Ocena:
oceń

rozmiar czcionki

|

|

|

|

Dwa serduszka w brzuchu mamy

Bliźniaki - podwójna radość czy podwójny kłopot

Bliźniaki, czyli wszystkie dzieci w domu! - krzyknęła sąsiadka do Karoliny na klatce schodowej, gdy ta wracała od lekarza i powiedziała, że jest w podwójnej ciąży. Sama Karolina miała mieszane uczucia.

Karolina karmiąca Marcela i Kalinę niedługo po porodzie.

fot. archiwum domowe

Karolina karmiąca Marcela i Kalinę niedługo po porodzie.

Owszem, Karolina bardzo chciała mieć dzieci i myślała o tym, jakby to fajnie było, gdyby dom był pełen odgłosów szczebiocących maluchów. Trójka to było optimum. Co innego jednak teoretyzować, a co innego zmierzyć się z tym naprawdę! Teraz to odczuła, kiedy dowiedziała się od lekarza, że oczekuje nie jednego dzidziusia, ale dwójki naraz! – Kiedy ktoś się spodziewa bliźniaków, w Krakowie mówi się „Bliźniaki, czyli wszystkie dzieci w domu”. Ale, gdy zadzwoniłam do przyjaciółki ze Szczecina, usłyszałam od niej „Bardzo ci współczuję, jak ty sobie poradzisz?” – opowiada.
 

Odpalone lęki

Przerażony był i to na dobre mąż Karoliny, który posiadanie potomstwa wciąż odsuwał na późniejszą, dogodniejszą według niego porę. – Mimo że ciąża była planowana, wiadomość w siódmym tygodniu jej trwania o wersji bliźniaczej wprawiła nas nie tylko w osłupienie, ale w ogromny stres – wspomina Karolina, która przyznaje, że aż się popłakała. – Najpierw myślałam o tym jak o pechu. Dlaczego nam to się przytrafiło? To, że ciąża bliźniacza niesie ze sobą ogrom problemów, wiedziałam już jako studentka psychologii, a teraz przypominałam sobie podręcznikowe przykłady podwyższonego ryzyka i patologii ciąży mnogiej - wspomina Karolina. – Przed oczami miałam: bliźniaki syjamskie, pożeranie jednego dziecka przez drugie, obumarcie jednego z dzieci, cesarskie cięcie, kłopoty przy karmieniu piersią itp. To był horror.

Karolina zamiast cieszyć się popłakiwała w poduszkę, a jej mąż chodził przygnębiony. Po tygodniu Karolina jednak inaczej na to zaczęła patrzeć. – Podczas badania lekarskiego okazało się, że moje bliźniaki są dwujajowe, wykluczono ich zrośnięcie, pasożytnictwo i konieczną czasem w takiej sytuacji transfuzję krwi – opowiada Karolina, która od tego momentu skupiła się już tylko na pozytywnych stronach sytuacji, zaczęła bardziej dbać o siebie.

Na wieść o ciąży bliźniaczej zesztywniała też Teresa. – Ludzie wyobrażają sobie, że to szczyt marzeń mieć bliźniaki - opowiada Teresa, która razem z mężem zdecydowała się dość szybko po pierwszym dziecku na drugie. – Czy pani wie, że będzie pani miała dwójkę dzieci? – odkrył w piątym miesiącu ciąży mój ginekolog – opowiada Teresa, wtedy już mama trzyletniego Adasia. – Poczułam się jak w pułapce. Chciałam mieć szybko drugie dziecko, ale nie trójkę naraz. Jak ja sobie poradzę? - myślałam gorączkowo. Tak miotałam się przez jakiś czas – wspomina Teresa. Ten stan jednak minął, kiedy lekarz pokazał podczas badania USG podgląd ułożenia dwójki dzieci. – Liczyłam, że za drugim razem to będzie dziewczynka. Badania nie wykazały, że będę mieć dwóch chłopców - opowiada Teresa. Jedno dziecko podczas badania odwróciło się tyłem, wciąż więc była szansa, że to dziewczynka. Pogodziłam się z ciążą bliźniaczą, a mąż wręcz się bardzo cieszył. Więc i ja zaczęłam czuć się szczęśliwa, choć zdawałam sobie sprawę, ile czeka mnie pracy – opowiada Teresa, która od szóstego miesiąca musiała brać leki podtrzymujące ciążę i dużo polegiwać.

Tak samo do końca nie było wiadomo, jakiej płci będą dzieciaki Karoliny, bo podczas badania USG widać było tylko chłopca, a drugie dziecko odwróciło się bokiem. Karolina matka dwujajowych bliźniaków: Marcela i Kaliny, mimo że nie miała w czasie trwania ciąży żadnych szczególnych kłopotów, ciągle się dokształcała i korzystała z internetowego forum mam bliźniaków. - Nie byłam z problemem sama, już wiedziałam, że czeka mnie kawałek trudnego chleba – opowiada. – Nastawiona byłam nawet na cesarskie cięcie, ale dzieci ułożone były dobrze i urodziłam je naturalnie, nawet bez znieczulenia - wspomina Karolina. W momencie porodu Marcel - ważył 2, 90 kg, a Kalina 2, 20 kg.

