tutaj co?....wyniki się zgubiły...

 

brrr wrrr....jeszcze jak to wspomina to mnie telepie, ale znalazłem za maszyną do szycia przedwojenną bo spadły...

 

dalej ględzę żeby już jechać, a Kinia jakby nigdy nic rozwiązuje krzyżówkę...

 

18:15 - w końcu jedziem:)

 

w szpitalu papierologii sporo, potem KTG i żadnych skurczy. Mały też sie nei ruszał a to dziwne bo zawsze szalał. lekka spinka

po batoniku leniwie pokazał że jest...a tutaj i fiku miku....
mokry tyłek i lecimy z wodami ;) rozwarcie 2 cm
szlafroczek różowy w chmurki i podążamy na porodówkę.

 

tutaj czas zaczął mi sie zaginać ale ok. 20

 

mamy już własna prywatną państwową salę porodową o nazwie "brzoskwiniowa". ładnie schludnie, co prawda nie ma telewizji i mini barku ale rodzić się da ;)

Skurcze zaczęły robić się coraz boleśniejsze a rozwarcie jest już 4 cm....więc mamy postęp.
niestety położne i lekarz twierdzi że te skurcze to nei skurcze, ale boli to to...mówią nam że skurcz musi iść z góry a nie z dołu pod brzuszkiem, jakaś boląca paranoja :/

położna stwierdziła że są postępy ale poród pewnie rano i na oksytocynie...
Kinia została podłączona pod KTG, ale wartości skurczy ciągle mylne

najlepsze jest to że cały czas byłem na sali a położna stojąc koło mnie mówi "Pani zwolni męża co tak będzie tutaj siedział, poród to rano sie po niego zadzwoni, chłop sie naje wyśpi" poczułem się trochę jak kawał powietrza...

przyjechała nasza znajoma i dostaliśmy opierdziel że za dużo osób na porodówce, wiec jak sie ulotniłem na papu,bo mądrze jeszcze nic tego dnia nie jadłem i naiwaniał mnie łeb, oraz miałem kolor obskrobanej ściany...

 

21:00

 

jak pomyślałem tak zrobiłem i pojechałem do klubu.....

tak wiem wiem...teraz każda pomyśli...jak ja mogłem pojechać na impreza jak żona ma skurcze w szpitalu...tak samo jak moi znajomi na miejcu...

ale już się tłumaczę...lokal był najbliżej i miał grill bar :D wciągłem kiełbę i byłem jak nowo narodzony gotowy do walki:) a wszystko trwało tylko 30 minut :)

 

22:00 do 1:40

 

dzieje się dziwnie.

znowu mówią że to nie sa skurcze dobre...

rozwarcie 8 cm i widzę że jak wkładają łapę do środka to ból już jest niezły podczas skurczu. Moim zajęciem stało się zmienianie zakrwawionych podkładów. szyjka już się zgładza ale Mały jest daleko.

Kinia zaczyna sie juz zwijać z bólu i zmęczenia ciągłymi skurczami neiskurczami. W końcu posadziliśmy Kinie po turecku, bo siła grawitacji to jakiś pomysł.

problemem stał się puls dziecka spadł z 160 do 80, czyli nie jest najlepie. Kinia juz nie ogarnia co się dzieje dookoła i z tego co mi mówiła to nic nie pamięta z porodu.

(jak Wasz facet mówi że padłby gdyby zobaczył krew i wszystkie inne wytwory dolne itp. to powiedzcie że jak sie jest od początku to nie zwraca sie na to uwagi, bo człowiek jest zaaferowany całą sytuacją)

Nagle zrobiło sie dużo osób, dwój lekarzy położne studentki, cuda wianki. Sytuacja napina sie z pulsem i lekarz stwierdził że niema czasu...rodzimy. Co znaczy przemyyyyy....

Moja dzielna mama nie krzyczała nawet i ślicznie wspólpracowała. Po 4 praciu lekarz stwierdził że nie damy rady, nacinamy i próżnociąg. Trzeba było rozebrać część łóżka wyciągając wanne i ustawiać podpórki na nogi. Nie wiem jak to zrobiłem ale podniosłem Kinie i przeniosłem wyżej a ważę tyle co pół żony :D

 

mały chlast, vacum włożne, dwa parcia...

i nagle...

w ułamku sekundy Mały wyskoczył...to było coś niesamowitego...wybiło go jak z armaty :)

 

Stało się coś magicznego....cierpienie zmęczenie zmieniło sie na łzy szczęścia. W ułamku sekundy wniknęło wszystko co złe.
Nie ma w życiu innej takiej sytuacji.

Franio od razu był śliczny i nie osmarowany :)

 

Leżeliśmy długo zanim się urodziło łożysko.
Maluszek nawet nie płakał tylko sobie zalegiwał i trzymał mnie za palec...coś pięknego:)

łożysko było pokaźne wiec nie obyło się bez parcia. potem reszta wyglądała jak świnio bicie...łyżeczkowanie, szorowanie w środku gazą i zszywanie....

aaaale...totalnie na to się nie zwraca uwagi...ważny jest tylko Maluch nasz, a dodatkowo robią na to znieczulenie.

 

na porodówce spędziliśmy sporo czasu z maluszkiem, nawet sie pobawił cyckiem, troszkę possał.

potem przyszły dwie z tego co pamiętał bardzo ładne Panie od noworodków, zmierzyły i zważyły nam Syna :)

krótkie ubieranko i pojechaliśmy na salę.

jeszcze posiedziałem z maluchem żeby Kinia mogła się przespać troszkę, ale o 5:20 położna mnie już wyrzuciła, bo tak głupio facet w nocy, a tam jeszcze dwie kobity na sali...trochę niezręcznie...

Ucałowałem Frania i Kinię, pożegnałem się ze szpitalem....wypaliłem ostatniego fajka, bo od 18 wypaliłem trochę ;)

oczywiście nie wracam do palenia ;)

 


na pewno pominąłem masę rzeczy, ale nie chce Was przynudzać:)

nawet nie wiecie jak ciężko jest siedzieć w domu kiedy 500 m dalej lezy sobie kochany synuś:)

 

 

A pomyśleć że nie chciałem być przy porodzie...ale nie wyobrażam sobie żeby mnie tam nie było...

Komentarze

Jeśli chcesz dodać komentarz musisz się zalogować.

Mama najsłodszego Maluszka na świecie! Szczęśliwa żona! Franio - ur.15.07.2011 o 1.40. 52 cm, 3065 g . ------------------------------------------ A prywatnie i na co dzień całkowicie trzepnięta 23 letnia osoba z masą nałogów. Największy z nich to muzyka w większości ostra i gitarowa, lecz nie pogardzę mocnym electro. Śpiewam w kapeli progresywnej, obecnie nagrywam płytę. Wychodzę z założenia, ze dziecko nie musi oznaczać przekreślenia dotychczasowego życia,a świetnie się w nie wpasowuje.
Maj 2012
PN WT ŚR CZ PT SO ND
  01 02 03 04 05 06
07 08 09 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      

Zapraszamy do rejestracji w portalu eBobas.pl

Dlaczego warto dołączyć do społeczności eBobas.pl:

Załóż konto

Posiadasz już konto? Zaloguj się!