Teresa ostatnie tygodnie ciąży musiała spędzić na oddziale patologii ciąży, ale jej bliźniaki też urodziły się siłami natury, dwa tygodnie przed czasem. Różniły się między sobą wagą. Leoś miał w momencie przyjścia na świat 2,86 kg, a Dawidek 2 kg. Dopiero wtedy okazało się, że drugie dziecko to też chłopiec.

 

###

Nie wszystko razy dwa

Czy kiedy ma się urodzić parka, to podwójne szczęście wymaga podwójnych przygotowań? – Nie przesadzałam, bo miałam pewien dystans, związany z doświadczeniem przy pierwszym dziecku – opowiada Teresa. - Wszystkie potrzebne rzeczy kupowaliśmy z mężem dopiero, kiedy bliźniaki pojawiły się na świecie. Do ważniejszych zakupów należał podwójny głęboki wózek. Leoś i Dawidek leżeli w nim jeden za drugim – mówi mama bliźniaków.

Nie przesadzała też z zakupami Karolina, choć to były jej pierwsze dzieci. Beciki uszyła sama, a przez pół roku Marcel i Kalina spały obok siebie w tym samym łóżeczku. – Kiedy jedno dziecko płakało, drugiemu to wcale nie przeszkadzało – wspomina mama bliźniaków. Karolina miała też podwójny wózek głęboki, ale jej dzieci leżały w nim obok siebie. Według niej ważniejsze od wózka są wkłady do niego. - To po prostu torby na dzieci, które kupiłam na allegro. Są bardzo praktyczne, bo dzieci łatwo można przenosić i ustawiać np. na balkonie, ale też łatwiej z takimi torbami wyjść na spacer. Dzieci wynosi się z domu w obydwu rękach, można je ustawić na moment na ziemi, aby wystawić wózek i włożyć do niego dzieciaki.

Karolina uważa, że najważniejsza jest poduszka do karmienia bliźniaków. Na niej można łatwo ułożyć dzieci przystawiane do piersi, co pomaga w podtrzymywaniu główki. – Nie ma też co kupować wanienki. Najpierw dzieciaki są tak małe, że myłam je swobodnie w umywalce, a potem w misce w wysokim brodziku – opowiada Karolina. Karolina nie kupiła też odciągacza do pokarmu, bo jak mówi, przy bliźniakach nie ma go nigdy na tyle, aby go odciągać. - Po karmieniu piersią moje dzieci nie używały butelki, więc kupiłam im kubki niekapki. Według niej, jak i Teresy, nie warto kupować rzeczy reklamowanych, których się potem nie używa, ale tylko takie, które są na co dzień potrzebne.
Obydwie mamy uważają, że najpotrzebniejszymi rzeczami są pampersy, później gotowa żywność w słoiczkach. I to kosztuje najwięcej i najwięcej tego się zużywa. Szczególnie przy dwójce dzieci.

Oceń artykuł:
nie lubię lubię to | Bądź pierwszym który to lubi.

Komentarze

  • martynka002 | 24-01-2015 17:29:23

    ja co prawda z bliźniakami nigdy nie mialam do czynienia. Ale musi byc to wyzwanie dla rodziców a szczegolnie dla mamy. U mojej znajomem urodzili sie dwaj synowie to zakupial taki specjalny wozek dla bliźniąt. Natomiast u kolejnej znajomej urodzila sie corka niedawno a ma jeszcze synka 2 letniego ktory rowniez wymaga na dluzsze spacery wozka. To zakupila wozek gdzie przod jest dla niemowlaczka ...
  • joani | 30-01-2015 20:02:10

    Z perspektywy czasu na pewno super jest mieć dwoje, bo i razem sie rozwijają, bawią i nie są same, gdy inngo rodzeństwa brak. Jednak te pierwsze dwa lata, to istny horror. Mam kuzynkę z dwójką, to cos o tym wiem. Mimo wielkego wsparcia i pomocy ze strony rodziny, to dla rodziców istne szaleństwo. Ja położę jedno dziecko i mam chwilę aby obiad zrobić.. a ona niestety dzieci funkcjonujace każde s...
  • Modzelka8 | 17-02-2015 21:28:45

    Wielki podziw i szacunek dla mam bliźniaków. Mi wydawało się, że mam mnóstwo pracy przy jednym dziecku, byłam niewyspana, przemęczona, a co dopiero dwoje! Ale wiadomo, że to też podwójna radość
  • mikaa997 | 19-02-2015 11:21:31

    Podziwiam mamy bliźniąt, ja czasem narzekam na brak czasu a one pewnie tym bardziej mają ręce pełne roboty Z drugiej strony nie muszą się już borykać z myślami i decyzją o drugim dziecku

Warto zobaczyć

Poczytaj również

Co sądzisz o tym, by każda kobieta mogła zażądać porodu w drodze cesarskiego cięcia?



Zobacz wyniki ankiety, skomentuj